Niemcy i Holandia to główne kierunki saksów Polaków zarówno tych już zrealizowanych, jak i tych planowanych. Plany wyjazdu ma coraz więcej osób. Widać to w udostępnionych „Rzeczpospolitej” statystykach portalu Olx Praca, gdzie w pierwszym kwartale tego roku kandydaci do pracy za granicą wysłali prawie 700 tys. aplikacji, aż o 90 proc. więcej niż rok wcześniej.
Kierunek Niemcy
– Ponad połowa tegorocznych aplikacji dotyczy Niemiec, co jest też zasługą dużej liczby ogłoszeń o pracy za Odrą. Stanowią one niemal 60 proc. zagranicznych ofert na Olx – tłumaczy Konrad Grygo, analityk portalu.
O widocznym w tym roku wzroście liczby zgłoszeń na oferty pracy za granicą mówią też „Rzeczpospolitej” przedstawiciele agencji zatrudnienia. – Wysoka inflacja w Polsce i spowolnienie gospodarcze widoczne w niektórych sektorach sprawiają, że Polacy chętnie szukają za granicą szansy na podreperowanie domowych budżetów – ocenia Tomasz Dudek, dyrektor zarządzający Otto Work Force Central Europe, która notuje 15-proc. wzrost liczby chętnych na saksy. Motywuje ich głównie wyższa płaca, np. w Niemczech stawka minimalna za godzinę wynosi 12 euro (ok. 55 zł), a w Holandii 12,4 euro.
Zdaniem Pauliny Piskor, prezeski firmy Contrain, chętnych na saksy jest w tym roku 37 proc. więcej. – Często zgłaszają się do nas pary lub całe grupy znajomych, które chciałyby poprawić swoją sytuację finansową. Bywa, że biorą urlop w Polsce po to, by skorzystać z pracy sezonowej i szybciej uskładać na kupno auta, spłatę kredytu czy wyprawienie wesela – dodaje. Konkurencja będzie większa, bo choć ofert z Niemiec jest dużo, to na Zachodzie widać spowolnienie: Olx mówi o 15-proc. spadku ogólnej liczby ogłoszeń z Europy Zachodniej.
Czytaj więcej
Polacy, którzy częściej niż przed rokiem chcą dorobić za granicą, muszą się liczyć z większą konkurencją, a niekiedy również z wyższymi wymaganiami.
Trudne wybory
Według badania agencji zatrudnienia Gi Group Niemcy i Holandia to preferowane kierunki nie tylko sezonowych wyjazdów, ale także emigracji zarobkowej Polaków. W połowie lutego rozważało ją niemal 17 proc. Polaków. To wprawdzie o 0,9 proc. mniej niż latem ub.r., lecz Gi Group podkreśla wyraźny spadek odsetka osób, które odrzucają taką możliwość, prawie o 9 pkt proc., do 57 proc. Powiększyła się zaś, i to prawie do jednej czwartej, grupa niezdecydowanych.
– Temat migracji zarobkowych wraca w kontekście drożyzny, spadku wartości złotego, ograniczonych możliwości posiadania nieruchomości, rosnących długów Polaków i wysokiego kursu euro – ocenia prof. dr hab. Izabela Grabowska z Centrum Badań nad Zmianą Społeczną i Mobilnością Akademii L. Koźmińskiego.
Czytaj więcej
Po raz pierwszy od zniesienia pandemicznych obostrzeń wzrosły obawy przed zwolnieniami. Coraz częściej polscy pracownicy myślą też o dodatkowym zaj...