Reklama

Jędrzej Bielecki: Embargo na ukraińską żywność. Polska nie ma polityki zagranicznej

Embargo na ukraińską żywność kończy „polskie pięć minut” - okres, w którym dzięki pozycji geopolitycznej po wybuchu wojny na Ukrainie, nasz kraj mógł stać się jednym z głównych rozgrywających w Brukseli. Dla PiS ważniejsze okazało się ratowanie sondaży.
Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawiecki

Foto: PAP/Artur Reszko

Decyzja o wstrzymaniu importu zbóż, mięsa i innych rodzajów żywności z Ukrainy następuje w chwili, gdy jeszcze nie zamilkły echa prawdziwej salwy deklaracji o mocarstwowych ambicjach naszego kraju na arenie międzynarodowej. W weekendowym wydaniu „Chicago Tribune” Mateusz Morawiecki mówił o „kompromitacji moralnej Europy” po tym, jak jego zdaniem przez lata „przymykano oczy na dowody odradzania się rosyjskiego imperializmu”.

Z kolei w czwartek, w exposé sejmowym minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau ostrzegał, że „przyszłości Europy nie da się zbudować na kompromisie wolności ze zniewoleniem”. W tym samym czasie polski premier zapewniał, podczas spotkania z wiceprezydent Kamalą Harris, że „Warszawa i Waszyngton to dwa bieguny cywilizacji zachodniej”. Zaś na początku kwietnia prezydent Wołodimir Zełeński usłyszał w polskiej stolicy tak wiele ciepłych słów, że uznał, iż musi podziękować za „bezkompromisowość” Polski we wspieraniu Ukrainy.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama