Jedziemy do Lwowa. W busie jedzie dwóch pracowników naukowych Uniwersytetu Rzeszowskiego, dwóch adwokatów i sędzia. Przed samą granicą dołącza do nas 23-letni student. Janek był najmłodszym podejrzanym z zarzutami karnymi za obronę niezawisłych sądów. Gdy został zatrzymany za protesty w ich obronie, miał siedemnaście lat. Scenę pościgu za nim utrwalono w filmie „Sędziowie pod presją”. Dziś się spóźnił, bo uczestniczył w swoim procesie, który nadal się toczy. Zostało mu już przyznane odszkodowanie za zatrzymanie, ale prokuratura nadal nie odpuszcza i proces trwa. Ciekaw jestem, jak wytłumaczyłby rzecznik prokuratury, na czym polega to, że w demokratycznym państwie prokuratura ściga człowieka, który stawał w obronie owych demokratycznych wartości.