Sprawa jest nietypowa, Centralne Biuro Śledcze Policji takim przestępstwem jeszcze się nie zajmowało. Przestępczy proceder miał zorganizowany charakter i generował olbrzymie straty dla hodowców, którzy tracili całe stada. W efekcie działań w Polsce i w Niemczech zatrzymano dwie osoby, o czym kilka dni temu poinformowała strona niemiecka. Teraz więcej szczegółów podaje CBŚP, które ustaliło, gdzie trafił skradziony żywy inwentarz.

– Dwaj podejrzani o kradzieże mężczyźni to obywatele polscy, w wieku 46 oraz 41 lat. Jeden został zatrzymany w województwie lubuskim przez policjantów CBŚP, drugiego, po naszej informacji, na terenie Niemiec zatrzymały tamtejsze służby – mówi Krzysztof Wrześniowski, rzecznik CBŚP.

„Rz” dowiedziała się, że starszy z zatrzymanych jest właścicielem dużego gospodarstwa hodowlanego w Lubuskiem, młodszy to jego nieformalny pracownik. To właśnie w tym gospodarstwie policjanci odnaleźli 159 sztuk bydła, które miało zostać skradzione w Niemczech.

Czytaj więcej

Rosjanie ukradli sprzęt rolniczy z Ukrainy za 5 mln dol. I tak go nie użyją

Operacja „Pastwisko” niemieckiej policji oraz śledztwo CBŚP i Prokuratury Krajowej

Całe, mniejsze i większe stada zaczęły znikać od wiosny z pastwisk w południowej Brandenburgii, w pobliżu granicy z Polską. Chodziło m.in. o „bydło hodowlane i rozpłodowe, czyli zwierzęta szczególnie cenne dla gospodarstw. Ich utrata oznacza dla rolników nie tylko stratę bieżącej wartości rynkowej, ale także utratę potencjału produkcyjnego stada na kolejne lata” – pisał w czerwcu portal rolniczy AgroNews.com.pl. Zwierzęta ginęły nocą, kiedy były pozostawiane na pastwiskach. Właściciele stad tracili setki tysięcy euro. „W przypadku bydła rozpłodowego rolnik traci także przyszłe cielęta, genetykę, ciągłość produkcji i często część planu hodowlanego” – wyjaśniał portal.

To pierwsza taka sprawa, którą zajmowało się CBŚP

To pierwsza taka sprawa, którą zajmowało się CBŚP

Foto: CBŚP

Ruszyły śledztwa– po polskiej stronie prowadzone przez policjantów z wrocławskiego zarządu CBŚP pod nadzorem Dolnośląskiego Wydziału Prokuratury Krajowej. Wcześniej, swoje postępowanie, pod kryptonimem „Pastwisko” wszczęła policja niemiecka. Podejrzewano, że za kradzieżami stoi zorganizowana grupa przestępcza.

– Transport takiej ilości zwierząt wymagał przygotowania – odpowiednich pojazdów do przewozu, umiejętnego podejścia, a także miejsca, w które kradziony „towar” był przewożony – mówi nam jeden z policjantów.

Pod lupę wzięto województwa graniczące z Niemcami, aż ustalono podejrzanych o kradzieże i wykorzystywany do transportu pojazd. Zarzuty już dostał nieformalny pracownik właściciela gospodarstwa, zatrzymany w Polsce.

– Mężczyzna został doprowadzony do Prokuratury Krajowej we Wrocławiu, gdzie usłyszał zarzuty dotyczące m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz kradzieży z włamaniem bydła na terenie Niemiec. Na wniosek prokuratora sąd zastosował wobec niego tymczasowe aresztowanie – wskazuje Krzysztof Wrześniowski.

Zatrzymany w Niemczech (na parkingu przy autostradzie) 46-latek w tamtejszym areszcie czeka na zakończenie procedury związanej z wykonaniem Europejskiego Nakazu Aresztowania. Śledczy przypisują mu kierowniczą rolę. – Po sprowadzeniu do Polski zostaną mu przedstawione zarzuty kierowania i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz kradzieży z włamaniem – dodaje komisarz Wrześniowski.

Czytaj więcej

Złodzieje kradną traktory zamiast aut

Próbki sierści zwierząt trafiły do specjalistycznych badań. Wyniki mogą pogrążyć podejrzanych

Z pastwisk w Niemczech zginęło, jak podała strona niemiecka, w sumie 244 sztuki bydła różnych ras. Chociaż w gospodarstwie 46-latka z woj. lubuskiego odnaleziono 159 sztuk zwierząt, policjanci uważają, że zatrzymani mogli stać za wszystkimi tymi kradzieżami. W zarzutach znalazła się jednak liczba 159 skradzionych sztuk bydła. 

Na tym nie koniec – specjaliści z zakresu weterynarii pobrali próbki od zwierząt z polskiego gospodarstwa. – Zostaną one poddane identyfikacji i porównaniu z danymi znajdującymi się w bazach związanych z miejscami kradzieży bydła na terenie Niemiec. Pozwoli to w pełni ustalić, czy zwierzęta pochodzą ze skradzionych stad – mówi Krzysztof Wrześniowski.

Chodzi m.in. o próbki okrywy włosowej – sierści, które w badaniach genetycznych będą porównywane z próbkami pobranymi od zwierząt ze stad niemieckich. – Jeśli będzie zgodność, będzie to dowód wzmacniający dotychczas zgromadzony materiał – wskazuje nam jeden z funkcjonariuszy.

Sprawa ma charakter rozwojowy, śledczy ustalają kolejne osoby, które mogły być zaangażowane w kradzieże bydła i działały w tej samej grupie przestępczej.