[b]Rz: Kiedy cztery miesiące temu obejmował ksiądz arcybiskup metropolię szczecińsko-kamieńską, przybywając z diecezji sandomierskiej, „Gazeta Wyborcza” pisała: „Konserwatywny biskup w liberalnym Szczecinie”. Poseł PO Jarosław Gowin skomentował to tak: „Ta odległość mentalno-duchowa między Szczecinem a Sandomierzem jest pewnym problemem”. Jest? [/b]
[b]ks. abp Andrzej Dzięga:[/b] Nie mam nic przeciwko temu, żeby mnie nazwano konserwatywnym biskupem, aczkolwiek warto byłoby zapytać autorów, co przez to określenie chcą rozumieć. W potocznym języku pod tym pojęciem kryje się kilka znaczeń. Zdecydowanie protestuję jednak przeciwko nazwaniu Szczecina liberalnym miastem. Jest to pewna etykietka, którą przypięto Szczecinowi.