Jak poinformował po spotkaniu wiceszef MON Paweł Zalewski, udało się wypracować  "wspólne, spójne" stanowisko strony polskiej przed szczytem NATO. Polityk potwierdził też, że prezydent rozmawiał z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem o stałej obecności wojsk USA w Polsce. 

- Poinformowaliśmy prezydenta o stanie prac nad bazami. W tej sprawie mamy jedno stanowisko. Są ważne także dla Amerykanów, bo Amerykanie mają interes tu być, m.in. ze względu na swoje poważne interesy w naszym kraju – powiedział. - Dla nas jest to ważne, bo to inwestycja w nasze bezpieczeństwo i odstraszenie wobec Rosji; trudno o czytelniejszy sygnał dla Rosji – zaznaczył Zalewski.

Przydacz: Kosiniak-Kamysz chce się niejako podpiąć pod działalność prezydenta

Do spotkania w rozmowie z Polsat News odniósł się także Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej. - Są postępy, widać dużą otwartość po stronie amerykańskiej, jeśli chodzi o przekształcenie tej obecności. (…) To wszystko jest wynikiem dobrych relacji personalnych z prezydentem Nawrockim, ale dzisiaj trzeba przejść do konkretów. I te konkrety musi wypełnić także i Ministerstwo Obrony Narodowej – stwierdził. - Jeśli chcemy Amerykanów przyjąć na stałe, no to trzeba stworzyć infrastrukturę, także prawną, w postaci konkretnego porozumienia, na jakiej to formule ma ta obecność być obecna – dodał. - Politycznie my pracujemy nad tym, aby ta zgoda została wypracowana, natomiast w sensie praktycznym, wykonawczym, no musi to już wykonać Pan Minister Kosiniak-Kamysz i na to liczymy, że weźmie się w końcu do pracy - podkreślił. 

Przydacz stwierdził także, że "myśli, że wszyscy Polacy doskonale wiedzą, kto ma dobre relacje w Stanach Zjednoczonych i kto te sprawy załatwia i ich pilnuje". - Ale jeśli pan Władysław Kosiniak-Kamysz chce się niejako podpiąć pod tą działalność prezydenta, to jeśli to będzie dobre dla Polski, to niechże tak robi – powiedział. - Prezydent wyznacza pewne cele, wyznacza pewne kierunki, a później wykonawczo już realizuje je rząd, minister obrony narodowej chce to robić - dodał, zaznaczając, że rząd najpierw dyskredytował działania prezydenta w relacjach z USA czy Ukrainą, by później musieć przyznać mu rację. 

Władysław Kosiniak-Kamysz u Karola Nawrockiego, by „polskie władze mówiły jednym głosem”

O spotkaniu poinformowała 30 czerwca wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.

- Pan wicepremier, minister obrony spotyka się jutro z prezydentem przede wszystkim, żeby rozmawiać o szczycie NATO w Ankarze. Z jednej strony wiemy o tym, że pan prezydent prowadził swoje konsultacje w weekend z prezydentami kilku państw. Pan premier Kosiniak-Kamysz te konsultacje prowadzi od kilku tygodni – podkreśliła wiceminister obrony.

Czytaj więcej

Czeska wojna o krzesło przed szczytem NATO w Ankarze. Spięcia na linii prezydent-premier

Sobkowiak-Czarnecka dodała, że ważne jest to, by podczas spotkania prezydenta z szefem MON pojawiło się wspólne stanowisko. - Bo dobrze jest, aby polskie władze mówiły w sprawach międzynarodowych jednym głosem – zaznaczyła wiceszefowa MON. Przypomniała, że na szczyt NATO w Ankarze oprócz prezydenta i szefa MON wybiera się także wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski.

Sobkowiak-Czarnecka przekazała, że podczas środowego spotkania prezydenta i szefa MON zostanie też poruszona kwestia dotycząca stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce.

Prezydentowi Polski w czasie szczytów NATO towarzyszą przedstawiciele MON i MSZ

Szczyt NATO odbędzie się 7-8 lipca w Ankarze, stolicy Turcji. Polskę reprezentować będzie prezydent Karol Nawrocki, który ma udać się do Ankary wraz z małżonką. Podczas szczytów Sojuszu polskiemu prezydentowi towarzyszą przedstawiciele ministerstwa obrony narodowej oraz ministerstwa spraw zagranicznych.