Podczas próby wykonania wyroku śmierci na 50-letniej Chriście Pike w amerykańskim stanie Tennessee członkowie zespołu medycznego wielokrotnie sygnalizowali, że żyła skazanej mogła zostać uszkodzona. Mimo wątpliwości zdecydowano się kontynuować procedurę i podać kobiecie śmiertelną dawkę pentobarbitalu. Pike przeżyła, choć doznała poważnych obrażeń. Nowe szczegóły ujawnił jej prawnik, który osobiście obserwował przebieg nieudanej egzekucji.

Nieudana egzekucja Christy Pike. Prawnik ujawnia, co wydarzyło się podczas próby wykonania wyroku

Nowe informacje dotyczące nieudanej egzekucji Christy Pike, przeprowadzonej 30 września w amerykańskim stanie Tennessee, wskazują, że osoby odpowiedzialne za podanie śmiertelnego zastrzyku miały poważne wątpliwości co do prawidłowego umieszczenia igły w żyle skazanej. Jak wynika z relacji prawnika kobiety, Randy'ego Spiveya, członkowie zespołu kilkakrotnie ostrzegali, że żyła może być uszkodzona, a podawany preparat niekoniecznie trafi do krwiobiegu.

Spivey, który osobiście obserwował przebieg egzekucji, przedstawił szczegółową chronologię wydarzeń w oświadczeniu dołączonym do dokumentacji innego postępowania sądowego. Jego relacja opisuje niemal minuta po minucie, jak wyglądały próby uzyskania dostępu do żyły skazanej oraz narastające wątpliwości członków zespołu.

Przygotowania do podania śmiertelnego zastrzyku rozpoczęły się o godzinie 18.35. Przez kolejne kilkadziesiąt minut zespół próbował prawidłowo umieścić igłę w żyle kobiety, wykorzystując do tego nawet dziesięć igieł. O godzinie 19.24 osoby odpowiedzialne za przygotowanie wenflonu opuściły pomieszczenie, przekonane, że procedura przebiega zgodnie z planem.

Pomimo podania pentobarbitalu Pike nie zmarła. Kobieta nadal oddychała, wydając odgłosy przypominające chrapanie i krztuszenie się. Ostatecznie egzekucję przerwano.

Czytaj więcej

Christa Pike przeżyła śmiertelny zastrzyk, ale wyrok jest w mocy. Możliwa kolejna próba egzekucji

„Żyła mogła pęknąć”. Zespół miał wątpliwości jeszcze przed podaniem pentobarbitalu

Z relacji Spiveya wynika, że pierwsze poważne obawy pojawiły się już o godzinie 18.53, kiedy jeden z członków zespołu zasugerował, że żyła skazanej mogła zostać uszkodzona. Wkrótce potem personel zrezygnował z używanej wcześniej igły. Jak relacjonował Spivey, jedna z osób stwierdziła, że igła jest zbyt krótka, po czym zapytała: „Jaką najdłuższą macie?”.

O godzinie 18.57 ten sam członek zespołu ponownie wyraził obawę, że żyła może ulegać uszkodzeniu. Dwie osoby zaczęły wówczas sprawdzać miejsce wkłucia, naciskając je i próbując ustalić, czy igła rzeczywiście znajduje się w naczyniu krwionośnym. – Oboje stwierdzili, że nie są w stanie tego ocenić – przekazał Spivey.

Według prawnika jedna z osób miała powiedzieć: „Albo to krew, albo pęknięta żyła. Muszę wiedzieć”.

Pomimo tych wątpliwości zaledwie dwie minuty później członkowie zespołu uznali, że udało im się prawidłowo umieścić igłę. Szybko okazało się jednak, że wenflon nie działa. – Muszę spróbować jeszcze raz – powiedział jeden z członków zespołu, wyciągając igłę z lewego ramienia Pike.

Jak odnotował Spivey, wyjęta igła wyglądała na mocno wygiętą.

O godzinie 19.08 ten sam pracownik zaproponował ponowne przeanalizowanie sytuacji. – Przegrupujmy się – powiedział.

Zespół ponownie rozpoczął badanie prawego ramienia kobiety, sprawdzając miejsce wkłucia. O godzinie 19.13 jeden z jego członków poinformował Pike, że udało się uzyskać dostęp do żyły. Następnie rozpoczęto przygotowania do podania pentobarbitalu, który miał spowodować śmierć skazanej.

Czytaj więcej

Christa Pike odzyskała przytomność po nieudanej egzekucji. „Mówi”

Dlaczego Christa Pike przeżyła śmiertelny zastrzyk? Jedna z teorii wskazuje na uszkodzenie żyły

Ujawnione przez Spiveya szczegóły mogą mieć istotne znaczenie dla wyjaśnienia, dlaczego egzekucja zakończyła się niepowodzeniem. Jedna z głównych teorii zakłada, że podczas wielokrotnych prób wkłucia doszło do uszkodzenia żyły, przez co pentobarbital nie trafił w całości do krwiobiegu kobiety.

Gdyby tak duża dawka substancji przedostała się bezpośrednio do krwi, niemal na pewno doprowadziłaby do śmierci skazanej. Jeżeli jednak żyła została uszkodzona, część preparatu mogła przedostać się do tkanek. Mogłoby to wyjaśniać zarówno poważne obrażenia odniesione przez Pike, jak i fakt, że przeżyła podanie śmiertelnej dawki środka.

Na możliwość takiego przebiegu wydarzeń wskazuje również zachowanie kobiety podczas egzekucji. Jak wynika z relacji Spiveya, o godzinie 19.34 Pike zaczęła skarżyć się na silny ból. – Czuję, jakby moje ramię miało zaraz pęknąć. Pali mnie – mówiła.

Po przerwaniu egzekucji kobietę przewieziono do szpitala, w którym spędziła dziesięć dni. Następnie wróciła do więzienia w Nashville.

Pike jest jedyną osobą we współczesnej historii, która przeżyła podanie pełnej dawki środka stosowanego do wykonywania egzekucji przez śmiertelny zastrzyk. Obecnie potrafi mówić i chodzić, jednak długoterminowe rokowania dotyczące jej stanu zdrowia pozostają nieznane.

Czytaj więcej

Co trzeci Amerykanin chce powtórnej próby egzekucji Christy Pike

Dwie nieudane egzekucje w Tennessee. Prawnicy ostrzegali przed nieprawidłowościami

Szczegółowe oświadczenie Spiveya zostało dołączone jako materiał dowodowy do nowego wniosku procesowego złożonego w imieniu Tony'ego Carruthersa oraz innych więźniów oczekujących na wykonanie kary śmierci.

Carruthers również przeżył próbę egzekucji, którą władze Tennessee podjęły 21 maja. W jego przypadku personel przez ponad 30 minut bezskutecznie próbował uzyskać dostęp do żyły, co uniemożliwiło przeprowadzenie procedury.

Prawnicy Carruthersa zwrócili się do sądu hrabstwa Davidson o zgodę na złożenie uzupełniającej skargi kwestionującej obowiązujący w Tennessee protokół wykonywania egzekucji za pomocą śmiertelnego zastrzyku. Pierwszą skargę w tej sprawie złożyli już w marcu 2025 r. Ostrzegali wówczas, że nieprawidłowe podanie pentobarbitalu może doprowadzić do wyjątkowo bolesnej śmierci skazanego.

W dokumentach procesowych wskazywano, że osoby odpowiedzialne za podawanie śmiertelnej substancji mogą być „niekompetentne, niewystarczająco przeszkolone, niewystarczająco zaangażowane w wykonywanie swoich obowiązków lub niewystarczająco uważne”. Zdaniem prawników stwarzało to niedopuszczalne ryzyko naruszenia konstytucyjnego zakazu stosowania okrutnych kar. 

Autorzy nowego wniosku przekonują, że nieudane egzekucje Carruthersa w maju oraz Pike we wrześniu potwierdziły wcześniejsze ostrzeżenia. „Konkretne nieprawidłowości, których doświadczyli pan Carruthers i pani Pike, zostały wcześniej szczegółowo przewidziane i opisane” – podkreślono w dokumencie.

Do sprawy odniósł się również Kit Thomas, prawnik reprezentujący więźniów skazanych na śmierć. – Zamiast zająć się problemami związanymi z protokołem z 2025 r., kiedy wskazaliśmy je w ubiegłym roku, Departament Więziennictwa Tennessee i Biuro Prokuratora Generalnego jeszcze bardziej ograniczyły przejrzystość swoich działań i odmówiły wprowadzenia zmian – powiedział Thomas.

Jak podkreślił, konsekwencje były zgodne z przewidywaniami prawników. – Rezultat był dokładnie taki, jak przewidywaliśmy: ogromny ból i cierpienie naszych klientów podczas nieudanych prób egzekucji, które wyrządziły również trwałe szkody rodzinom ofiar, pracownikom więziennictwa i przedstawicielom mediów będącym świadkami tych wydarzeń, a także innym osobom – zaznaczył.

Czytaj więcej

Nowe informacje ws. nieudanej egzekucji Christy Pike. Ujawniono nagrania z numeru alarmowego

Tennessee wstrzymuje wykonywanie kary śmierci po nieudanej egzekucji Christy Pike

Nieudana egzekucja Christy Pike wywołała w Stanach Zjednoczonych ogólnokrajową debatę na temat stosowania kary śmierci oraz bezpieczeństwa procedur wykorzystywanych do jej wykonywania.

W reakcji na wydarzenia republikański gubernator Tennessee Bill Lee zdecydował o wstrzymaniu wszystkich egzekucji w stanie do czasu przeprowadzenia przeglądu obowiązujących procedur.

Sprawa Pike stała się wyjątkowo głośna ze względu na okoliczności nieudanej próby wykonania wyroku oraz niepewność dotyczącą dalszego stanu zdrowia 50-latki.

Kobieta została skazana na śmierć za zabójstwo swojej koleżanki Colleen Slemmer w 1995 r. W chwili popełnienia przestępstwa miała 18 lat. Następnie spędziła niemal trzy dekady w izolacji od innych więźniów, oczekując na wykonanie wyroku.

Ujawniona obecnie relacja prawnika Pikę stanowi najdokładniejszy jak dotąd opis wydarzeń z 30 września.