„Po ogromnym sukcesie partii arabskich nasila się kampania Netanjahu mająca na celu podważenie ich legitymacji politycznej” – ocenił największy izraelski portal Ynet.

Partie arabskie zyskują w Knesecie

Według danych po przeliczeniu 85 proc. głosów dwa ugrupowania reprezentujące Palestyńczyków posiadających izraelskie obywatelstwo – Raam i Zjednoczona Lista – mogą zwiększyć łączną liczbę mandatów z 10 do 19 w 120-osobowym Knesecie.

Czytaj więcej

Wybory w Izraelu. Policzono ponad 85 proc. głosów, blok Beniamina Netanjahu prowadzi

Dobry wynik partii arabskich jest wiązany z mobilizacją Palestyńczyków, obawiających się dalszego zaostrzenia antyarabskiej retoryki skrajnej prawicy.

Wtorkowe wybory nie przyniosły wyraźnego zwycięzcy. Według częściowych wyników ani blok Netanjahu, ani blok jego głównego rywala, byłego szefa sztabu armii Gadiego Ajzenkota, nie zdobył większości 61 mandatów w 120-osobowym Knesecie. Każdy z nich może liczyć na około 50 miejsc.

Centralna Komisja Wyborcza spodziewa się, że ostateczne, zweryfikowane wyniki będą gotowe w czwartek 29 października po południu. Powodem przedłużającego się liczenia są tzw. podwójne koperty, umożliwiające głosowanie poza lokalem przypisanym do miejsca zamieszkania.

Zgodnie z prawem termin publikacji oficjalnych wyników upływa 4 listopada, osiem dni po wyborach.

Netanjahu oskarża o fałszowanie wyborów

„Wybory w państwie Izrael zostały skradzione” – oświadczył Likud, oskarżając partie arabskie także o popieranie terroryzmu i dążenie do zniszczenia państwa żydowskiego, mimo że izraelscy Palestyńczycy jako społeczność nie mają związku z organizacjami terrorystycznymi takimi jak Hamas.

Według Likudu w lokalach wyborczych w arabskich miejscowościach dochodziło m.in. do przekupywania wyborców, gróźb i przemocy wobec członków komisji oraz głosowania pod cudzą tożsamością. Likud nie przedstawił jednak dowodów potwierdzających te oskarżenia.

Szef Szin Bet Dawid Zini zapewniał we wtorek, że wybory przebiegają prawidłowo. Przyznał, że istnieją próby zakłócania głosowania, ale podkreślił, że służby i komisja wyborcza skutecznie im przeciwdziałają.

Czytaj więcej

„Odejdź z polityki”. Apel lidera opozycji do Beniamina Netanjahu po wyborach w Izraelu

Partia  Netanjahu twierdzi, że dysponuje setkami dowodów, w tym informacjami o tysiącach kopert zawierających gotówkę i karty do głosowania na partię Raam. Zapowiedziała przekazanie materiałów policji, Szin Betowi i Centralnej Komisji Wyborczej, domagając się wszczęcia dochodzenia.

Ugrupowania arabskie mogą odegrać decydującą rolę w utworzeniu przyszłego rządu, jednak większość partii opozycyjnych dotychczas wykluczała taką współpracę.

Beniamin Netanjahu uczynił zagrożenie ze strony partii arabskich jednym z głównych tematów swojej kampanii. Hasłem wyborczym Likudu było „Prawica albo Palestyna” (hebr. Jamin o Falastin).

Partie arabskie w rządzie Izraela

Partie arabskie miały wpływ na izraelską politykę już w latach 90. XX wieku. W latach 1992–1995 Icchak Rabin stał na czele rządu Partii Pracy i ugrupowań lewicowych, który korzystał ze wsparcia partii arabskich. Choć nie włączył ich, w tym Hadasz i Arabskiej Partii Demokratycznej, do oficjalnej koalicji rządowej, mógł liczyć na ich zewnętrzne poparcie w Knesecie, co pozwalało mu utrzymywać większość parlamentarną.

Historyczny przełom nastąpił w 2021 r., kiedy partia Raam weszła do koalicji rządowej premiera Naftalego Bennetta. Po raz pierwszy w historii Izraela arabskie ugrupowanie stało się wówczas formalnym członkiem koalicji rządzącej, przełamując wieloletnie polityczne tabu.