Małe instytucje płatnicze (MIP) powinny zniknąć z rynku. Zaś prowadzący je przedsiębiorcy powinni dostać okres przejściowy na wygaszenie działalności w obecnej formie. Taką propozycję, przy okazji konsultacji i opiniowania projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu rozwoju rynku finansowego oraz zwiększenia stabilności finansowej na tym rynku (nr z wykazu: UC132) złożyła Komisja Nadzoru Finansowego (KNF).
Czytaj więcej
Nie wszystkie firmy z rynku kryptowalut zamierzają zaprzestać świadczenia usług mimo braku zezwolenia. Resort finansów radzi inwestorom, by sami sp...
Według niej „osoby lub podmioty kontrolujące MIP bardzo często posiadają powiązania międzynarodowe wysokiego ryzyka, obejmujące m.in. Federację Rosyjską, Republikę Białorusi, czy kraje Unii Euroazjatyckiej. MIP często wykorzystywane są również do obsługi płatniczej podmiotów z branż wysokiego ryzyka, w szczególności hazardu (także dostawców działających nielegalnie w Polsce) i obrotu kryptowalutami”.
Podejrzana działalność zamiast innowacji
MIP-y to spółki oferujące np. portfele elektroniczne, aplikacje do rozliczeń między użytkownikami albo przekazy pieniężne na rynku krajowym. Do porządku prawnego MIP-y zostały wprowadzone w 2018 r. jako mniej sformalizowana alternatywa dla krajowych instytucji płatniczych (do ich założenia jest wymagane zezwolenie KNF oraz kapitał).
transakcji wykonały MIP w 2025 r., na lączną kwotę 2 310 mln zł, dane: KNF
podmiotów jest dziś wpisanych do rejestru MIP
W OSR do wprowadzającej to rozwiązanie ustawy wskazywano, że „nowa forma działalności może zainteresować start-upy, które nie są w stanie spełnić wymogów typowych dla instytucji płatniczych, ale chcą przetestować swoje rozwiązania zanim trafią one do szerokiego grona odbiorców”. Przekonywano również, że „status MIP pozwoli im sprawdzić się na rynku, by później starać się o licencję KIP lub znaleźć inwestora czy partnera biznesowego, który posiada odpowiednie zezwolenie”.
Czytaj więcej
Sąd musi zbadać wszystkie naruszenia sankcji kredytu darmowego, nawet jeśli kredytobiorca wskazał tylko część z nich. Do takiego wniosku doszedł rz...
W piśmie do resortu finansów KNF wskazuje, że po 8 latach obowiązywania nowych przepisów można stwierdzić, że „rozwiązania te nie spełniły założeń regulacyjnych, a otrzymywane w ostatnich kilku latach wnioski o wpis MIP do rejestru nie posiadają w ogóle waloru innowacyjności finansowej”. KNF zauważa również, że „początkowe zainteresowanie tą formą działalności przez start-upy, ustąpiło miejsca tworzeniu podmiotów szelfowych (na sprzedaż) oraz podmiotów faktycznie nieprowadzących działalności w zakresie usług płatniczych lub prowadzących ją w bardzo ograniczonym zakresie, a wykorzystujących wpis do rejestru jako MIP do uwiarygodnienia swojej działalności”. Nie sprawdziły się również prognozy co do przejściowego charakteru prowadzenia działalności jako MIP.
KNF podkreśla, że „analiza powiązań osób zarządzających lub kontrolujących MIP oraz głównych obszarów aktywności biznesowej MIP (także w zakresie ich działalności hybrydowej) wskazuje na bardzo wysokie ryzyko wykorzystywania działalności tych podmiotów w procederze prania pieniędzy i obchodzenia sankcji oraz w obsłudze transakcji oszukańczych”.
KNF skarży się również na brak wystarczających mechanizmów umożliwiających jej skuteczny nadzór nad podejrzanymi podmiotami. Proponuje 18 miesięcy na zakończenie działalności MIP, chyba że ta w terminie roku od wejścia w życie ustawy złoży wniosek o zezwolenie na działalność jako KIP.
Zmiany tak, ale nie likwidacja
Julia Mysłowska, adwokat i senior associate w kancelarii KKG Legal wskazuje, że choć wątpliwości KNF mają uzasadnienie, bo struktura MIP bywa nadużywana, to nie jest przekonana, czy całkowita likwidacja MIP-ów jest konieczna.
– Funkcjonują bowiem na rynku podmioty mające status MIP, które działają zgodnie z prawem, zaś ze względu na rozmiary prowadzonej działalności nie są w stanie spełnić wszystkich wymogów, jakie są przewidziane dla KIP. Mało tego, w mojej ocenie MIP jest formą, która powinna być „dostępna” dla podmiotów we wczesnej fazie rozwoju, które w tym celu poczyniły już znaczne nakłady i poniosły istotne koszty – stwierdza mec. Mysłowska.
Czytaj więcej:
Bankowy Fundusz Gwarancyjny przekonuje, że przy hipotetycznej upadłości banku do podziału byłoby jeszcze mniej pieniędzy. Roszczenia wierzycieli do...
Pro
Przekonuje, że należy wyeliminować ryzyka, o których pisze KNF, ale pozostawić możliwość prowadzenia działalności jako MIP. Odmiennego zdania jest Rafał Wojciechowski, adwokat z kancelarii RightWayLegal.
– Stanowisko UKNF jest odpryskiem szerszego problemu – ułatwień dla niektórych instytucji do wejścia na rynek finansowy lub kapitałowy określonych w sposób, który jest nieadekwatny do ryzyka działalności. Mówimy o podmiotach uzyskujących stosowne uprawnienia na podstawie tzw. „wpisu do rejestru”. Przykładem, oprócz MIP, są również Zarządzający Alternatywnymi Spółkami Inwestycyjnymi (ZASI), którzy posiadają uprawnienia do zarządzania aktywami klientów określonymi w sposób podobny do Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych (TFI) wobec funduszy inwestycyjnych – wylicza mec. Wojciechowski.
Nasz rozmówca wskazuje, że w ostatnich latach doszło do m.in. uregulowania rynku crowdfundingu (de facto jego likwidacji). O potrzebie daleko posuniętych ograniczeń przekonaliśmy się również przy okazji kryptowalut.
Konsumenci będą lepiej chronieni
– Z praktyki działania KNF oraz zmian przepisów w ostatnich latach wynika jasno, że nadzór w Polsce powinien być ścisły i skuteczny, nakierowany na ochronę uczestników rynku. Można się zgadzać z tym kierunkiem lub nie, ale jest to fakt. Utrzymywanie zatem w systemie prawa instytucji, które posiadają istotne uprawnienia do świadczenia usług na rzecz klientów rynku finansowego lub kapitałowego, a jednocześnie nie muszą spełniać wyśrubowanych kryteriów organizacyjnych, prawnych lub finansowych i nie podlegają pełnemu nadzorowi – jest więc nielogiczne. Jeśli do tego dodamy fakt, że zakres działalności MIP i ZASI na poziomie obsługi mniej doświadczonych inwestorów i na mniejszych wolumenach jest podobny do KIP i TFI, naturalne wydaje się pytanie o utrzymywanie takiego dualizmu – stwierdza Rafał Wojciechowski.
Czytaj więcej
Choć w dobie nowoczesnych form weryfikacji tożsamości domaganie się przesłania mailem skanu dowodu osobistego budzi zdziwienie i obawy konsumentów,...
Według niego naruszenia i ryzyka, o których pisze KNF, są konsekwencją niższych wymogów regulacyjnych i wąskiego nadzoru, które dziś próbuje się zaostrzyć. Nasz rozmówca stwierdza, że aby przeciwdziałać ryzykom wymienionym przez KNF nie wystarczy poprawienie nadzoru. Konieczna jest likwidacja bardziej liberalnych form prowadzenia działalności finansowej.
– Wiem, że to dość kontrowersyjna opinia, lecz kilkanaście lat doświadczeń na rynku finansowym i kapitałowym wzmacnia we mnie przekonanie, że nie ograniczenia dla konsumentów (np. dolny limit dla objęcia obligacji) a właśnie profesjonalizacja podmiotów rynku jest właściwym sposobem eliminacji lub ograniczenia ryzyka. Silne, dobrze zorganizowane instytucje finansowe są silnymi ogniwami rynku i zwiększają poziom ochrony dla najmniej doświadczonych jego uczestników – mówi Wojciechowski.