Reklama

„Solidarność” myślała inaczej

Polacy – mniej modni, dużo bardziej ubodzy materialnie – stworzyli w 1980 r. coś, co zmieniło świat. Zachwyt nad "Solidarnością" rozpościerał się od francuskiej mocno socjalizującej lewicy po amerykańskiego prezydenta będącego kwintesencją republikanizmu
„Solidarność” myślała inaczej

Foto: Fotorzepa, Adam Burakowski Adam Burakowski

Polakom duma z tego nie przychodzi jednak tak łatwo. Być może dlatego, że nie mamy prostej odpowiedzi na pytanie – nie tylko w kolejną rocznicę zawarcia pierwszego z czterech wielkich porozumień Sierpnia – jak wykorzystaliśmy wywodzącą się zeń wolność? „Wolność jest nie tylko dana, ale i zadana” – podkreślał sancto subito bł. Jan Paweł II. To było też, niechętnie przyjmowaną, intelektualną treścią jego pielgrzymek u zarania III Rzeczpospolitej.

Rafał A. Ziemkiewicz w ostatnim „Uważam Rze” zauważa:

Fakt, że afera Amber Gold zbiega się w czasie z 32. rocznicą Sierpnia, jest oczywiście przypadkiem. To jednak zbieg okoliczności nader symboliczny. Z pozoru banalna „piramida finansowa" mogła bowiem urosnąć do takich rozmiarów tylko w tego rodzaju państwie, jak III RP, a tym samym pokazała, do jakiego stopnia III RP jest przeciwieństwem ideałów, które przyświecały tamtemu zrywowi.

U zarania Sierpnia był Jan Paweł II. Polacy, dzięki wyborowi rodaka na Stolicę Piotrową, odzyskali poczucie godności, a dzięki jego triumfalnej pielgrzymce do ojczyzny – poczucie siły i wspólnoty. Logiczną konsekwencją jednego i drugiego był wielki głód solidarności, wielka potrzeba i gotowość wspólnego działania we wspólnym interesie, które stworzyły fenomen tego ruchu społecznego.

Nie ma chyba nikogo, kto podważałby fakt, że zwycięstwo „Solidarności” zaczęło się na komunistycznym Placu Zwycięstwa w Warszawie, gdy „syn polskiej ziemi i papież” wypowiedział słynne:

Reklama
Reklama

Niech stąpi Duch Twój. Niech stąpi Duch Twój. I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi.

Dla wielu – to zwycięstwo ma jednak gorzki smak, daleki od tego o czym wówczas śnili. Wszak nie było to tylko „wyrwanie murom zębów krat, zerwanie kajdanów i połamanie bata” – jak mówi pieśń Jacka Kaczmarskiego, która urosła do rangi symbolu. Pieśń, dodajmy, o rzadko przywoływanym i bardzo gorzkim zakończeniu.

Warto się nad tym pochylić nie tylko w dniu kolejnej rocznicy, gdy coraz bardziej staje się jasne, że tamto „powstanie ducha” coraz bardziej staje się wyblakłą z uczuć i emocji żywych ludzi, kartą odległej historii.

Warto o niej przypominać sobie i światu, że przede wszystkim to było jednak zwycięstwo. Zwycięstwo ducha nad miałkością.

Reklama
Reklama
Publicystyka
Estera Flieger: Tak się robi kiełbasę
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Publicystyka
„Polski SAFE”, czyli Nawrocki próbuje zmienić ustrój bez zmiany konstytucji
Publicystyka
Marek A. Cichocki: SAFE, czyli czy Polacy w ogóle „umieją w wojnę”?
Publicystyka
Od wielkiej przyjaźni do wizji zagłady. Zapomniana historia relacji Izraela i Iranu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama