Ruch na rynku działek rekreacyjnych rośnie. Jak mówi analityk Bartosz Turek, sezonowość jest tu wręcz książkowa. – Potencjalni nabywcy uaktywniają się w marcu, apogeum zainteresowania mamy w maju – mówi, zaznaczając, że ktoś, kto pamięta boom na takie działki w 2020 r. (wybuch pandemii), będzie zawiedziony: wtedy zainteresowanie było mniej więcej trzy razy większe. Działka pusta czy zabudowana? – Wiele zależy od budżetu i celu – wyjaśnia Turek. – Osoby, które myślą o własnym wypoczynku, mają pieniądze, ale nie mają czasu, wybiorą działkę z gotowym domkiem.

Czytaj więcej

Działka na Mazurach jak złoto

Puste parcele to rozwiązanie tańsze, dobre także dla osób, które mają czas i czerpią przyjemność z urządzania wszystkiego zgodnie ze swoim gustem.

Popyt na działki rekreacyjne rośnie. Kupujący szukają ciszy i zieleni

O ograniczonej podaży i utrzymującym się popycie na grunty mówi Łukasz Wydrowski, prezes Estatic Nieruchomości. – Same działki rekreacyjne według danych PKO BP zdrożały w I połowie 2025 r. o 4,7 proc. rok do roku – podaje. – Klient kupujący działkę rekreacyjną zwykle nie wyznaje wielkiej teorii inwestycyjnej. Szuka świętego spokoju, kawałka zieleni, poczucia, że ma swoje miejsce poza miastem. W tle pojawia się chęć ochrony kapitału. Ziemia jest dla wielu bardziej „namacalna” niż lokata czy fundusz.

Rozpiętość cen jest ogromna. – Najtańsze działki oferowane jako rekreacyjne to koszt kilkunastu tysięcy złotych. Zwykle są to grunty słabo przygotowane do użytkowania, bez infrastruktury, często wymagające nakładów, a nierzadko niedające szans na zabudowę – zauważa Bartosz Turek. – Działki rekreacyjne w najlepszych lokalizacjach – nad jeziorami, blisko morza, w górach czy w sąsiedztwie dużych miast – mogą kosztować kilkaset tysięcy złotych, a w skrajnych przypadkach ponad milion złotych. Sensowniejsze propozycje z popularnej półki cenowej wymagają co najmniej kilkudziesięciu tysięcy złotych. Działka z domkiem to już raczej ponad 100 tys. zł.

Polacy kupują ziemię na potęgę. Działki rekreacyjne znów hitem sezonu

Polacy kupują ziemię na potęgę. Działki rekreacyjne znów hitem sezonu

Foto: Fotorzepa/ Urszula Lesman

Ekspert zwraca uwagę na brak jednolitej definicji działki rekreacyjnej. – Na portalach pod wspólną etykietą mieszczą się nieruchomości kompletnie różne: od zabudowanych lub co najmniej uzbrojonych, przygotowanych do budowy w atrakcyjnych kompleksach po grunty rolne, leśne, na których co najwyżej będziemy mogli postawić kamper – zauważa Turek. – Wybór jest, ale dobrych działek zawsze jest za mało.

Łukasz Wydrowski potwierdza: atrakcyjnych działek nie przybywa tyle, ile chcieliby kupujący. – Kiedy odsiejemy działki problematyczne, bez drogi, bez mediów, bez sensownego przeznaczenia albo źle położone, to prawdziwie ciekawa podaż szybko się kurczy – mówi. – Najłatwiej znaleźć coś rozsądnego tam, gdzie presja turystyczna jest mniejsza, ale jest dobry dojazd i atrakcyjne otoczenie przyrodnicze. Czyli: nie w samym centrum mody, tylko pół kroku obok. Dotyczy to części woj. zachodniopomorskiego, podkarpackiego, lubuskiego czy mniej oczywistych obszarów Pomorza i Warmii. Tam wciąż trafiają się działki za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Można znaleźć parcele od ok. 30–50 tys. zł, czasem nawet taniej, jeśli lokalizacja jest mniej oczywista.

Mazury, morze i okolice dużych miast. Tam działki rekreacyjne są najdroższe

Jak mówi Wydrowski, najtrudniej jest tam, gdzie popyt jest największy i gdzie wartością jest sam „ładny adres”. – Mazury przy jeziorach, nadmorskie miejscowości, dobre rejony Kaszub, okolice dużych miast to miejsca, w których atrakcyjna działka szybko znika, a ceny są znacznie wyższe. W Warmińsko-Mazurskiem przykładowe oferty przy jeziorach sięgają dziś 140–340 tys. zł za sam grunt, a średnie ceny ofertowe na portalach potrafią być dużo wyższe – wskazuje. – Sensowny budżet startowy na działkę rekreacyjną poza ROD (rodzinny ogród działkowy – red.) to dziś ok. 50–100 tys. zł. Za tę kwotę da się kupić coś przyzwoitego, ale raczej nie w najbardziej modnych miejscach. Jeśli ktoś chce mieć naprawdę atrakcyjną działkę, z walorem jeziora, lasu, widoku albo blisko morza, to budżet rośnie do 150–300 tys. zł, a w najlepszych lokalizacjach przebija ten poziom – wskazuje prezes Wydrowski.

Czytaj więcej:

Administracja Czy plażę można ogrodzić? Samowola nad polskimi jeziorami

Pro

Podaje przykłady ofert. 302 mkw. w Poznaniu wystawiono za 260 tys. zł, 1716 mkw. nad Mamrami za 343,2 tys. zł, a w Małopolsce lub w okolicach Trójmiasta ceny dużych, dobrze położonych parceli przekraczają nawet 1 mln zł.

Kupujący coraz bardziej zwracają uwagę na stan prawny działek

Prezes Wydrowski zaznacza, że coraz ważniejszy jest stan prawny i jasne przeznaczenie działki. – Przy obecnych zmianach planistycznych ludzie bardziej niż kiedyś boją się kupić coś „na słowo” – zauważa.

Wyraźne ożywienie popytu na działki rekreacyjne widać m.in. w rejonie Mazur. Jak mówi Katarzyna Górzna, dyrektor oddziału Freedom Giżycko, Mazury są od lat jednym z najbardziej pożądanych kierunków. – Największym zainteresowaniem cieszą się działki z dostępem do jeziora lub przynajmniej z widokiem na wodę. Dla klientów przyjezdnych ważny jest też dostęp do plaży – zauważa. – Coraz częściej poszukiwane są działki niezabudowane, które pozwalają na realizację indywidualnej wizji domu letniskowego. Nie brakuje chętnych na gotowe nieruchomości, które nie wymagają dużych nakładów finansowych.

Czytaj więcej

Warmia i Mazury: dlaczego warto tu zainwestować w ziemię

O atrakcyjne parcele jest najtrudniej tuż przy linii brzegowej jezior, zwłaszcza na Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich, w Mikołajkach i Giżycku. – O interesujące oferty łatwiej w Węgorzewie i w nieco większej odległości od jezior lub w mniej znanych, choć bardzo urokliwych lokalizacjach – mówi Katarzyna Górzna. Najtańsze działki rekreacyjne są oferowane po ok. 40–160 zł/mkw., te z dostępem do jeziora lub w bardzo atrakcyjnych lokalizacjach osiągają ceny 200–800 zł/mkw., a najbardziej unikatowe – nawet ponad 1000 zł/mkw.

Nowe przepisy planistyczne mogą ograniczyć podaż działek rekreacyjnych

Dorota Szulc, dyrektor oddziału Freedom Iława Kopernika, zauważa, że na zwiększenie podaży działek rekreacyjnych wpłynęło wprowadzenie planów ogólnych w gminach. – Właściciele gruntów, obawiając się spadku ich wartości, zaczęli dzielić większe tereny na mniejsze i występować o warunki zabudowy umożliwiające budowę domów letniskowych – mówi. – Ceny działek zaczynają się od ok. 70 tys. zł i mogą sięgać nawet kilku milionów złotych. Rynek odnotował dynamiczny wzrost cen, napędzany m.in. zwiększonym popytem w okresie pandemii. W ciągu pięciu lat wartość niektórych nieruchomości wzrosła nawet o 100 proc. Tempo wzrostu wprawdzie wyhamowało, ale inwestycje w działki rekreacyjne wciąż wydają się atrakcyjne. Wprowadzenie nowych regulacji planistycznych może ograniczyć podaż gruntów, co sprzyja dalszemu wzrostowi cen.

Czytaj więcej

Działki rekreacyjne. Dobry czas na łowienie okazji

W rejonie Kołobrzegu klienci najczęściej szukają działek pod domek letniskowy albo zabudowanych już parceli. – Nad morzem dużą częścią rynku są działki ROD, które dla wielu osób są najtańszą formą rekreacji – mówi Michał Spieszyński, współwłaściciel biura Metrohouse Kołobrzeg. – Działek stricte rekreacyjnych jest mało. Najtańsze działki ROD to wydatek kilkudziesięciu tysięcy złotych. Domek na działce w dobrej lokalizacji może kosztować nawet 500 tys. zł. Na rynku są też większe nieruchomości z kilkoma domkami. Jeden służy właścicielowi, pozostałe są wynajmowane sezonowo. To już segment od ok. 1 mln zł wzwyż.

Mniejsze zainteresowanie terenami rekreacyjnymi odnotował Paweł Sokulski, właściciel biura Metrohouse Serock. – Szczyt przypadł na okres restrykcji covidowych. Na naszym rynku widać korekty w dół, nawet o ok. 15 proc. rok do roku – wskazuje. Jak tłumaczy, młodsze pokolenia mają inne pomysły na wypoczynek. – Ludzie mają mniej czasu, więcej podróżują, a działka to nie tylko przyjemność, ale i obowiązki związane z utrzymaniem domu i obejścia w należytym stanie – mówi Sokulski.

Działki rekreacyjne coraz częściej są traktowane jako inwestycja

Klienci pytają czasem o parcele pod domy modułowe na wynajem. – To pokazuje, że także działki rekreacyjne mogą być produktem inwestycyjnym, jeśli mamy odpowiedni pomysł, a nie kupujemy tylko po to, aby liczyć na wzrost wartości w czasie – mówi Paweł Sokulski. – W naszych okolicach można znaleźć działki już od 50 tys. zł. Za taką cenę nie ma jednak co liczyć na dostęp mediów czy szczególne walory krajobrazowe. Bardziej atrakcyjne działki to koszt od 150 tys. zł w górę. Klienci szukają też działek z domami wybudowanymi w ostatnich latach, ale biorą pod uwagę także starsze budownictwo, choć wtedy pojawiają się pytania o remont. Ceny działek letniskowych z domem to koszt od 350 tys. zł. Po doinwestowaniu takie domy służą właścicielom cały rok.

Foto: PAP/Andrzej Lange

Jako bezpieczna forma lokowania kapitału postrzegane są działki rekreacyjne na Mazurach. – W perspektywie trzech–pięciu lat można liczyć na wzrost ich wartości, szczególnie tych dobrze zlokalizowanych – mówi Katarzyna Górzna. – Coraz większą popularnością cieszy się również wynajem krótkoterminowy. Stawki najmu wahają się od ok. 250 do 800 zł za dobę w mniejszych obiektach (np. mieszkań, przyczep czy domków holenderskich) oraz od 500 do nawet 2500 zł za dobę w przypadku domów. Dobrze przygotowana inwestycja może być więc nie tylko zyskowna, ale również atrakcyjna pod względem użytkowym.

A Łukasz Wydrowski podkreśla, że działka rekreacyjna to nie jest produkt, który zawsze „sam zarobi”. – Jeśli mówimy o samym gruncie, bez budowy i bez wynajmu, to zarobek opiera się głównie na wzroście wartości w czasie. Trzeba mieć cierpliwość i liczyć raczej kilka lat niż kilka miesięcy. Przy wzroście cen działek rekreacyjnych o 4,7 proc. rok do roku można mówić o spokojnym, defensywnym wzroście wartości, a nie o inwestycyjnym fajerwerku – ocenia. – Większy potencjał zarobku pojawia się wtedy, gdy działka ma już domek albo daje realną możliwość stworzenia produktu pod najem krótkoterminowy. Ale wtedy to już biznes turystyczny, gdzie zysk zależy już nie tylko od lokalizacji, ale też od standardu, marketingu, sezonowości i umiejętności prowadzenia takiej nieruchomości.

Eksperci ostrzegają przed pułapkami przy zakupie działki rekreacyjnej

Według prezesa Wydrowskiego ludzie czasem kupują marzenie, a nie aktywo. – Widok czy bliskość jeziora działają na wyobraźnię, ale jeśli nie ma drogi, mediów, dobrego statusu planistycznego i sensownej płynności przy odsprzedaży, to taka działka może bardziej zamrozić kapitał, niż go pomnożyć – przestrzega. – Dobra działka rekreacyjna to nie tylko ładny teren. To przede wszystkim działka, którą ktoś jeszcze kiedyś będzie chciał od nas kupić.

Bartosz Turek uważa, że działka rekreacyjna może być dobrą inwestycją. – Ale raczej nie w takim sensie, że kupujemy cokolwiek i szybko sprzedajemy z dużym zyskiem – zaznacza. – Jeżeli nabywamy działkę już przygotowaną, uzbrojoną, z dobrym dojazdem i w atrakcyjnej lokalizacji, to duża część wartości jest już „w cenie”, więc przestrzeń do szybkiego spektakularnego zarobku jest ograniczona. Taka nieruchomość lepiej sprawdza się jako długoterminowe przechowanie kapitału połączone z własnym użytkowaniem. Zupełnie inaczej jest wtedy, gdy kupujemy grunt tańszy, ale z potencjałem: np. tam, gdzie można poprawić dojazd, doprowadzić media, uporządkować stan prawny albo zwiększyć użyteczność parceli. Potencjał stopy zwrotu bywa wtedy większy, ale rośnie też ryzyko, koszty i ilość pracy. Dlatego działka rekreacyjna jest dobrą inwestycją przede wszystkim dla cierpliwych i świadomych kupujących.

Zdaniem Turka możliwy zysk jest tym większy, im bardziej nieruchomość wymaga „przerobienia” pod rynek. – Ale i ryzyko pomyłki jest wtedy większe – zaznacza. – W krótkim terminie nie zakładałbym automatycznie wysokiej stopy zwrotu, a w dłuższym horyzoncie 10–20 lat dobrze położone grunty mają naturalną przewagę, bo atrakcyjnych terenów nie przybywa.

Dominika Kilińska z Freedom Mińsk Mazowiecki uważa, że na gruntach zarabia się coraz trudniej. – Działka rekreacyjna może być dobrą inwestycją, choć długoterminową – zaznacza. – Aby zyskać, można zrobić kilka rzeczy: podzielić i odrolnić, zabudować i wynajmować domki letniskowe.