Dwa tygodnie temu rozmawiałem z premierem Norwegii Jonasem Gahr Størem, jednym z dwóch, obok prezydenta Finlandii Alexandra Stubba, rozmówców Putina. Nie zamierzał, jak to robi od dawna Donald Trump, podlizywać się Moskwie. – Musimy utrzymać maksymalną presję, aby zmusić Rosję do podjęcia rokowań o zakończeniu wojny – powiedział. I w żadnym wypadku nie sprawiał wrażenia przywódcy sterroryzowanego rosyjską agresją. – Nie możemy tracić wiary w nasz własny potencjał. NATO jest niezwykle potężnym sojuszem wojskowym. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zdecyduje się go zaatakować – powiedział.