Oglądając telewizję natknąłem się na Marcina Roszkowskiego, prezesa Instytutu Jagiellońskiego, który mówił akurat o mnie.

– Jacek Dubois zawsze podejmuje się takich szmatławych spraw – wygłosił opinię, a był to komentarz do podjęcia się przeze mnie reprezentacji lekarza ze Szpitala Południowego.

Niespecjalnie się tym przejąłem, bo od lat nauczyłem się od mojego dawnego mistrza Alana Dershowitza – z którego obecnymi ocenami rzeczywistości już się nie identyfikuję – że o człowieku najlepiej świadczą jego wrogowie. Bo jeśli się ich ma w dyskursie publicznym, to znaczy, że to co się robi jest ważne i zauważalne, a im poziom ich argumentacji jest niższy, tym bardziej to dowodzi tego, że Twój wybór był właściwy.

Spieranie się z kimś, kto nie trzyma poziomu nie ma specjalnego sensu, bo jak mawiał Mark Twain: „Nigdy nie wdawaj się w dyskusję z głupcem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem”.

Zatem taka próba ataku ze strony pana Roszkowskiego w istocie była najwyższej klasy komplementem. Spieranie się z kimś, kto nie trzyma poziomu nie ma specjalnego sensu, bo jak mawiał Mark Twain: „Nigdy nie wdawaj się w dyskusję z głupcem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem”.

Dlatego z panem Roszkowskim spierać się nie zamierzam, jednak ponieważ wypowiedział się o sposobie wykonywania mojego zawodu, spróbuję wytłumaczyć tym, którzy mieli dyskomfort go słuchać, dlaczego potraktowałem poziom jego wypowiedzi w kategoriach, o których pisał Mark Twain.

Czytaj więcej

Mec. Jacek Dubois: Pan Emil Jędrzejewski musi się liczyć z procesem karnym

Każdy ma prawo do obrony

Można nie lubić adwokata, można nie lubić jego klientów, ale trzeba znać podstawowe zasady prawne obowiązujące w kraju, w którym się żyje, a do takich należy prawo do obrony i domniemanie niewinności.

Przyjmując sprawę nie wiemy, czy nasz klient jest winny czy nie, ale zasada domniemania niewinności nakazuje nam domniemywać, że winny nie jest. Równocześnie każdy ma prawo do obrony i naszym obowiązkiem jako adwokatów jest udzielenie mu pomocy prawnej.

Jeśli zatem ktoś przyjmuje sprawy „szmatławe”, to znaczy, że wzorowo wypełnia standardy zawodowe, a słowa pana Roszkowskiego w istocie są komplementem.

Zaciekawiło mnie natomiast, co miał na myśli autor, mówiąc „sprawy szmatławe”. W moim słowniku pojęciowym nie ma takiego określenia. Istnieją natomiast ludzie, którzy w jakimś okresie swojego życia mogą znaleźć się w sytuacji krytycznej.

Są przedmiotem postępowań karnych, zarzutów, oskarżeń czy publicznych osądów. Wszyscy oni mają prawo się przed takimi zarzutami się bronić i prawo do skorzystania z pomocy adwokata.

Rolą adwokata nie jest wybieranie klientów pod kątem ich popularności politycznej, poglądów czy charakteru zarzutów. Rolą adwokata jest udzielenie pomocy każdemu, kto jej potrzebuje.

Adwokat: w moim zawodzie pracuję 35 lat i nigdy nie odmówiłem obrony z powodów politycznych czy światopoglądowych

My nie bronimy czynów zarzucanych naszym klientom, tylko konkretnych ludzi stojących pod zarzutami. Jako adwokaci mamy bronić ich praw i być strażnikami, by ich ewentualny proces toczył się prawidłowo. W moim zawodzie pracuję 35 lat i nigdy nie odmówiłem obrony z powodów politycznych czy światopoglądowych. Może też zdziwić pana Roszkowskiego, że reprezentowałem wiele osób związanych z jego formacją polityczną.

Czy te obrony też były „szmatławe” czy może te akurat takimi nie były, bo dotyczyły jego kolegów? Czy zatem „szmatławość” jest kategorią związaną z ludzkimi poglądami?

I jeszcze jedno: adwokat broni w sprawach, w których oskarżonym stawiane są zarzuty popełnienia przestępstw. Naszymi klientami bywają zabójcy czy ludzie oskarżeni o bardzo ciężkie przestępstwa. Specyfika zawodu powoduje, że stykamy się z najczarniejszą materią.

Podejmujemy się takich zadań, bo prawo do obrony to prawna gwarancja każdego obywatela. Dzięki naszej pracy często zdarza się, że nie dochodzi do skazania osób niewinnych.

Które z tych spraw są szmatławe, a które nie? Nie spotkałem się z takim zarzutem, jak ze strony pana Roszkowskiego, broniąc w sprawach o zabójstwa ani związanych z przestępstwami gospodarczymi.

Zarzut prowadzenia spraw „szmatławych” padł, gdy reprezentuję człowieka, który był związany z określoną partią polityczną inną od tej, z którą sympatyzuje pan Roszkowski. Czyli zdaniem pana Roszkowskiego nie jest szmatławy czyn, ale szmatławy jest człowiek, który myśli inaczej od niego.

Czyli szmatławi są ludzie, którzy myślą inaczej i „szmatławymi” są ich sprawy. Dlatego nie będę się spierał z panem Roszkowskim, bo Mark Twain miał całkowitą rację, że czasem lepiej milczeć.

Czytaj więcej

Alan Dershowitz: Dobrzy, źli, uczciwi i nieuczciwi

Gdy zakończyłem oglądanie programu, zadzwonił przyjaciel adwokat:

– Nie uwierzysz, jaką miałem przygodę z łódzkim prokuratorem?

– Opowiadaj.

– Zrobił awanturę za to, że podejrzany miał „niekontrolowaną przez prokuratora rozmowę ze swoim adwokatem”.

Nie wiem, dlaczego przypomniał mi się film Sylwestra Chęcińskiego „Rozmowy kontrolowane” i słynne hasło „żyrafy wchodzą do szafy”. W czasie stanu wojennego każdego dnia słyszałem w telefonie słowa idące z taśmy „rozmowa kontrolowana”. Myślałem, że już nigdy piekło nie zamarznie i że nikt nie będzie chciał kontrolować naszych rozmów, jednak ten intelektualny trend powrócił w łódzkiej prokuraturze.

Prokurator spał na lekcji

Wygląda na to, że pan prokurator musiał przysnąć na lekcji z praw człowieka i nie dowiedział się, że podejrzanym przysługuje prawo do obrony, do którego wlicza się również nieskrępowana możliwość kontaktu z adwokatem. A może wiedział, ale po prostu chciał pokazać, jaki jest twardy i bezwzględny, czyli jak mawiają Hiszpanie: „tiene cojones”.

– I przypomniałeś mu, że jesteśmy już czterdzieści lat po stanie wojennym? – spytałem.

– Nie – odparł przyjaciel i przytoczył już dziś wspomniany cytat z Marka Twaina.

Uśmiechnąłem się, jednak znajomość klasyków pozwala dać sobie radę w sytuacjach, w których trudno doszukać się mądrości.

Autor jest adwokatem, sędzią Trybunału Stanu

Czytaj więcej

Jacek Dubois: Po prostu redaktor Zbigniew Ziobro