Inicjatorzy sobotnich protestów we Francji przeciwko rosnącym kosztom życia potwierdzili w środę, że kolejna demonstracja w Paryżu odbędzie się 24 października. Jak poinformował ich przedstawiciel Benjamin Ball, pochód, który ma rozpocząć się na placu Bastylii, został zgłoszony władzom.
W niektórych częściach Paryża do wtorku obowiązywała godzina policyjna.
Zamieszki we Francji. Kolejne demonstracje zaplanowane na sobotę 24 października
Ball, przedstawiciel grupy koordynującej protesty, powiadomił, że data 24 października zostaje utrzymana, a pochód z placu Bastylii został zgłoszony prefekturze policji. – Będzie to dzień akcji na dużą skalę, wszystkie sektory zaczynają do niej nawoływać – powiedział Ball w telewizji France 2.
Czytaj więcej
Ekstremiści, lewica, anarchiści, bandyci: to oni wywołali ten chaos – napisała w mediach społecznościowych partia Marine Le Pen, liderki prawicy w...
Oddział CGT – jednego z głównych związków zawodowych – potwierdził ze swojej strony, że zgłosił demonstrację w dniu 24 października, choć na nieco innej trasie.
Ogółem związki zawodowe wciąż podtrzymują swoją datę demonstracji i strajków w całym kraju – 5 listopada. Szefowa związków zawodowych CFDT, Marylise Leon, powiedziała we wtorek, że teraz piłka jest „po stronie rządu”, który powinien udzielić „konkretnych odpowiedzi” na postulaty licealistów i pracowników.
Z przedstawicielami pięciu głównych central związkowych spotka się w środę rano premier Sebastien Lecornu. Szef rządu chce omówić ze związkowcami „środki i sposoby gwarantujące niezbędną wolność demonstracji”. W spotkaniu weźmie udział minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez.
Francja: demonstracje przerodziły się w zamieszki
W minioną sobotę, 17 października, demonstracje w całej Francji, zwołane w proteście przeciwko rosnącym kosztom życia, przerodziły się w zamieszki. Ich sprawcy atakowali budynki publiczne, plądrowali sklepy i punkty handlowe. Do starć z policją i prób grabieży doszło następnie w niedzielę w Paryżu i Marsylii; oddziały policji nie wszędzie zdołały powstrzymać te ataki.
Ponad 1800 osób zatrzymano we Francji po sobotnich zamieszkach – poinformował w niedzielę szef MSW Laurent Nunez. Prokuratura Paryża przekazała, że w stolicy zatrzymanych pozostaje 517 osób. Nunez dodał, że rannych zostało ponad 500 policjantów, żandarmów i strażaków, a straty materialne są znaczne.
Większość zatrzymanych w Paryżu – 346 osób – stanowią osoby pełnoletnie, a 171 osób to niepełnoletni. Zatrzymania trwały całą noc, aż do godz. 6 rano – podała prokuratura. Zapewniła, że powodem zatrzymań są głównie akty wandalizmu i paserstwa.
Czytaj więcej
Władze Francji – w związku z falą demonstracji, które w ostatnich dniach przerodziły się w gwałtowne zamieszki – zdecydowały się na wprowadzenie cz...
Premier Sebastien Lecornu zwołał na niedzielę wieczorem kolejne spotkanie rządowej grupy antykryzysowej. Będzie ono dotyczyć skutków sobotnich wydarzeń dla gospodarki i handlu.
Zamieszki we Francji. Kraj zapłonął, spalił się ratusz w Limorges
Podczas ogólnofrancuskich zamieszek podpalony został zabytkowy ratusz w miejscowości Limoges.
Przed wtargnięciem do ratusza sprawcy podpalili samochód straży miejskiej stojący przed budynkiem. Następnie wybili szyby i dostali się do środka. Ogień rozprzestrzenił się na jedno ze skrzydeł obiektu, po czym dotarł do dachu. Płomienie objęły konstrukcję, a stan jej drewnianych elementów stwarzał ryzyko zawalenia.
Jak informowała AFP, około godziny 20 strażacy nadal prowadzili działania gaśnicze. Ich zadaniem było powstrzymanie ognia przed objęciem kolejnych części budynku.
Szef departamentu Haute-Vienne, na którego terenie leży Limoges, ocenił, że straty są bardzo poważne. „W dużej mierze jest stracony” – powiedział.
W Limoges we Francji zamaskowani sprawcy podpalili ratusz po wtargnięciu do budynku podczas zamieszek, które wybuchły po manifestacji przeciw wysok...
Budynek ma również znaczenie historyczne. Został otwarty w 1883 r., a jego architektura nawiązuje do paryskiego ratusza.
Czytaj więcej
W wyniku zamieszek w całej Francji, które miały miejsce w weekend, spłonął zabytkowy ratusz w miejscowości Limoges. Policja zatrzymała aktywistę sk...
Francois Hollande mówi o negocjacjach z młodzieżą, partia Marine Le Pen – o winie lewicy i Emmanuela Macrona
Były prezydent Francji Francois Hollande zaapelował w niedzielę o „poważne negocjacje z organizacjami młodzieży” i związkami zawodowymi na temat problemów, które były powodem sobotnich demonstracji. Wezwał też rząd, by zebrał siły polityczne „zdeterminowane, by działać razem przeciwko przemocy i aby znaleźć wspólne odpowiedzi w kwestii utrzymania porządku”.
Uważa się, że Hollande, polityk Partii Socjalistycznej, nie wyklucza startu w wyborach prezydenckich wiosną 2027 r.
Tymczasem prawicowe Zjednoczenie Narodowe na portalach społecznościowych opublikowało nagranie zmontowane ze scen sobotnich wydarzeń, dodając komentarz: „winna jest lewica, wspólnikami są macroniści (centrowy obóz polityczny prezydenta Emmanuela Macrona – przyp. PAP). Głosuj!”.
– Ekstremiści, lewica, anarchiści, bandyci: to oni dziś zaprowadzili nieporządek i chaos. Trzeba przywrócić porządek i ustanowić władzę, by chronić naród francuski: Marine to zrobi! – czytamy w innym wpisie Zjednoczenia Narodowego w serwisie X.
Czytaj więcej
Płonące budynki, splądrowane sklepy, tysiące zatrzymanych i państwo, które nie potrafi opanować sytuacji. Francję ogarnęła fala gwałtownych zamiesz...
– Uzasadnione żądania społeczne ponownie zostały przejęte przez skrajną lewicę i retorykę posłów Jeana-Luca Mélenchona, którzy legitymizując przemoc, postrzegając porządek jako ucisk, a nieporządek jako prawo, dążą do pogrążenia kraju w chaosie – napisała na swoim koncie w serwisie X Marine Le Pen.
Wiosną 2027 r. odbędą się we Francji wybory prezydenckie, a w sondażach prowadzi obecnie Marine Le Pen, liderka prawicy i grupy parlamentarnej Zjednoczenia Narodowego.
– W naszej Republice nie ma miejsca na przemoc. Ci, którzy dewastowali i atakowali budynki rządowe i przedsiębiorstwa, a nawet rabowali nasze ratusze, zostaną oskarżeni i ukarani. Policji, strażnikom prawa do protestu, składam wyrazy poparcia ze strony całego Narodu – napisał z kolei prezydent Francji Emmanuel Macron.
Natomiast szef skrajnie lewicowej i antysemickiej partii Francja Nieujarzmiona (LFI) Jean-Luc Melenchon skrytykował sposób kierowania działaniami policji, który – jego zdaniem – umożliwił chaos. LFI oskarżana była w ostatnich tygodniach o instrumentalizowanie protestów prowadzonych przez licealistów.