Decyzja o wstrzymaniu importu zbóż, mięsa i innych rodzajów żywności z Ukrainy następuje w chwili, gdy jeszcze nie zamilkły echa prawdziwej salwy deklaracji o mocarstwowych ambicjach naszego kraju na arenie międzynarodowej. W weekendowym wydaniu „Chicago Tribune” Mateusz Morawiecki mówił o „kompromitacji moralnej Europy” po tym, jak jego zdaniem przez lata „przymykano oczy na dowody odradzania się rosyjskiego imperializmu”.
Z kolei w czwartek, w exposé sejmowym minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau ostrzegał, że „przyszłości Europy nie da się zbudować na kompromisie wolności ze zniewoleniem”. W tym samym czasie polski premier zapewniał, podczas spotkania z wiceprezydent Kamalą Harris, że „Warszawa i Waszyngton to dwa bieguny cywilizacji zachodniej”. Zaś na początku kwietnia prezydent Wołodimir Zełeński usłyszał w polskiej stolicy tak wiele ciepłych słów, że uznał, iż musi podziękować za „bezkompromisowość” Polski we wspieraniu Ukrainy.