Reklama

Zuzanna Dąbrowska: PiS zepsuł sobie Trybunał

Miało być wygodne narzędzie sprawowania władzy. Bezpiecznik w niewygodnych tematach, zamrażarka i polityczny grill w jednym. Ale teraz TK, to tylko smutna atrapa wymiaru sprawiedliwości, która nie jest w stanie działać. Nawet w interesie PiS.
Julia Przyłębska

Julia Przyłębska

Foto: PAP, Tomasz Gzell

W Trybunale Konstytucyjnym, któremu prezesuje Julia Przyłębska, trwa pat. Część sędziów zbuntowała się przeciw nominatce prezesa PiS i blokuje zwołanie posiedzenia w składzie co najmniej 11 sędziów, by rozpatrzeć prezydencki wniosek o zbadanie konstytucyjności ustawy o SN. Bez przyjęcia tej ustawy nie ma mowy o środkach z KPO. Tę krucjatę prowadzi frakcja Zbigniewa Ziobro w TK.

Czytaj więcej

Jest zwrot ws. ułaskawienia Kamińskiego i Wąsika. SN nie będzie czekał na TK

Teraz, jak poinformowała "Gazeta Wyborcza", Sąd Najwyższy rozpoczyna postępowanie w sprawie ułaskawienia Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Obaj politycy zostali nieprawomocnie skazani za działania w trakcie tzw. afery gruntowej na trzy lata pozbawienia wolności i zakaz pełnienia funkcji publicznych. Ale ułaskawił ich przed rozprawą w kolejnej instancji prezydent Andrzej Duda. Panowie poszli więc żwawo "w ministry". Tymczasem sprawa ich ułaskawienia doszła do Sądu Najwyższego. Ten jednak nie rozpatrzył jej, bo rozpoczął się trwający do dziś spór o którego rozstrzygnięcie ówczesny marszałek Marek Kuchciński zwrócił się do TK, który zgodnie z interesem partii rzecz całą zamroził. Minister Kamiński przez sześć lat wisiał zatem na cienkim włosku Julii Przyłębskiej. Włosek właśnie się zerwał.

Prezes Kaczyński ma teraz do wyboru: odwołanie Przyłębskiej, albo pogodzenie się z porażką z KPO

Z chwilą podjęcia przez SN procedury w sprawie ułaskawienia Kamińskiego i Wąsika, TK Julii Przyłębskiej przestał być dla władzy przydatny. W dodatku nie umie też władzy pomóc w odrzuceniu prezydenckich wątpliwości w sprawie ustawy o SN.  To nie tylko pat, ale podwójny Nelson, założony na Julię Przyłębską z dwóch stron: przez środowisko Zbigniewa Ziobry, i przez sędziów-obrońców praworządności . Prezes Kaczyński ma teraz do wyboru: odwołanie Przyłębskiej, co oznacza oddanie TK w ręce ziobrystów, i co nie gwarantuje odrzucenia później prezydenckich wątpliwości, albo pogodzenie się z porażką z KPO. W dodatku być może okaże się, że za lojalność ministra Kamińskiego trzeba będzie płacić zbyt wysoką cenę w kampanii.

Reklama
Reklama

Wszystko to oznacza, że PiS wystrugał sobie przed laty, w atmosferze społecznych protestów, za cenę konfliktu z Unią i potem rozłamu wewnątrz Zjednoczonej Prawicy, instrument, który się już zużył. Tak bywa, gdy ktoś zamiast budowania państwowych instytucji kręci - jak pisał Mickiewicz - "biczyki z piasku".

Publicystyka
Marek Migalski: Nie ma już wyborców centrowych
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Publicystyka
Włodzimierz Czarzasty dla „Rzeczpospolitej”: Socjaldemokracja zaczyna się od domu
Publicystyka
Estera Flieger: Tak się robi kiełbasę
Publicystyka
„Polski SAFE”, czyli Nawrocki próbuje zmienić ustrój bez zmiany konstytucji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama