Reklama

Posłom dobrze idzie psucie prawa, ale nie jego naprawa

Posłowie chcą wydłużenia ciszy wyborczej. Proponują, by na tydzień przed wyborami nie można było publikować sondaży. Złamanie zakazu miałoby kosztować nawet milion złotych.

Publikacja: 26.01.2014 21:21

Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała Waldemar Kompała

Nietrudno zauważyć, że przepis ten wymierzony jest przeciwko mediom. Ale to nie ograniczanie wolności słowa jest największą wadą projektu. Konstytucja mówi, że w uzasadnionych przypadkach wolność słowa może być ograniczana, szczególnie wtedy, gdy narusza inne zawarte w ustawie zasadniczej prawa. Tymczasem pomysłodawcy nowego prawa nie bardzo potrafią wyjaśnić, jakie prawa są naruszane przez publikację sondaży np. pięć dni przed wyborami. Uzasadnienie zaś jest do tego stopnia pełne hipokryzji, że jej poziom mocno zaskakuje.

„Ratio legis przedmiotowej zmiany zmierza do zapewnienia wyborcom spokoju i pełnej swobody w podjęciu ostatecznej decyzji wyborczej, w warunkach wolnych od presji, jaką wywołuje agresywna kampania wyborcza, szczególnie w ostatnich dniach przed głosowaniem" – czytamy w uzasadnieniu.

Ów fragment sugeruje, że kampania wyborcza jest zła, bo wywołuje presję u wyborców. Ale uznając – obłudnie – że kampania jest złą presją, to trzeba jej zakazać.

„Nie ulega bowiem żadnej wątpliwości, w szczególności obserwując dotychczasowe kampanie wyborcze, że w trakcie ich trwania wyborcy są narażeni na oddziaływanie różnego rodzaju socjotechnik i technik perswazyjnych, których wpływu, na ich decyzje, nie są w odpowiednim stopniu świadomi" – grzmią posłowie.

Gotów byłbym przyznać im rację pod jednym wszakże warunkiem – że przysięgliby, że sami podczas własnych kampanii wyborczych nie stosowali żadnej z „socjotechnik i technik perswazyjnych". Upadają więc kolejne granice przyzwoitości i hipokryzji.

Reklama
Reklama

Dalej jednak wnioskodawcy dochodzą do clou. Najgorsze w kampanii wyborczej są... badania opinii publicznej. „Sondaże rzadko są przygotowane i przeprowadzone w sposób profesjonalny i rzetelny, co niestety odbija się negatywnie na ich wynikach i doprowadza do tego, że są one często zmanipulowane i nie odzwierciedlają rzeczywistego stanu stosunków społecznych" – piszą.

Czy pomysłodawcy tej ustawy rzeczywiście troszczą się o poziom badań społecznych? A może po prostu nie są zadowoleni z wyników sondaży? Czy to przypadek, że wniosek przygotowali politycy balansującego w okolicach progu wyborczego PSL, a popiera go słabo wypadający w sondażach Twój Ruch?

Nic tak nie psuje państwa jak złe prawo. Chyba że prawo nieprzestrzegane. W obecnym brzmieniu cisza wyborcza i tak nie jest przestrzegana. Rozwój mediów społecznościowych wymykających się ciszy (wszak ich serwery w większości znajdują się poza terenem Polski) sprawia, że nawet dzisiejsze przepisy są fikcją. Zamiast więc je zaostrzać, posłowie powinni się zastanowić, jak zmienić dzisiejsze, by nie były powszechnie ignorowane.

Publicystyka
Marek Kutarba: Czy Estonia może zagrozić Rosji odwetowym atakiem rakietowym
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Publicystyka
Michał Kolanko: Tajemniczy kandydat na premiera. Kaczyński podgrzewa atmosferę w PiS
Publicystyka
Estera Flieger: Demografia nową geopolityką
Publicystyka
Bogusław Chrabota: Rozpad Polski 2050. Rząd niezagrożony, projekt Szymona Hołowni zagrzebany
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama