Zakład uważany za największy na świecie (z załogą ok. 600 ludzi) musiał stanąć, bo podczas produkcji stwierdzono obecność bakterii salmonelli. Czyszczenie i odkażanie instalacji trwało 6 tygodni. 8 sierpnia ruszyły znów trzy linie produkcyjne w Wieze, na północny zachód od Brukseli, dokonano też pierwszej dostawy płynnej czekolady - poinformował agencję AFP rzecznik firmy Korneel Warlop. Dodał, że nadal trwają prace przy oczyszczaniu pozostałych linii.

„W najbliższych tygodniach będziemy w stanie uruchomić więcej linii produkcyjnych, aby wrócić do normalnego poziomu produkcji. Zachowujemy jednak ostrożność, bo ta operacja jest bez precedensu, proces czyszczenia i odkażania instalacji jest bardzo czasochłonny. Gwarancja bezpieczeństwa żywnościowego i bezpieczeństwa naszych pracowników jest dla nas najważniejsza” - stwierdził w ogłoszonym komunikacie.

Czytaj więcej

Toblerone już nie będzie tylko szwajcarską czekoladą

Obecność bakterii stwierdzono pod koniec czerwca w jednej partii wyrobów, pochodziły z lecytyny, mieszaniny związków tłuszczowych. Produkcję natychmiast wstrzymano, zablokowano też wszystkie wyroby powstałe w Wieze po 25 czerwca. Szwajcarska grupa poinformowała, że żaden skażony produkt czekoladowy nie dotarł do konsumentów.

Barry Callebaut z Zurychu dostarcza też półprodukty czekoladowe innym dużym producentom słodyczy m.in. firmom Hershey, Mondelez, Nestlé i Unilever, prywatnym ciastkarniom i cukierniom. Jest największym na świecie producentem kakao i półproduktów z czekolady, osiąga obroty 7,2 mld franków (w roku finansowym 2020-21 zakończonym 31 sierpnia); zysk netto ze sprzedaży 2,2 mln ton wyrobów wyniósł 384,5 mln franków.

Federalna agencja bezpieczeństwa żywności nadal obserwuje wznawianie produkcji przez Barry Callebaut, która powinna pilnować, aby konsumenci i firmy klienckie ochronić przed wszelkim zagrożeniem - powiedział AFP rzecznik tego urzędu.