Wynika z nich, że zdaniem młodych Polaków politycy bardziej dbają o interesy swoje i partyjnych kolegów niż o dobro państwa. Są kłótliwi i zajmują się tematami – z ich punktu widzenia – nieistotnymi. Czyli: katastrofą smoleńską, obecnością krzyża w przestrzeni publicznej czy legalizacją marihuany. Nie zajmują się zaś tym, co ważne, czyli edukacją, pracą czy emeryturami.
I dlatego młodzi coraz gorzej oceniają demokrację. Nie żeby od razu chcieli zmieniać system, tylko widzą coraz więcej jego wad. Na przykład mało kto wierzy, że jego głos w wyborach ma jakikolwiek wpływ na rzeczywistość.