„Gdyby Rosja Władimira Putina napadła dziś na Polskę, przystąpilibyśmy do wojny nie tylko bez większości zamówionego uzbrojenia, ale też tylko z dwoma gotowymi do walki dywizjami. Dwie kolejne, żeby włączyć się do obrony Polski, potrzebowałyby nawet miesiąca. Dwie ostatnie nadal są dopiero w fazie formowania” – napisała w środę „Rzeczpospolita”.
W tekście Marka Kutarby czytamy, że choć Polska teoretycznie posiada sześć dywizji wojsk lądowych, to w razie wojny z Rosją od pierwszych godzin do walki stanęłyby tylko 16. i 18. dywizje zmechanizowane, choć nawet one nie zakończyły jeszcze formowania wszystkich nowych jednostek. Na etapie formowania są 1. Dywizja Piechoty Legionów i 8. Dywizja Piechoty Armii Krajowej, zaś dywizje 11. i 12. są częściowo skadrowane, co oznacza, że przed wejściem do walki wchodzące w ich skład jednostki musiałyby mieć uzupełnione składy osobowe. „Większość ich pododdziałów nie byłaby zatem w stanie walczyć już w pierwszym dniu wojny. Potrzebowałyby na to prawdopodobnie od kilkunastu do nawet 30 dni” – czytamy.
Czytaj więcej
Gdyby Rosja Władimira Putina napadła dziś na Polskę, przystąpilibyśmy do wojny nie tylko bez większości zamówionego uzbrojenia, ale też tylko z dwo...
Czarny scenariusz dla Polski? Gen. Polko odpowiada słowami Piłsudskiego
O publikację „Rzeczpospolitej” zapytany w Radiu Zet został gen. Roman Polko, były dowódca GROM-u i były p.o. szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. – Ukraina była jeszcze mniej przygotowana do wojny, bo dopiero właściwie szkoliła się walcząc i budowała własną armię – powiedział. – Kiedyś jeszcze Józef Piłsudski mówił, że mógłby wiele mankamentów polskiej armii wymienić, ale tę armię mamy, z tą będziemy walczyć – dodał.
Generał wspomniał, że uczestniczył w misjach bojowych i w misjach w strefie działań wojennych. – I nawet w byłej Jugosławii, 1992 rok, gdzie byliśmy wysłani tak naprawdę ze złomem, z kiepskim wyposażeniem, to jednak morale, wola walki w sytuacji zagrożenia zaskakiwały także mnie jako dowódcę – wyznał.
– Powiem, że mocno mnie irytują wszystkie te głosy, które mówią, że przegralibyśmy w dwa dni, nie damy rady, dywizje są nieskompletowane. Może i nie, może jest wiele deficytów, ale naprawdę ten duch żołnierskości w Polakach jest silny – mówił Polko.
Czytaj więcej
– Rosja, jak niektórzy prognozują, za rok czy dwa będzie gotowa. Nie. Rosja wcale nie musi być gotowa, żeby atakować jak terrorysta, bo cały czas t...
„Wojsko nie jest od sprzątania błota”. Generał wylicza absurdy i krytykuje decyzje MON
W rozmowie z Radiem Zet były dowódca GROM-u był też pytany, czy rząd powinien bardziej przygotowywać Polaków na zagrożenie. – Zdecydowanie tak. Niestety, ochrona ludności, obrona cywilna była przez ostatnie dziesięciolecia wręcz zaniedbana. Trzeba nad tym mocno pracować – odparł. Zaznaczył, że w armii dokonuje się rewolucja technologiczna, na którą potrzeba jeszcze 5-10 lat.
Gen. Polko ocenił jednocześnie, że minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz rozprasza wysiłki na inne kierunki. – Przepraszam, ale wojsko nie jest od sprzątania błota popowodziowego, patrz operacja Feniks – podkreślił, odnosząc się do akcji usuwania skutków powodzi, rozpoczętej w drugiej połowie września 2024 r. Generał mianem absurdu określił też skierowanie 10 tys. żołnierzy do monitorowania torów i infrastruktury kolejowej w ramach operacji Horyzont, która ruszyła w połowie listopada 2025 r. – Po co oni po tych torach chodzą to kompletnie nie wiem – powiedział Polko. – Absurdem jest to, że wojsko wyręcza Straż Graniczną w działaniach przeciwko nielegalnej migracji, bo wojsko ma chronić granice, ale z powietrza, przed atakami dronowymi czy przed formacjami zbrojnymi – przekonywał.
Czytaj więcej
Kompanie dronowe trafią nawet do batalionów czołgów. Ich zadaniem ma być zatrzymanie wroga, zanim ten dotrze do linii styku z polskimi jednostkami....
Gdzie powstanie stała baza USA? Gen. Polko wskazuje dobrą lokalizację
W wywiadzie poruszono także temat stworzenia stałej bazy żołnierzy USA w Polsce. Według gen. Romana Polko, lokalizacja bazy musi być atrakcyjna dla Amerykanów i ich rodzin. Generał ocenił, że najlepsze byłoby małe miasteczko w pobliżu większej aglomeracji, zapewniającej dostęp do szkół, sklepów i miejsc związanych z kulturą. – Wiele wskazuje na to, że to będzie gdzieś w pobliżu Poznania – mówił w Radiu Zet były szef BBN.
Gen. Polko mówił, że baza mogłaby powstać w okresie 3-5 lat, choć pierwsze rodziny żołnierzy USA mogłyby przybyć do Polski wcześniej. – Dzisiaj takie osiedla buduje się w krótkim czasie, najwięcej czasu zajmują decyzje administracyjne. Mam nadzieję, że tutaj nastąpi duże przyspieszenie – dodał.
Czytaj więcej
Polska będzie potrzebowała nie miesięcy, ale lat, aby stworzyć warunki do powstania stałej bazy wojskowej USA w Polsce. I rząd dobrze zdaje sobie z...
Jak stała baza wojsk USA w Polsce wpłynie na polskie bezpieczeństwo? – To jest pokazanie Rosji, że umowy, które miały miejsce, kiedy Polska wstępowała do NATO i które de facto czyniły Polskę, Litwę, Łotwę i Estonię krajami sojuszu drugiej kategorii, przestają obowiązywać, kiedy Rosja stwarza realne zagrożenie – stwierdził gen. Polko. – To też krok do tego, żeby wyraźnie wzmocnić poczucie bezpieczeństwa Polski dotyczące artykułu piątego (Traktatu Północnoatlantyckiego – red.) – przekonywał, dodając, że Stany Zjednoczone mocno zaangażowałyby się w zapewnienie bezpieczeństwa zaatakowanego kraju, w którym mieszkają rodziny amerykańskich żołnierzy.