– Ślimaki lubią chłód i wilgoć. W tym sezonie nie miały ani jednego, ani drugiego – wyjaśnia Anthony Garnier z francuskiej federacji hodowców ślimaków FNHF. Jak podkreśla, tegoroczne warunki pogodowe są dla hodowców wyjątkowo trudne.
Cykl hodowlany trwa około 120 dni, a zbiory zazwyczaj rozpoczynają się we wrześniu. Rekordowo wysokie temperatury wymusiły jednak wcześniejsze rozpoczęcie prac. Problemem jest nie tylko wysychanie ślimaków, ale także wygłodniałe ptaki i gryzonie, które masowo je zjadają.
Czytaj więcej
Ciągła niepewność co do zbiorów winniczków sprawia, że hodowlane ślimaki zaczynają wypierać te dzikie. A eksport spada.
– Muszla nie jest jeszcze wystarczająco szczelna, dlatego ślimaki odwadniają się i umierają. Serce pęka, gdy się na to patrzy – relacjonowała na antenie radia France Info jedna z hodowczyń.
Garnier podkreślił, że na obecnym etapie nie jest w stanie przedstawić wiarygodnych szacunków dotyczących skali tegorocznych strat w całej branży.
Upały uderzają we francuskich hodowców ślimaków
Ślimaki cieszą się we Francji szczególną popularnością w okresie bożonarodzeniowym. Jednak, jak zwraca uwagę agencja dpa, około 500 lokalnych producentów zaspokaja jedynie niewielką część krajowego zapotrzebowania. Według danych FNHF aż 95 proc. ślimaków spożywanych przez Francuzów pochodzi z importu, przede wszystkim z krajów Europy Wschodniej.