Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Wiele wskazuje na to, że wizyta węgierskiego przywódcy w Polsce, kolejna w ostatnich dniach, miała na celu coś więcej aniżeli międzyrządowe konsultacje i ustalenie strategii negocjacyjnej przez czwartkowym szczytem. Miało ono również pomóc rozwiązać koalicyjny pat wokół gry polskim wetem.
W przeciwieństwie do Kaczyńskiego, Orbán na Węgrzech nie musi się martwić ani swoją partią, ani wyborcami. To znaczy musi się troszczyć o ich poparcie, ale nie musi się przejmować, że nie zaakceptują jego decyzji. Jeśli powie „weto", wyborcy i działacze Fidesz to przyjmą, jeśli powie „kompromis", również zostanie to zaakceptowane. Jego pozycja znacznie bardziej przypomina pozycję Władimira Putina w Rosji niż pozycję prezesa PiS w Polsce. Ten ostatni wciąż musi się liczyć z opinią publiczną, podobnie jak z różnymi frakcjami w obozie Zjednoczonej Prawicy. Zarówno weto, jak i kompromis wiązałyby się z poważnymi perturbacjami wewnętrznymi. Orbán wyglądał więc jak stary wyjadacz, który przyjechał do liderów partii koalicyjnych w Polsce, by dać im lekcję polityki.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: