Reklama

Mniej zapału do zatrudniania

Po gorączce sezonowych ofert przełom lata i jesieni może być na polskim rynku pracy spokojniejszy.

Aktualizacja: 13.06.2017 06:41 Publikacja: 12.06.2017 20:46

Foto: Fotorzepa/Michał Walczak

Rekrutacyjny zapał, który było widać w planach polskich firm na II kwartał, teraz w ich deklaracjach na kolejne trzy miesiące, nieco osłabł. Trzy czwarte firm na pytanie o plany dotyczące zatrudnienia w III kwartale odpowiada „bez zmian". Odsetek tych, które na kolejne trzy miesiące przewidują wzrost liczby pracowników wynosi 14 proc., a więc o 4 pkt proc. mniej niż rok wcześniej – wynika z najnowszego badania agencji zatrudnienia ManpowerGroup, które objęło 750 firm z całej Polski.

Kryzysu nie widać

Wprawdzie pracodawcy chcący powiększać załogę wciąż mają przewagę nad tymi, którzy zamierzają ograniczać zatrudnienie, lecz ta przewaga jest teraz najmniejsza od dwóch lat. Wynosi 9 pkt proc. (po korekcie sezonowej 6 pkt proc.), a w dwóch sektorach (finansach i energetyce), planów redukcji liczby pracowników jest nawet więcej niż deklaracji jej wzrostu

Ekonomiści i eksperci uspokajają jednak, że nie ma powodów do obaw przed pogorszeniem koniunktury na rynku pracy, tym bardziej że gospodarka rośnie, a nastroje firm też są dużo lepsze niż np. przed rokiem. – Spowolnienie na progu jesieni nie powinno mieć wpływu na ogólny obraz rynku pracy, gdzie w większości sektorów obserwujemy stały popyt na pracowników. Obecną sytuację można nazwać ostrożnie optymistyczną, a po spodziewanym spowolnieniu we wrześniu możemy spodziewać się poprawy klimatu – twierdzi Iwona Janas, dyrektor generalna ManpowerGroup w Polsce.

Systematycznie maleje też bezrobocie, które według szacunków Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w maju br. spadło o 0,2 pkt proc. do 7,5 proc. (Było najniższe od 26 lat). Z drugiej strony rośnie też nadal liczba ofert pracy. Najnowszy Barometr Ofert Pracy (BOP) – wskazujący na zmiany liczby ofert publikowanych w internecie wzrósł w maju o 2,6 pkt w skali miesiąca i wyniósł 225,1 pkt – podało w poniedziałek Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC).

– Mamy w gospodarce dobrą koniunkturę i sezonowe ożywienie – twierdzi Robert Pater, kierownik Katedry Ekonomii Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie i współautor raportu. Według niego, w tym roku co miesiąc jest do wyboru w Internecie ok. 160 tys. ofert pracy, o 4 proc. więcej niż rok wcześniej.

Reklama
Reklama

Wprawdzie tempo ich przyrostu nie jest już tak szybkie, ale jak zaznacza Grzegorz Baczewski, dyrektor Departamentu Pracy, Dialogu i Spraw Społecznych Konfederacji Lewiatan, to m.in. efekt wysokiej bazy – wiele firm w ostatnich miesiącach na tyle już zwiększyło załogę (w sektorze przedsiębiorstw przekroczono już poziom 6 mln pracowników), że nie mają specjalnej potrzeby dalszych rekrutacji. Tym bardziej że coraz częściej napotykają wtedy deficyt kandydatów.

Rekord wakatów

Według Baczewskiego, wiele z firm, które teraz rekrutują, boryka się z rotacją pracowników skuszonych przez konkurencję.

Paradoksalnie to właśnie tak dobra (z punktu widzenia pracowników) sytuacja na rynku pracy może teraz ograniczać chęci pracodawców do zwiększania zatrudnienia. – Ostrożne nastawienie co do planów rekrutacyjnych na najbliższe trzy miesiące spowodowane jest między innymi trudnościami z pozyskaniem kandydatów. Napływ pracowników z Ukrainy jedynie w ograniczonym stopniu pozwoli zmniejszyć niedobór rąk do pracy, w szczególności na stanowiskach dla osób wykwalifikowanych – ocenia Marek Strojkowski, kierownik ds. rozwoju biznesu w ManpowerGroup.

Podobne przyczyny wskazuje Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP – według niego ostrożne podejście firm do zwiększania zatrudnienia może być przejawem ich świadomości, że deficyt pracowników nie jest przejściowym problemem, a ma trwały charakter. Potwierdziły to ogłoszone ostatnio dane GUS o wzroście liczby wolnych miejsc pracy w I kwartale tego roku. Na koniec marca polskie firmy miały aż 119,5 tys. wakatów, o ponad jedną trzecią więcej niż rok wcześniej. Najwięcej, aż 30 tys. wolnych miejsc pracy było w przetwórstwie przemysłowym, choć sporo pracowników (po ponad 18 tys.) brakowało też w budownictwie i handlu.

– Firmy od dłuższego czasu z coraz większym trudem i coraz wyższym kosztem próbują pozyskać pracowników. Część z nich może być już zniechęcona i teraz zaczyna szukać innych rozwiązań. Być może będziemy teraz mieli okres bardziej kapitałochłonnego niż pracochłonnego wzrostu – przewiduje Grzegorz Baczewski.

Zatrzymać ludzi

Łukasz Kozłowski zwraca uwagę, że wyznaczony przez większość pracodawców cel utrzymania zatrudnienia na obecnym poziomie wcale nie musi być łatwy do osiągnięcia.

Reklama
Reklama

– Dla wielu pracodawców większym problemem niż szukanie nowych pracowników jest teraz utrzymanie obecnego stanu zatrudnienia i ograniczenie rotacji – zwraca uwagę ekspert Pracodawców RP. On również przewiduje, że firmy, dochodząc do granicy prostego zwiększania zatrudnienia mogą teraz szukać nowych dróg rozwoju, na przykład poprzez inwestycje w automatyzację oraz szkolenia ludzi. ©?

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.blaszczak@rp.pl

Rynek pracy
Programy dobrowolnych odejść w nowej odsłonie. Częściej kameralne niż masowe
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Rynek pracy
Rynek pracy USA zaskoczył. Po tych danych Fed może wstrzymać cięcia
Rynek pracy
AI zmienia rynek pracy. W Polsce wolniej niż na świecie
Rynek pracy
Prezes Randstad: Zetki nie są pierwszym pokoleniem, któremu trudno na rynku pracy
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama