Skąd bierze się siła partii arabskich w państwie żydowskim?
Arabowie palestyńscy stanowią jedną piątą obywateli Izraela. W tych wyborach po raz pierwszy w historii zagłosowali tak licznie. Zazwyczaj uczestniczyło w nich ok. 40 proc. tej społeczności. Tym razem ich frekwencja była taka sama, jak w całym społeczeństwie (77,7 proc. – red.).
Czytaj więcej
Po przeliczeniu ponad 85 proc. głosów oddanych w wyborach do Knesetu blok partii prawicowych Beniamina Netanjahu może liczyć na 53 mandaty - podają...
Arabowie głosowali przeciwko rządowi Netanjahu nie tylko z powodu wojny w Gazie czy wydarzeń na okupowanym Zachodnim Brzegu. Warto zwrócić uwagę, że nr 2 w islamistycznej partii Raam jest Joaw Segałowicz, były wiceszef Szin Bet oraz były wiceminister bezpieczeństwa narodowego. W przeszłości niezwykle poważnie traktował on kwestię przestępczości kryminalnej w społeczności arabskiej. Jest to istotna kwestia, gdyż 80 proc. notowanych w Izraelu zabójstw przypada na to środowisko. Zwracał na to także uwagę Gadi Eisenkot.
Tymczasem minister bezpieczeństwa narodowego w rządzie Netanjahu, Itamar Ben-Gwir, nie tylko lekceważył ten problem, lecz mówił wprost, że dla Żydów jest lepiej, gdy Arabowie mordują się nawzajem. Warto tu przypomnieć, że Ben-Gwir nie służył w wojsku, gdyż odrzuciła go komisja rekrutacyjna z uzasadnieniem, że człowiek o takich poglądach nie powinien dostać broni do ręki.
Czy masowy udział arabskiej społeczności w obecnych wyborach zmieni na trwałe polityczny pejzaż Izraela?
Niedawne wybory pokazały, że dłużej nie można już lekceważyć mniejszości arabskiej w polityce państwa. Zwłaszcza, że jedna z jej partii, Raam uznaje Izrael za państwo żydowskie i demokratyczne. Potępia także Hamas, wprawdzie nie jako organizację terrorystyczną, ale piętnuje sam atak na Izrael.
Ogromna część społeczeństwa żydowskiego doznała wielkiej traumy w wyniku ataku 7 października 2023 r. i wciąż czuje lęk także wobec Arabów izraelskich. Ale jeżeli Izrael ma pozostać państwem demokratycznym i świeckim, to należałoby doprowadzić do udziału w rządach partii arabskich, zwłaszcza tych, które uważają Izrael za swoje państwo. Ta prawda jest jednak obca obecnemu rządowi.
Czytaj więcej
Partia Likud premiera Beniamina Netanjahu oskarżyła ugrupowania arabskie o sfałszowanie wyborów. Zarzuciła im m.in. kupowanie głosów i zastraszanie...
Co dla Bliskiego Wschodu oznacza perspektywa dalszych rządów Netanjahu?
Jest równoznaczna z izolacją. Już w przeddzień wyborów zarówno Arabia Saudyjska, jak i Katar oświadczyły, że nie widzą możliwości przystąpienia do porozumień normalizacyjnych z Izraelem znanych jako Porozumienia Abrahamowe, tak długo, jak Netanjahu będzie u władzy.
Co więcej, sam Donald Trump, który uważa, iż to dzięki jego poparciu Netanjahu odniósł jednak sukces, nie jest zadowolony z rządów obecnej koalicji. Chodzą słuchy, iż będzie naciskał na utworzenie gabinetu porozumienia narodowego z udziałem Netanjahu oraz Eisenkota z rotacyjnym premierem, lecz bez Ben-Gwira.
Czy Netanjahu prowadzi Izrael do katastrofy?
Najważniejszymi tematami niedawnych wyborów były sprawy bezpieczeństwa oraz kształtu ustrojowego państwa żydowskiego. Chodzi o to, czy będzie ono demokratyczne, respektujące prawa mniejszości narodowych, a także świeckie. Polityka rządu Netanjahu prowadzi do apartheidu oraz państwa teokratycznego. Wystarczy przypomnieć, że prócz Likudu w koalicji rządowej nie ma ani jednego ugrupowania niereligijnego. To o czymś świadczy.
Czytaj więcej
Uważam, że po 7 października Izrael dopuścił się ludobójstwa w Strefie Gazy. Doszedłem do wniosku, że syjonizm jako oficjalna ideologia państwowa u...
Czy po wyborach Netanjahu ma lepsze karty niż przed nimi?
Trudno powiedzieć. Netanjahu ma teraz sporą przewagę. Lepsze karty ma bez wątpienia Likud. Nie oznacza to jednak, że zapadła już decyzja o tym, czy Netanjahu będzie rządził dalej.