Niedawno na łamach „Rz” opisywałam najnowszy raport ZUS dotyczący obecności cudzoziemców w polskim systemie ubezpieczeń społecznych. Wynika z niego m.in., że pomimo zwiększonego napływu cudzoziemców do Polski nie zatrzymają oni negatywnych tendencji demograficznych w naszym kraju.

Czytaj więcej

Paulina Szewioła: Rządowe Centrum Legislacji? Po co to komu

Cudzoziemcy nie uratują naszej demografii, ale...

Aby utrzymać obecny poziom współczynnika obciążenia demograficznego (rozumianego jako iloraz liczby osób w wieku poprodukcyjnym i liczby osób w wieku produkcyjnym), liczba cudzoziemców w wieku produkcyjnym musiałaby rosnąć o około 300 tys. osób rocznie. To skala, która wydaje się całkowicie nierealna. Nawet znaczne złagodzenie negatywnych trendów wymagałoby napływu ponad 130 tys. osób rocznie. To ważna informacja. Imigracja nie jest cudownym lekarstwem na problemy demograficzne Polski. Nie zastąpi polityki prorodzinnej, nie podniesie dzietności i nie odwróci procesu starzenia się społeczeństwa. Ale z tego faktu bardzo łatwo wyciągnąć błędny wniosek, że skoro cudzoziemcy nie rozwiążą naszego problemu demograficznego, to ich znaczenie jest niewielkie. A jest dokładnie odwrotnie.

Czytaj więcej

Paulina Szewioła: Rząd nie walczył o projekt ws. dofinansowania składek ZUS artystów

... pomogą utrzymać system ubezpieczeń społecznych 

Na koniec 2025 roku do ubezpieczeń emerytalnych i rentowych zgłoszonych było niemal 1,29 mln cudzoziemców. To setki tysięcy ludzi, którzy każdego miesiąca odprowadzają składki i współfinansują system, z którego korzystają wszyscy ubezpieczeni. To krótkie przypomnienie w obliczu rosnących nastrojów antycudzoziemskich (szczególnie widocznych w odniesieniu do obywateli Ukrainy). Według niektórych nadal zbyt często pozostają oni kimś obcym, podejrzanym, kimś, komu trzeba się przyglądać, sprawdzając, czy nie korzysta zbyt intensywnie z pomocy państwa lub – co gorsza – ze świadczeń, na które sam się składa. Niektórzy politycy bardzo chętnie opowiadają też o zagrożeniach związanych z migracją, intencjonalnie pomijając korzyści z niej płynące. A prawda jest taka, że im gorsze stają się nasze perspektywy demograficzne, tym bardziej potrzebujemy ludzi gotowych pracować i płacić składki. Także tych pochodzących z innych krajów. Nie oznacza to, że Polska powinna bezrefleksyjnie otworzyć granice i liczyć, że migracja rozwiąże wszystkie problemy. Raport ZUS wyraźnie pokazuje zresztą, że tak się nie stanie. Powinniśmy natomiast uczciwie docenić tych cudzoziemców, którzy już tu są.

Polska debata o migracji od lat wygląda natomiast tak samo. Dominują w niej argumenty oparte na emocjach, stereotypach i lękach, podczas gdy dane są jednoznaczne: cudzoziemcy może nie uratują polskiej demografii, ale już dziś pomagają utrzymać system. I za to szacunek.