Reklama

Jakub Sewerynik: Króla się nie poucza, czyli o odwadze mówienia prawdy

W trakcie inauguracji prezydentury Donalda Trumpa biskup kościoła episkopalnego zaapelowała o szacunek, uczciwość i pokorę. Oczywiście została za to medialnie napiętnowana, ale to ona okazała odwagę, której zabrakło innym duchownym.
Donald Trump

Donald Trump

Foto: SHAWN THEW / POOL

I kazał Paszchur poddać chłoście proroka Jeremiasza i zakuć go w kłodę, która się znajdowała w Wyższej Bramie Beniamina, w domu Pańskim” (Jr 20,2), czyli o konsekwencjach

Uroczystość inauguracji prezydentury Donalda J. Trumpa mogła zaskoczyć polskiego widza obfitością akcentów religijnych. Zgodnie z amerykańską tradycją prezydent przysięgał na Biblię, choć nie do końca wiadomo, dlaczego tym razem nie położył na niej lewej dłoni – dwa egzemplarze Pisma Świętego trzymała Pierwsza Dama. Natomiast liczba duchownych różnych wyznań i religii, którzy przed i po przysiędze wygłaszali modlitwy, była zadziwiająca. Było to aż pięciu mężczyzn – czterech chrześcijan (dwóch księży katolickich, dwóch pastorów ewangelikalnych) oraz jeden żyd. Najwięcej komentarzy wywołała jednak kobieta, biskup kościoła episkopalnego, która skierowała do 47. prezydenta skandaliczne, dla wielu, słowa. Tylko co tu było skandalem? Warto przyjrzeć się religijnym wątkom uroczystości zaprzysiężenia amerykańskiego prezydenta.

Pozostało jeszcze 86% artykułu

Czytaj treści PRO.RP.PL za 39 zł miesięcznie!

Zyskaj dostęp do rzetelnych analiz, opinii ekspertów i kluczowych prognoz gospodarczych. Poznaj fakty, które kształtują biznes, prawo oraz społeczeństwo.

Buduj swoją przewagę. Subskrybuj profesjonalne treści publikowane wyłącznie w pro.rp.pl.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama