Polska prezydencja przypadła na bardzo trudny moment i została zdominowana przez konflikt wokół tego, jak rozwiązać problem kryzysu w strefie euro, a na to Polska nie miała większego wpływu.
O minusach prezydencji:
Ewidentnie nieudany szczyt partnerstwa wschodniego, który ujawnił słabą pozycję Polski, brak autorytetu i zaufania w regionie. Drugim minusem są z kolei wystąpienia tak ministra Radosława Sikorskiego jak i premiera Donalda Tuska, które wskazały na cel integracji, którym miałaby być federacja państw. Mocne tezy o federalizacji Europy, to stanowisko wzięte z programów niemieckich partii - FDP i Zielonych.
Staniszkis mówi o zapowiedziach federacji UE:
Sikorski i Tusk chcieli więc dokonać czegoś spektakularnego. Jednak to ich rzucenie się na taśmę poprzez mówienie o federalizacji Unii, kładzie się cieniem na prezydencję. Tezy z berlińskiego wystąpienia Sikorskiego - choć były mocnym uderzeniem - nie są uzasadnione, nie wynikają z przemyśleń i nie idą w parze tak z interesami polskimi, jak i wielu innych krajów UE.
Socjolog analizuje wypowiedź Sikorskiego z Berlina:
Na podobne spektakularne wyjście przed szereg nigdy nie pozwoliłaby sobie Angela Merkel, która przed prezentacją jakiejś propozycji na arenie międzynarodowej, konsultuje się z Trybunałem Konstytucyjnym, czy mieści się ona w konstytucyjnie określonej przestrzeni dopuszczalnej integracji, a także odbywa debatę w Bundestagu.
Tymczasem Sikorski wraz z Tuskiem pokazali lekceważenie nie tylko dla reguł wewnętrznej demokracji, ale też pomylili rozwiązania związane z unią fiskalną i traktatem z Maastricht ze sprawami suwerenności zawartymi w Traktacie Lizbońskim. Osłabienie państw nie rozwiąże problemów strefy euro i tak to widzi zdecydowana większość polityków także w naszym regionie.