MATERIAŁ ZOSTAŁ PRZYGOTOWANY WE WSPÓŁPRACY Z WIPASZ
Wipasz zapowiada inwestycję rzędu 1,5 miliarda złotych na Lubelszczyźnie. Dlaczego tam?
Od lat działamy w tym regionie. Zaczęliśmy w Międzyrzecu Podlaskim, gdzie znaleźliśmy i jednocześnie stworzyliśmy warunki do rozwoju nowoczesnego biznesu. Najpierw powstała nasza wytwórnia pasz, zakład ubojowy, kolejna mieszalnia pasz, nowa linia produktów gotowych, Instytut Hodowli i Żywienia Polskiego Kurczaka oraz Zielone Fermy. Wartość tych już zrealizowanych inwestycji to na pewno ponad miliard złotych.
Jakie są składowe nowego projektu?
W rolnictwie – szczególnie w hodowli i przetwórstwie – nie da się myśleć w kategoriach jednego elementu oderwanego od reszty. Sercem inwestycji jest zakład ubojowy i przetwórczy, ale on potrzebuje stabilnego zaplecza surowcowego, logistyki, infrastruktury i całego łańcucha, który musi działać przewidywalnie. Dlatego traktujemy ten projekt jako kompleks powiązanych inwestycji: od nowoczesnej hodowli drobiu, czyli Zielonych Ferm, przez przetwórstwo, po wsparcie logistyczne. W tym modelu wszystko jest ze sobą połączone – i właśnie dlatego cały projekt ma sens.
A co będą mieli rolnicy z tej inwestycji Wipaszu?
Zielone Fermy są tu jednym z kluczowych elementów, bo pokazując, że hodowla może być nowoczesna, odpowiedzialna i oparta na jasnych standardach, jednocześnie generują zapotrzebowanie na pasze, które produkujemy na miejscu ze zbóż kupowanych od rolników z Lubelszczyzny. Jeden kurnik to zapotrzebowanie na blisko 1 tysiąc ton zboża rocznie, a to z kolei produkcja kilkunastu średniej wielkości gospodarstw. Tym samym gwarantujemy stabilność tysiącom gospodarstw, z którymi współpracujemy. Dzisiaj, kiedy mamy olbrzymią nadwyżkę na światowym rynku zbóż, jest to szczególnie istotne. To dla nas kluczowe: mieć stabilnych partnerów na miejscu.
Jak pan ocenia kondycję polskiego rolnictwa?
To jeden z najtrudniejszych momentów od wielu dekad. Rolników systematycznie ubywa, a wiele gospodarstw nie ma następców – młode pokolenie coraz częściej nie widzi w tej pracy stabilności i przewidywalności dochodów. To nie wynika z braku przywiązania do ziemi czy tradycji, tylko z racjonalnej, życiowej oceny: młodzi chcą mieć pewność, że ich ciężka praca przyniesie rodzinie bezpieczeństwo i perspektywy. Jeśli rolnik przez lata funkcjonuje w warunkach niepewności, zmiennych cen i braku stałego odbioru, trudno oczekiwać, że jego dzieci będą chciały przejąć gospodarstwo.
Dlatego uważam, że nowoczesna, zintegrowana hodowla nie jest zaprzeczeniem tradycji, lecz próbą jej ocalenia w realiach współczesnej gospodarki: daje stabilne kontrakty, przewidywalność, ciągłość odbioru i możliwość planowania inwestycji. Jeżeli w Polsce nie zbudujemy silnego zaplecza produkcyjnego i przetwórczego, będziemy coraz bardziej uzależniać się od importu żywności, a rodzinne gospodarstwa będą znikać jedno po drugim. Także te, które zajmują się produkcją zbóż, bo nie będzie na nie popytu.
Kilka dni temu SGH opublikowała kolejne wyniki badań koniunktury w rolnictwie. Tegoroczny pomiar wskazuje na największy regres rok do roku od 30 lat! To już nie jest sygnał ostrzegawczy. To dowód, że brak strategii rozwoju, lekceważenie roli gospodarstw towarowych i znaczenia sektora rolno-spożywczego mszczą się na razie na gospodarstwach towarowych. Na razie. Bo szybko dotknie to całą gospodarkę. To ostatni moment, aby podjąć działania oczywiste: postawić na gospodarstwa towarowe, rozwój hodowli zwierzęcej i wzmocnienie przetwórstwa. Dla mnie rolnictwo nie jest abstrakcją – to fundament bezpieczeństwa żywnościowego państwa, element kultury i tożsamości, dlatego trzeba je wzmacniać mądrą modernizacją, a nie zostawiać samemu sobie.
Inwestycja, o której mówimy, to co najmniej 2000 miejsc pracy. Kogo zamierzacie zatrudniać?
Miejsca pracy, o których mówimy, dotyczą przede wszystkim zakładu ubojowego i przetwórczego – to on będzie największym pracodawcą w całym projekcie. Dodatkowo Zielone Fermy również wygenerują setki miejsc pracy. I dlatego te 2 tysiące należy traktować jako początek, gdyż doświadczenie pokazuje, że przy inwestycjach tej skali efekt jest zawsze większy: rozwija się transport, usługi, handel, budownictwo, czyli całe otoczenie gospodarcze w gminach regionu. A poza tym firma stale się rozwija. W Międzyrzecu Podlaskim przy wcześniejszych inwestycjach deklarowaliśmy 800 miejsc pracy, a dziś jest ich około 2 tysięcy tylko w Wipaszu. Do tego trzeba dodać miejsca pracy wygenerowane przez firmy z nami kooperujące – myślę, że nawet drugie tyle. Będziemy potrzebować pracowników produkcyjnych, techników, osób odpowiedzialnych za utrzymanie ruchu, logistykę i administrację, ale także specjalistów, którzy będą rozwijać nowoczesne procesy technologiczne. Chcemy, aby w pierwszej kolejności korzystali na tym mieszkańcy gmin regionu – i żeby mieli realną możliwość rozwoju zawodowego, szkoleń i podnoszenia kwalifikacji, bo trwałe miejsca pracy to nie jest „zatrudnienie na chwilę”, tylko stabilność, która pozwala planować życie i przyszłość.
Projekt Wipaszu na Lubelszczyźnie bywa określany jako jeden z najnowocześniejszych w Europie. Czy jest to uzasadnione?
Nasz funkcjonujący zakład w Międzyrzecu Podlaskim jest bez wątpienia jednym z najnowocześniejszych na świecie. Powiedzenie, że przyjeżdżają do nas wycieczki z całego świata, aby go obejrzeć, nie jest na wyrost, ale to, co chcemy zbudować w kolejnym etapie, będzie stanowiło następną generację technologiczną. Takim generacyjnym przełomem są też Zielone Fermy – oparte na zaawansowanych rozwiązaniach wykorzystujących sztuczną inteligencję, na systemach kontroli środowiskowej oraz wysokich standardach bioasekuracji. To infrastruktura projektowana według współczesnych norm, z rozwiązaniami energooszczędnymi, stałym monitoringiem parametrów środowiskowych i technologiami ograniczającymi emisje oraz zwiększającymi efektywność procesów. W moim przekonaniu rolnictwo, aby utrzymać konkurencyjność w warunkach międzynarodowej rywalizacji, musi być nowoczesne i wydajne, ale jednocześnie odpowiedzialne i transparentne. I właśnie o to chodzi w naszym projekcie: połączyć efektywność gospodarczą z troską o środowisko oraz stabilność społeczną gmin, w których będzie ów biznes funkcjonował. Dla mnie to jest kierunek, w którym musi iść polskie rolnictwo – modernizacja, która nie odcina się od tradycji, tylko daje jej solidne fundamenty na przyszłość.
W debacie publicznej na temat polskiego sektora hodowlanego można zaobserwować silną aktywność organizacji „prozwierzęcych”. Jak ocenia pan wpływ tego rodzaju organizacji na rozwój polskiego sektora rolno-spożywczego?
Szanuję prawo do wyrażania poglądów i uczestnictwa w debacie publicznej, ale taka debata musi opierać się na faktach, a nie kłamstwach. A tak to niestety wygląda w przypadku takich organizacji, które – tak jak Otwarte Klatki – dysponują rozbudowanym zapleczem komunikacyjnym, prawnym oraz organizacyjnym, a do tego są prawie w całości finansowane z zagranicy. I tego typu organizacje za te pieniądze... budują narrację atrakcyjną emocjonalnie, ale nieprawdziwą. Chodzi o wzbudzenie niepokoju, strachu, po to by zrealizować cel, jakim jest likwidacja polskiej hodowli. A to już niebezpieczne, bo uderza w najważniejszy segment polskiej gospodarki i tym samym w bezpieczeństwo żywnościowe kraju. Dziwię się, że państwo do tego dopuszcza, toleruje, a niekiedy wręcz wspiera. Jeśli w wyniku takiej presji blokuje się inwestycje spełniające wszystkie normy prawne i środowiskowe, to konsekwencje ponoszą przede wszystkim rolnicy, pracownicy i gminy, które mogłyby skorzystać z impulsu gospodarczego.
Czy jako przedsiębiorca działający w jednym z największych sektorów gospodarki czuje pan wystarczające wsparcie państwa?
Mam wrażenie, że zbyt rzadko mówi się o tym, że przemysł rolno-spożywczy – w tym sektor hodowlany – jest strategicznym filarem polskiej gospodarki. 58 mld euro to wartość eksportu polskiej żywności. Żaden inny sektor nie przynosi takich wpływów. Powtarzam to wielokrotnie: przemysł rolno-spożywczy, który generuje prawie 20 proc. wartości sprzedanej polskiego przemysłu – najwięcej ze wszystkich sektorów – jest dla Polski tym, czym przemysł motoryzacyjny dla gospodarki niemieckiej. Sukces gospodarczy naszego kraju opiera się w dużej mierze na nowoczesnej produkcji żywności. Powinniśmy być z tego dumni, a tymczasem tolerujemy działania w niego uderzające. Oczekuję w związku z tym, że państwo będzie wspierać legalną, zgodną z przepisami produkcję. I nie będzie stać po stronie tych, którzy z nią walczą.
Chciałbym też, jak każdy przedsiębiorca, stabilnego prawa, bo inwestycje tej skali wymagają wieloletniego planowania, dużego zaangażowania kapitałowego i pełnej odpowiedzialności za decyzje. Przedsiębiorca, który inwestuje setki milionów złotych, musi mieć pewność, że działa w przewidywalnym otoczeniu instytucjonalnym. Nie oczekuję przywilejów, tylko zrozumienia, że rozwój nowoczesnej infrastruktury spożywczej nie jest prywatnym interesem jednej firmy, lecz elementem budowania siły państwa, stabilności gospodarczej i bezpieczeństwa żywnościowego. Nie chcę się godzić z sytuacją, w której planuję inwestycję, która spełnia wszystkie wymogi prawne, wymagania i normy środowiskowe, a i tak nie mam pewności, czy będę ją w stanie zrealizować. Tak samo jak nie chcę godzić się z „nadgorliwością” państwa, jeżeli chodzi o stanowione prawo. Ostatnio pisaliście państwo o apelu kilkudziesięciu organizacji branżowych o dwa lata oddechu od przepisów, które – jak to się mówi – dociskają śrubę. To oznacza, że to nie jest tylko moje odczucie. Cała branża, która – jak wspominałem – jest kluczowa dla polskiej gospodarki, mówi to samo.
Inwestycja rzędu miliarda złotych to jedna z największych planowanych inwestycji w regionie. Jaki jest model finansowania tej inwestycji?
Wipasz od lat realizuje duże inwestycje i ma doświadczenie w prowadzeniu projektów o dużej skali. Jesteśmy wiarygodnym inwestorem – instytucje finansowe znają nasze plany, naszą historię inwestycyjną i sposób działania, dlatego nie mamy problemu z pozyskiwaniem finansowania na projekty tego typu. Każdy etap jest przygotowany i zabezpieczony, a fundamenty finansowe przedsięwzięcia są stabilne i przemyślane.
MATERIAŁ ZOSTAŁ PRZYGOTOWANY WE WSPÓŁPRACY Z WIPASZ