Prezydent ma być w składzie delegacji, którą w Ankarze pokieruje premier. Na pytania o rolę głowy państwa podczas szczytu, co chcieli ustalić dziennikarze po posiedzeniu rządu w poniedziałek, nie padły jasne odpowiedzi. Babisz powtórzył, że szczyt w Ankarze jest bardzo ważny i różni się od podobnych spotkań. Między innymi w związku z propozycją udziału państw NATO w finansowaniu wojny w Ukrainie.

- Jesteśmy przekonani, że zarówno na oficjalnej sesji, jak i podczas nieformalnej kolacji powinna być obecna delegacja rządowa - powiedział premier, dodając, że prezydent pojedzie na szczyt NATO w przyszłym roku. Wyraził nadzieję, że w tym roku Pavel zdobędzie się na gest i zrezygnuje z udziału w szczycie.

Czytaj więcej

NATO 3.0 nabiera kształtów. Rutte mówi o nowym podziale odpowiedzialności

Rząd Babisza wykluczył prezydenta ze składu delegacji. Sąd zdecydował inaczej

Pavel odrzucił taką możliwość, ale potwierdził, że jest gotów do kompromisu, czyli podziału ról podczas dwóch posiedzeń z udziałem głów państw i rządów – formalnej i nieformalnej. Uznał też, że zgodnie ze zwyczajem i protokołem, podczas zagranicznych misji to prezydent jest szefem delegacji, niezależnie od tego, kto znajduje się w jej składzie i to on sam decyduje o swoim programie.

Czytaj więcej

Pete Hegseth wzywa do resetu NATO. Zapowiada przegląd sił USA w Europie. „Niektórzy go nie przejdą”

W ubiegłym tygodniu rząd Babisza przyjął uchwałę, że prezydent nie będzie uczestniczył w szczycie NATO w Ankarze. W delegacji mają być m.in. ministrowie spraw zagranicznych i obrony, a jej szefem będzie premier. Jeszcze tego samego wieczoru Pavel złożył w Sądzie Konstytucyjnym skargę, domagając się rozstrzygnięcia sporu. Sąd zdecydował w formie zabezpieczenia tymczasowego, a więc nie rozstrzygając o samej materii konfliktu, że rząd ma uzupełnić akredytację na szczyt o osobę głowy państwa i nie czynić Pavlowi problemów w realizacji tej misji. Ostateczne rozstrzygnięcie ma zapaść jesienią.