Nowoczesne i przestronne Centrum Kongresowe AmberExpo, położone w dzielnicy Letnica, w pobliżu znanego w całej Polsce bursztynowego stadionu Gdańsk Arena w ostatnich dniach było jednym z najbardziej pilnowanych miejsc w Polsce. Odgrodzono znaczne tereny wokół, a wchodząc na konferencję można było zobaczyć bardzo długie rzędy policyjnych samochodów i gigantyczne, wzmocnione środki ostrożności.
Nacisk na sprawy bezpieczeństwa i ochrony był widoczny w całym Gdańsku, gdzie do późnych godzin nocnych słychać było syreny policyjne konwojów ochraniających licznych polityków, którzy przyjechali do Trójmiasta. Atmosfera przypominała tę przed meczem piłkarskim wysokiego ryzyka, gdy do miasta przyjeżdżają dwie zantagonizowane strony. Te środki i legiony policjantów miały jednak bronić konferencji przed potencjalnym zagrożeniem z zewnątrz, chociaż największe napięcie dotyczyło nie tego, co na zewnątrz, lecz tego, co miało wydarzyć się wewnątrz.
Bo tłem konferencji URC 2026 – kolejnej z serii konferencji międzynarodowych o odbudowie Ukrainy, był oczywiście spór o Order Orła Białego i eskalacja relacji polsko-ukraińskich po tym, jak prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przyznał pod koniec maja imię „Bohaterów UPA” jednej z ukraińskich jednostek wojskowych. W ten sposób konferencja stała się w praktyce spotkaniem wysokiego dyplomatycznego i politycznego ryzyka, a nieobecność prezydenta Ukrainy była najbardziej komentowanym faktem przed samą konferencją.
Czytaj więcej
Miało być wydarzenie przyćmione kryzysem polsko-ukraińskim, a okazało się pełne zaskoczeń. Rozmowy z uczestnikami Konferencji na rzecz Odbudowy Ukr...
Relacje z Ukrainą coraz bardziej toksyczne. Najlepiej pokazuje to sondaż dotyczący UE
Atmosferę całej sytuacji najlepiej pokazuje jedno wydarzenie, dalekie na pozór od Gdańska. W czwartek opublikowany został sondaż IBRiS dla Radia ZET pokazujący, że niemal 60 proc. ankietowanych nie chce, by Ukraina weszła do Unii Europejskiej. Oczekuje tego 35 proc. wyborców. Badanie przeprowadzono w dniach 12-13 czerwca (opublikowano w czwartek 25 czerwca), czyli już po wybuchu awantury na linii Polska–Zełenski, ale przed tym, zanim prezydent Ukrainy – po tym, jak odebrano mu Order Orła Białego – odesłał Order kurierem do Polski (a swoje odznaczenia oddali też inni ukraińscy politycy). Co istotne, podział biegnie wzdłuż linii politycznej: wśród wyborców koalicji rządzącej wejście Ukrainy do UE popiera 64 proc., przeciw jest 32 proc. Natomiast w elektoracie opozycji – PiS, Konfederacji i Razem – proporcja jest odwrotna: za jest 24 proc., przeciw aż 73 proc.
To właśnie ten rozjazd najlepiej tłumaczy ambiwalentną postawę premiera Donalda Tuska. Bo z jednej strony premier raz przyznał, że rozumie decyzję prezydenta Nawrockiego o odebraniu Orderu, a z drugiej próbował ustawić się jako arbiter między prezydentami obydwu krajów. Grał jednocześnie pod swoją bazę i ogół nastrojów społecznych. Sam Tusk, gdy tylko okazało się, że ukraińską delegację będzie reprezentować premier Julia Swyrydenko, zaczął nawet mówić, że może to przyczynić się jako gest do deeskalacji napięcia i sprawniejszego przeprowadzenia samych rozmów. Premier nie wspominał tylko, że to wygląda także, w moim odczuciu, na deeskalację politycznego napięcia wokół rządu, będącego w politycznej defensywie z uwagi na aferę w Szpitalu Południowym i jej liczne odnogi.
Trudno było więc nie odnieść wrażenia w Gdańsku, że konferencja – z licznymi ministrami rządu, w tym Andrzejem Domańskim, Wojciechem Balczunem, Barbarą Nowacką czy świeżo mianowaną wiceminister obrony Magdaleną Sobkowiak-Czarnecką – odbywa się z pewnym oddechem ulgi, że politycy ani po jednej, ani po drugiej stronie nie muszą odpowiadać na pytania o Order Orła Białego i kwestie historyczne.
Konferencja była oczywiście wydarzeniem na dużą skalę: liczni szefowie rządów, spotkania bilateralne, biznes, spółki skarbu państwa, warsztaty, NGO-sy i aktywiści. W AmberExpo byli liczni przedstawiciele ukraińskich regionów, biznesu, w tym zbrojeniówki, instytucji takich jak ukraińska kolej. Podpisywano listy intencyjne, trwały rozmowy wielostronne, padały ładne deklaracje, nagrywano rolki i powstały tysiące zdjęć opublikowanych w mediach społecznościowych z udziałem uczestników, mediów, polityków. W tle jednak nikt nie potrafił odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: kiedy rozpocznie się odbudowa Ukrainy, bo nie ma pewności, ile może jeszcze potrwać wojna. To, że Zełenski nie pojawił się na konferencji sprawiło tylko, że te pytania wybrzmiewały w sumie jeszcze mocniej.
Stadion na Euro 2012 w tle, między Polską a Ukrainą business już nie as usual
Przechodząc obok budynku AmberExpo doskonale widać gigantyczny, złocisty stadion. Dobre tło dla selfie i dziennikarskich setek. Czternaście lat temu ten stadion powstał na organizowane wspólnie przez Polskę i Ukrainę Mistrzostwa Europy w piłce nożnej – wspólne przedsięwzięcie, które miało torować Ukrainie wejście do krajów Zachodu. Dziś po atmosferze tamtych dni w Polsce nie ma już śladu, co dobrze pokazuje cytowany sondaż IBRiS. A przecież po 24 lutego 2022 roku to polska pomoc – społeczeństwa, elit i polityków, nasze zbiorowe doświadczenie pokoleniowe – stała się globalnym symbolem solidarności z Ukrainą. Wydawało się, że to zdarzenie pozostawi między państwami i ich politycznymi elitami trwały ślad. Rzeczywistość jednak szybko te oczekiwania zweryfikowała.
Czytaj więcej
Kiedy Karol Nawrocki ogłosił, że odbierze Order Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu, ponieważ elitarnej jednostce wojskowej nadał patronat odpowi...
Co więcej, dojeżdżając tramwajem na AmberExpo, trzeba przejechać przez plac Solidarności. Z pomnikiem Grudnia 1970 i Europejskim Centrum Solidarności. Dziś jednak o tę solidarność – tym razem polsko-ukraińską – coraz trudniej. I nikt nie wydaje się tym specjalnie przejmować. W tym wszystkim jest właśnie ta nowa jednak dla naszych relacji ambiwalencja. W Gdańsku więc był co prawda cały czas business – ale zdecydowanie już nie as usual.