Opuszczenie przez Magdalenę Biejat i czterech innych parlamentarzystek Lewicy Razem to z pewnością wyraz braku zgody na dotychczasową strategię tej partii, która przyjęła sobie rolę kontestatora poczynań rządu, mimo że głosowała za jego powołaniem. Ten rozłam może stanowić początek końca projektu Adriana Zandberga, który nie potrafił sformułować spójnego przekazu.
Wicemarszałek Sejmu Magdalena Biejat, która w kwietniu 2024 r. zdobyła świetny wynik w wyborach na prezydenta Warszawy (12,86 proc., blisko 100 tys. głosów), zadeklarowała wraz z pozostałymi działaczkami, iż pozostaje w klubie sejmowym Lewicy. To oznacza, iż chcą one realnie walczyć o lewicowe postulaty tu i teraz, bez czekania na rewolucję, która nie nadejdzie. Ten gest na kilka dni przed kongresem Razem to czerwona kartka dla strategii, którą przyjął Adrian Zandberg – bycia za, a nawet przeciw rządowi Donalda Tuska.