Szczyt Unii Europejskiej i Kanady odbędzie się w czwartek i piątek w Montrealu. Zgodnie z wcześniejszym projektem wspólnej deklaracji Kanada miała otrzymać status członka stowarzyszonego UE. Jednak w najnowszej wersji dokumentu, rozesłanej w środę do państw członkowskich, zrezygnowano z tego określenia. Zastąpiono je deklaracją dążenia do „coraz ściślejszego stowarzyszenia” Unii Europejskiej i Kanady, bez perspektywy pełnego członkostwa.

Biuro szefa Rady Europejskiej António Costy prowadziło w ostatnich godzinach intensywne konsultacje z przedstawicielami kilku państw członkowskich. Największe zastrzeżenia zgłaszały Niemcy, które sprzeciwiały się użyciu pojęcia „członkostwo stowarzyszone” w deklaracji politycznej.

Ursula von der Leyen zaproponowała Kanadzie członkostwo stowarzyszone w UE

Pomysł przyznania Kanadzie specjalnego statusu przedstawiła we wrześniu szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen podczas orędzia o stanie Unii Europejskiej wygłoszonego w Parlamencie Europejskim. Zaproponowała wówczas, aby Kanada została pierwszym członkiem stowarzyszonym UE.

Wcześniejszą wersję deklaracji przedstawiono państwom członkowskim we wtorek, uruchamiając tzw. procedurę milczącej zgody. Oznacza to, że dokument zostaje uznany za przyjęty, jeżeli żadne państwo nie zgłosi sprzeciwu w wyznaczonym terminie.

Czytaj więcej

Parlament Europejski otworzy biuro w Kanadzie. Krok do „wyjątkowego sojuszu”

Zastrzeżenia wobec proponowanego sformułowania zgłosiły jednak Niemcy, Francja, Włochy i Grecja. Najbardziej zdecydowanie przeciwko określeniu „członkostwo stowarzyszone” wystąpił Berlin.

Co ciekawe, kanclerz Niemiec Friedrich Merz proponował wcześniej podobny status dla Ukrainy. W maju przedstawił koncepcję członkostwa stowarzyszonego jako rozwiązania, które mogłoby zapewnić Kijowowi gwarancje bezpieczeństwa przed pełnym przystąpieniem do Unii Europejskiej.

Niemcy kwestionują prawne znaczenie członkostwa stowarzyszonego

Obecnie niemiecki rząd przekonuje, że priorytetem powinno być ustalenie konkretnych zasad pogłębionej współpracy z Kanadą, a nie nadawanie jej nowego statusu politycznego.

Berlin zwraca uwagę, że pojęcie „członkostwa stowarzyszonego” nie występuje w traktatach unijnych. Jego wprowadzenie do oficjalnej deklaracji mogłoby zatem rodzić istotne konsekwencje prawne, których zakres nie został dotychczas określony.

Czytaj więcej

„Śmieszne, są okropni”. Donald Trump grozi UE w sprawie Kanady. Bruksela reaguje

Sam premier Kanady Mark Carney opowiadał się za określeniem „sojusz na przyszłość”. Podkreślał, że dla Ottawy najważniejsza jest treść porozumienia i zakres współpracy z Unią Europejską, natomiast wybór odpowiedniej terminologii pozostawia państwom członkowskim.

Najnowsza wersja wspólnej deklaracji została ponownie skierowana do procedury milczącej zgody. Jeżeli do środowego popołudnia żadne państwo UE nie zgłosi sprzeciwu, dokument zostanie uznany za zaakceptowany i będzie mógł zostać przyjęty podczas szczytu w Montrealu.