SLD zapewne najbardziej zirytowała poprawka przywracająca wymóg respektowania przez media publiczne wartości chrześcijańskich i rodzinnych. Ale – co znaczące – równie mocno oburzyło go odrzucenie w Senacie zapisu gwarantującego minimalną kwotę finansowania publicznego radia i telewizji w wysokości 880 mln zł.
Platforma wpadła we własne sidła. Bo to ona przecież z likwidacji abonamentu uczyniła swój znak firmowy. Hasło było atrakcyjne, ale nie pomyślano zawczasu, co zaproponować w zamian. Dziś Donalda Tuska trapią problemy związane z domykaniem budżetu. Dlatego trudno się dziwić, że nie zachwyca go wizja wydawania na media publiczne prawie miliarda złotych rocznie.