W wywiadzie wojskowy odniósł się do zbliżającego się szczytu NATO w Ankarze, który odbędzie się 7 i 8 lipca. Kilka dni temu w Juracie spotkali się prezydenci Polski, Litwy, Łotwy, Estonii i Rumunii, a nadchodzący szczyt był jednym z głównych tematów rozmów.

Karol Nawrocki, Gitanas Nausėda, Edgars Rinkēvičs, Alar Karis i Nicușor Dan omówili „wspólne stanowiska Polski, Litwy, Łotwy, Estonii i Rumunii przed szczytem NATO w Ankarze” – informowała Kancelaria Prezydenta. Prezydent Litwy przekazał, że przybył do Juraty, by wraz z głowami innych państw regionu omówić wzmocnienie współpracy w zakresie obrony i bezpieczeństwa przed szczytem NATO.

Czytaj więcej

Władysław Kosiniak-Kamysz u Karola Nawrockiego. Dwa tematy rozmowy

Szczyt NATO w Ankarze i „europeizacja” Sojuszu Północnoatlantyckiego

Gen. Roman Polko powiedział w Polskim Radiu 24, że po szczycie w Ankarze spodziewa się m.in. rozbudowy wspólnych planów operacyjnych państw sojuszniczych. Wskazał przy tym na dokonującą się „europeizację NATO”, ale bez „rewolucyjnego” wycofywania się sił Stanów Zjednoczonych ze Starego Kontynentu. Były dowódca GROM-u mówił także o parasolu atomowym, czyli amerykańskich gwarancjach bezpieczeństwa dla Europy. Kluczem do sukcesu ma być, przekonywał, pokazanie Rosji, że Sojusz Północnoatlantycki ma się dobrze i nie pozwoli na wewnętrzny podział. W tym kontekście generał ocenił, że w kwestiach bezpieczeństwa powinno dojść do „ugody na rynku krajowym” między różnymi obozami politycznymi.

W wywiadzie gen. Roman Polko odniósł się też do sprawy Federacji Rosyjskiej i zagrożenia ewentualnym atakiem na jedno z państw należących do NATO. Według niego, biorąc pod uwagę wewnętrzną politykę Rosji, ryzyko jest realne. Moskwa, przekonywał generał, stara się udowodnić Rosjanom, że „specjalna operacja wojskowa”, czyli inwazja na Ukrainę, trwa już piąty rok, ponieważ Rosja walczy w istocie z całym sojuszem NATO.

Czytaj więcej

Powszechna służba wojskowa znów w Polsce? Minister: Ja bym tego nie wykluczała

Były dowódca GROM-u nawiązał też do pojawiających się w przestrzeni publicznej rosyjskich twierdzeń, że do sparaliżowania Estonii Rosji wystarczyłoby 250 pocisków rakietowych i dronów. Wskazał, że w NATO buduje się plany operacyjne, które mają zapewnić, że Sojusz będzie działał „jak jedna pięść” oraz pokazać Rosji, że jej rzekoma siła, czyli ogromna powierzchnia kraju, jest też słabością, ponieważ NATO byłoby w stanie razić cele w dowolnym miejscu rosyjskiego terytorium, „a Rosja nie jest w stanie tego obronić”.

Zagrożenie ze strony Rosji dla państw NATO. Gen. Roman Polko mówi, że Rosja nie chce otwierać kolejnego frontu

Gen. Polko odniósł się również do twierdzeń, według których Rosja może być gotowa do ataku za rok czy dwa. – Nie. Rosja wcale nie musi być gotowa, żeby atakować jak terrorysta, bo cały czas tak atakuje – powiedział, cytowany przez portal Polskiego Radia 24.

Były p.o. szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego wspomniał też o działaniach hybrydowych przeciwko Polsce i zastanawiał się, czy dojdzie do eskalacji na tym polu. – Jeżeli Ukraina poddałaby własne terytorium i poszła na kapitulację, którą proponował (specjalny wysłannik USA ds. Bliskiego Wschodu Steve – red.) Witkoff, wtedy z pewnością my bylibyśmy jako numer jeden na celowniku – ocenił.

Czytaj więcej

Rosja zamyka kolejowe przejścia graniczne z trzema państwami

W rozmowie z Polskim Radiem 24 Roman Polko wyraził jednocześnie opinię, że przy obecnej sytuacji na wojnie z Ukrainą Rosja nie chce i nie jest w stanie otwierać kolejnego frontu, ponieważ mogłoby to jej przynieść całkowitą klęskę.