Nie było konieczności prowadzenia przeszukania w Fundacji Instytut Polski Suwerennej, związanej z byłym ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą. Dokumentacja i nośniki elektroniczne zostały udostępnione policji dobrowolnie – dowiedziała się „Rz”.
Jak wyglądały kulisy?
W siedzibie powiązanej z byłym ministrem fundacji w piątek zjawili się funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, okazali prokuratorskie postanowienie o żądaniu wydania rzeczy – materiałów dotyczących otrzymywanych przez Fundację środków z giełdy Zondacrypto. Według informacji „Rz” postanowienie zostało wydane dwa dni temu – 28 października przez prok. Marka Wełnę, szefa Zespołu Śledczego ds. Zondacrypto.
Czytaj więcej
Śledczy prowadzący postępowanie dotyczące giełdy kryptowalut Zondacrypto przeszukują siedziby dwóch fundacji związanych z politykami: Zbigniewem Zi...
– Nie było mnie na miejscu, ale zawiadomiony – przyjechałem. Całość dokumentacji prowadzonej przez fundację – finansową, z działalności, wszystkie dokumenty zarówno w formie papierowej oraz na nośnikach elektronicznych zostały funkcjonariuszom udostępnione i wszystko zostało przez nich zabezpieczone – mówi nam Piotr Cieplucha, członek zarządu Fundacji Instytut Polski Suwerennej.
Co interesowało prokuratora?
W postanowieniu o żądaniu wydania rzeczy (z zaznaczeniem, że jeśli nie zostaną wydane, dojdzie do przeszukania) – według wiedzy „Rz” – jest mowa o informacji i danych dotyczących m.in. powołania fundacji, współpracy z podmiotami należącymi do Przemysława Krala, prowadzonej pomiędzy stronami korespondencji, oraz o wydaniu wszelkich dokumentów dotyczących negocjowania umów i ich realizacji. Chodziło również o dokumentację potwierdzającą, na co fundacja wydatkowała otrzymane środki.
Czytaj więcej
Przemysław Kral i Radosław Piesiewicz zostali skonfrontowani w śledztwie dotyczącym afery Zondacrypto. Jak ustalił Onet, ich relacje miały się różn...
Funkcjonariusze CBZC wszystkie wydane im materiały, segregatory i nośniki spisali oraz zabezpieczyli – czynności te trwały kilka godzin.
Część naszych rozmówców sugeruje, że wejście do fundacji i przekaz o jej „przeszukaniu” to nic innego jak manifestacja siły.
– Fundacja w ramach prowadzonej przez skarbówkę kontroli od maja tego roku współpracuje w pełni z Urzędem Skarbowym – z naczelnikiem Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Celnego w Olsztynie, organy skarbowe posiadają więc wszystkie dotyczące jej dokumenty. Równie dobrze prokuratura mogła je pozyskać z organów skarbowych. A statut fundacji można sobie z internetu wydrukować – komentuje jeden z naszych rozmówców. I uważa, że chodziło o pokaz siły.