Czy palenie jest dziś niemodne?


Można powiedzieć, że staje się mniej modne. Dane pokazujące jak wielu ludzi porzuciło palenie są obiecujące. W naszej populacji liczba palaczy zmniejszyła się z 31 proc. do 21 proc. Ale nadal 8 mln Polaków pali papierosy. To ogromna grupa, bo jeśli wyłączymy dzieci, to można powiedzieć, że co trzeci Polak pali. Ponadto 70 proc. ludzi chce rzucić palenie. Połowa czyni to nieskutecznie.


Z drugiej strony nikt nie publikuje ile osób zamieniło papierosy analogowe np. na marihuanę. Czyli nie wiemy, ile osób rzeczywiście przestało palić.


Czytaj więcej

NFZ sfinansuje walkę z e-papierosem

Co spowodowało, że Polacy chętniej rzucają palenie?


Wpływ na rzucanie palenia miał z pewnością utrudnione możliwości sięgania po papierosa wprowadzane w Polsce w sposób ewolucyjny. Najpierw np. wydzielono w restauracjach sale dla palących, wprowadzano zakaz palenia w kinie, samolotach a ostatecznie w ogóle zakaz palenia w miejscach publicznych i  przede wszystkim w placówkach medycznych! 
W promocji niepalenia pomogły wprowadzenie np. Dnia Rzucania Palenia czy Dnia Bez Papierosa. To był sygnał, że warto walczyć z paleniem.


Dlaczego należy przestać palić?


O tym, że papieros jest szkodliwy, ma fatalny wpływ na zdrowie człowieka, jego biologiczną i mentalną sprawność, napisano „tony” wartościowych  prac naukowych  Palenie kojarzy się ludziom głównie z możliwością zachorowania na raka płuca. Mówienie pacjentowi o tym, że jeśli będzie palił, to dostanie raka płuca jest dla niego przerażające i powoduje, że zaczyna myśleć o rezygnacji z papierosa. Ale już mówienie o raku krtani czy innych narządów np. pęcherza moczowego nie działa tak silnie emocjonalnie.


Co wtedy ludzie mówią lekarzom?


Na przykład: Panie doktorze, dziadek palił bez przerwy jak „cybuch” i żył prawie 90 lat i może raz zakasłał…


No właśnie, dlaczego jedni palą i nic, a inni umierają na raka płuca?


Bo dziadek mógł mieć inne geny. Żył w zupełnie innym środowisku, pił inną wodę, oddychał innym powietrzem, jadł inne produkty spożywcze. To wszystko ma wpływ na zachorowania. Ale prawdą – pozostaje fakt,  że na 100 osób z rakiem płuca 98 proc. pali.


Z jakimi innymi problemami zdrowotnymi, poza chorobami płuc, zmagają się osoby palące?


To przede wszystkim choroby układu krążenia. W papierosie mamy nikotynę, produkty spalania w wysokiej temperaturze i to zbliżającej się do ust, spalony papier oraz filtr, które też wytwarzają „nieprzychylne” organizmowi związki.


Papierosy przyczyniają się do powstawania chorób układu krążenia, zwłaszcza miażdżycy. Atakuje ona  aortę, tętnice szyjne, naczynia wieńcowe i obwodowe czyli kończyny dolne. Miażdżyca jest przyczyną niedokrwienia kończyn dolnych. To choroba opisana jako oglądaczy wystaw czyli tzw. chromanie tj., chodzenie przerywane prze ból kończyn. Chory musi robić co chwilę 1- 3 minutowy odpoczynek. Dopływ krwi przez zwężone  tętnice wystarcza jedynie na bardzo ograniczony wysiłek,  ale jest jego   zbyt mało na aktywność wysiłkową.  To pierwszy objaw miażdżycy. Są rodziny genetycznie obciążone miażdżycą. Czasami wystarczy wtedy zapytać pacjenta, czy inni członkowie rodziny też zmagają się z tego typu dolegliwościami. Wtedy podstawą leczenia jest profilaktyka – zero palenia zarówno czynnego jak i biernego.

Amerykanie przeprowadzili badania na trzech grupach chorych. Jednej robiono tzw. balonikowanie tętnic (plastyka balonowa, stent)  drugiej podawano tabletki. Trzeciej zaproponowano intensywny trening marszowy oraz rzucenie palenia. Po pięciu latach okazało się, że najlepsze wyniki były w trzeciej grupie. To dowodzi, że rzucanie palenia ma kolosalne znaczenie.


W USA osoby palące ze zwężeniem  tętnic muszą się ubezpieczać prywatnie – co jest bardzo drogie. W Polsce palący i odmawiający rzucenia, nadal jest leczony z publicznych środków. Od czasu do czasu pojawiają się, koncepcje  aby palacze płacili wyższe ubezpieczenie, ewentualnie „chociaż współpłacili” za  postępowanie terapeutyczne.


Rzucanie palenia nie jest proste.


Tak, zwłaszcza, że osobom , które mają niedokrwienie kończyn dolnych jest wielokrotnie trudniej rzucić palenie. Próbują to czynić częstokrotnie, niejednokrotnie są bardzo zmotywowani. Tak naprawdę nie wiadomo dlaczego akurat ta grupa chorych jest aż tak bardzo „papierosozależna” i zaniechanie palenia jest dla nich  takie trudne!


Jak tym ludziom pomóc?


Osoby palące papierosy są nie tylko uzależnione fizycznie od nikotyny, ale także od ceremoniału związanego w trzymaniu „czegoś w ręku.” Dla nich pomocne mogą być substytuty palenia. Takie, w których nie dochodzi do spalania tytoniu a tylko jego podgrzania. To eliminuje wiele substancji szkodliwych i reguluje dostępność nikotyny.
Oczywiście, że one szkodą, ale w mniejszym stopniu niż standardowe palenie i można je wykorzystywać w okresie przejściowym.


Czy polecanie podgrzewaczy tytoniu jest etyczne?


Myślę, że tak, ale pod warunkiem, że nie można mówić, że jest to zamiast papierosów. To element pośredni doprowadzający do celu ostatecznego czyli zaprzestania palenia.

Na jakie wsparcie systemowe mogą liczyć palacze?


Jest infolinia 801 108 108,  ale większość moich pacjentów mówi, że „ ma kłopoty komunikacyjne”  z dostępnością do niej! Poradnie antyniktotynowe są praktycznie niedostępne. A powinny być obligatoryjne zarówno przy ośrodkach leczących choroby serca i naczyń jak i choroby onkologiczne!  Moim zdaniem świadczeniodawca powinien zawierać  umowę np. z instytutami chorób serca i naczyń pod warunkiem, że jest w nich poradnia nikotynowa. NFZ nie powinien zawierać kontraktów ze szpitalami, przychodniami, które takich poradni nie mają. Tak, jak nie zawiera się umowy z ośrodkami onkologicznymi jeżeli nie ma tam psychologa klinicznego. Jeśli chory się nie zapisze do poradni nikotynowej, powinien sam płacić  (lub chociaż ”współpłacić”) za leczenie chorób jednoznacznie zależnych od dymu tytoniowego!