Można się było spodziewać, że rok 2020 przyniesie znacząca skala reemigracji Polaków, ale chyba mało kto się spodziewał, że będzie to największa fala powrotów od czasu akcesji. Według szacunków GUS poza granicami kraju na koniec 2020 r. przybywało aż o 176 tys. osób mniej niż rok wcześniej, na koniec zaś 2019 r. (w porównaniu z sytuacją rok wcześniej) o 40 tys. mniej, a na koniec 2018 r. o 85 tys. mniej.

Wyspy już nie na czele

W ubiegłym roku odpływ dotyczył głównie Wielkiej Brytanii. GUS podaje, że liczba przebywających tam czasowo (powyżej trzech miesięcy) rodaków spadła aż o 164 tys. (24,2 proc.) rok do roku, w a porównaniu z końcem 2017 r. – o prawie 280 tys. Tym samym to Niemcy stały się teraz głównym kierunkiem migracji zarobowej Polaków – jest ich tam niemal 710 tys.

Czytaj więcej

Polacy wracają do kraju. Największa fala powrotów od czasu wejścia do UE

Niewielki spadek liczby emigrantów GUS odnotował też m.in. we Włoszech i Szwecji. Za to w Irlandii i Niemczech pojawiło trochę więcej Polaków (o ok. 2 tys.), a w Holandii i Norwegii znacząco więcej – odpowiednio 10 tys. i 9 tys.

Co jest przyczyną tej fali powrotów? Przede wszystkim brexit i pandemia. – Od referendum brexitowego możemy obserwować trend spadkowy w kontekście polskiej emigracji. To już trzeci rok z rzędu, gdy spada skłonność do wyjazdów z Polski. W tym okresie do kraju wróciło już 300 tys. osób – wyjaśnia Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

W 2020 r. ważny był też wpływ kryzysu pandemicznego, który mocno uderzył w europejskie rynki pracy. – Podobnie jak w latach 2008–2009 tak i w 2020 r. załamanie rynków pracy, na których przebywali Polacy, przełożyło się na ich masowe decyzje o powrotach – zaznacza Kubisiak.

Czytaj więcej

Piotr Mazurkiewicz: Pracownicy to nie dżin z butelki
Autopromocja
BLACK WEEKEND

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

– Głównym powodem powrotów był połączony efekt brexitu i pandemii – wielu pracowników powróciło do swoich krajów na czas pandemii, a potem miało problemy z powrotem ze względu na restrykcje epidemiczne i utratę prawa do pracy – zaznacza Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Po części też, jak uważa Kubisiak, czynnikiem przyciągającym do Polski mogła być poprawiająca się sytuacja na rynku pracy, widoczna choćby za sprawą rekordowo niskiego bezrobocia i rosnącej puli wolnych miejsca pracy. To zaś przesądza o łatwości, z jaką można w Polsce znaleźć pracę, i przekreśla jeden z powodów dotychczasowej migracji zarobkowej.

Różnice w płacach

Niemniej, zdaniem większości ekspertów, niski poziom bezrobocia czy wysoki popyt na pracę w Polsce wciąż nie jest czynnikiem przesądzającym o powrotach. Najważniejszych wyznacznikiem dla tych, którzy zdecydowali się na trudną decyzję o wyjeździe, może bowiem pozostawać poziom płac. A ten w Polsce w porównaniu z Niemcami jest średnio dwa razy niższy, z Wielką Brytanią – trzy razy niższy, a w porównaniu z Norwegią – cztery razy niższy.

– Za granicę wyjeżdżamy na dłużej głównie z dwóch powodów: nauki i pracy, ale płace są zawsze na pierwszym miejscu z perspektywy kandydatów, nawet jeśli twierdzą oni inaczej – zaznacza Aneta Czernek, business unit manager w HRK Financial Markets.

Czytaj więcej

Nie podatkowa ulga, ale rosnące płace ściągną Polaków do kraju

– Wciąż najważniejszym czynnikiem pozostają zarobki i dopóki różnice w wynagrodzeniach w ofertach zagranicznych i polskich pracodawców będą pozostawać duże, dopóty liczba Polaków podejmujących się zatrudnienia za granicą nie będzie radykalnie spadać – dodaje Mateusz Żydek z Randstad Polska.

A Rafał Benecki wskazuje, iż obecnie w Wielkiej Brytanii jest tak duży deficyt pracowników, co widać wprost na brytyjskich ulicach (np. zamknięte restauracje z informacją, że powodem jest brak personelu, albo przerwy w dostawach paliw, bo brakuje wykwalifikowanych kierowców), że ludzie, którzy tam zostali, mogą liczyć na dużą poprawę warunków płacowych. – Większą niż w Polsce, dlatego nie liczę na duże powroty – zaznacza.

Jak przyciągnąć Polaków

Wynagrodzenia w Polsce rosną szybciej niż na Zachodzie, niemniej przed nami długa droga. Jak zatem w inny sposób można zachęcić Polaków do powrotów? W ramach Polskiego Ładu wprowadzona ma zostać tzw. ulga w PIT na powrót, ale to raczej nie wystarczy. – Przede wszystkim trzeba poprawić klimat inwestycyjny, bo od tego zależą inwestycje przedsiębiorstw, a więc możliwość tworzenia miejsc pracy – uważa Paweł Wojciechowski, główny ekonomista Pracodawców RP. – Kluczowa jest deeskalacja konfliktu wokół praworządności z UE, uproszczenie podatków, współpraca z przedsiębiorstwami nad programami kształcenia ustawicznego, tworzenie dobrej infrastruktury miękkiej (np. cyfrowej) i twardej (np. transport, zdrowie) o wysokiej jakości, która ma też znaczenie dla decyzji o powrocie – podpowiada.

Czytaj więcej

Brexit: wymiana pracowników z Wyspami wymaga formalności

– Jeśli w Polsce będą podobne możliwości rozwoju jak za granicą, to mały odsetek osób będzie chciał porzucić swoje środowisko i wyjechać. Młodzi ludzie przede wszystkim cenią sobie przejrzystość i przewidywalność swojego życia w Polsce. Oczekują elastycznych form zatrudnienia, dostępności mieszkań i przyzwoitych zarobków. Nie ma tu nic odkrywczego – ocenia Aneta Czernek z HRK.