Na temat reformy emerytalnej:
Uważamy, że w tak ważnej sprawie jak zmiana systemu emerytalnego potrzebne jest referendum. Polacy mają prawo czuć się oszukani. W demokracji jest coś takiego, jak kampania wyborcza - poruszano różne tematy, ale nikt nie mówił o wydłużeniu wieku emerytalnego do 67. roku życia. My traktujemy to jako oszustwo wyborcze.
Rząd musi odnowić swój mandat społeczny, mandat poparcia dla tego typu zmian reform - nie po to Polacy wybierali Platformę Obywatelską i PSL na drugą kadencję, żeby prowadzili takie działania. Polacy są bardzo pracowitym narodem - teraz nie mówimy o wydłużeniu okresu pracy, tylko o wydłużeniu okresu nie posiadania pracy i czasu, w którym problemem jest utrzymanie zatrudnienia i prowadzenia aktywnego życia zawodowego.
Wiemy, że w przypadku pracy do 67. roku życia, w olbrzymiej większości wykonywanych przez Polaków zawodów, przynajmniej raz w roku trzeba się będzie głęboko przebranżowić. Rząd z jednej strony planuje wydłużenie wieku emerytalnego, a z drugiej zabiera Polakom pracę, podnosząc składkę rentową i wypychając ich na bezrobocie.
Według Wiplera w demokracji nie przeprowadza się zmian, do których nie ma się mandatu społecznego:
Jaki sens ma demokracja, jeśli fundamentalne decyzje są realizowane wbrew woli większości wyborców. Zastanawiam się, jaka jest motywacja premiera - ZUS nie zbankrutuje ani dziś, ani za rok, ani za 4 lata. Polityka rządu jest polityką alkoholika, który żył na kreskę, a później jest gotowy wyrywać miedź z kabli pod napięciem, by poskładać budżet i mieć na kolejną butelkę.
Rząd żyje na kreskę, ale to my będziemy musieli spłacać to zadłużenie.