Poręczenie stanowi jedną z najbardziej popularnych form zabezpieczania zobowiązań zwłaszcza w zakresie kredytów i pożyczek.

Wynika to przede wszystkim z dwóch najistotniejszych cech poręczenia, a mianowicie:

solidarnej i osobistej odpowiedzialności poręczyciela oraz stosunkowo prostego sposobu ustanawiania tego zabezpieczenia, zwłaszcza w porównaniu z takimi formami, jak hipoteka czy zastaw rejestrowy.

[srodtytul]Grzeczność raczej niewskazana[/srodtytul]

Poprzez umowę poręczenia poręczyciel zobowiązuje się względem wierzyciela wykonać zobowiązanie na wypadek, gdyby dłużnik zobowiązania nie wykonał (art. 876 § 1 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=86F27ADE2102E1D67842E76D535F1BD1?id=70928]kodeksu cywilnego[/link]).

[b]Istotą poręczenia jest zatem gwarancja, że poręczyciel wykona zobowiązanie, gdyby go nie wykonał dłużnik [/b](876 § 1 k.c.).

Przy czym poręczyciel ponosi odpowiedzialność tylko wówczas, gdy powstało i istnieje ważne zobowiązanie dłużnika głównego. Natomiast o zakresie zobowiązania poręczyciela rozstrzyga każdoczesny zakres zobowiązania dłużnika.

Oznacza to, że o wysokości odpowiedzialności poręczyciela rozstrzyga zakres odpowiedzialności dłużnika głównego np. kredytobiorcy.

Jednakże zakres odpowiedzialności poręczyciela nie jest stały i ulega modyfikacjom wraz ze zmianami odpowiedzialności tego, za kogo poręczono.

Takie unormowanie odpowiedzialności ma poważne konsekwencje dla poręczyciela, gdyż powoduje, że w przypadku wzrostu wysokości zobowiązania osoby, za którą poręczono, np. wskutek odsetek ustawowych za opóźnienie, odsetek karnych czy kosztów postępowania sądowego, wzrasta również i jego odpowiedzialność.

Przykładowo okazać się może, że niewielki kredyt w wysokości 15 000 zł, za który poręczono właściwie z grzeczności, na skutek opóźnienia w spłacie wzrósł aż o 50 proc., pociągając za sobą równocześnie taki sam wzrost odpowiedzialności poręczyciela.

[srodtytul]Odpowiadają solidarnie[/srodtytul]

W braku odmiennego zastrzeżenia w umowie poręczyciel odpowiada za zobowiązanie, za które poręczył, jak współdłużnik solidarny (art. 881 k.c.). Oznacza to, że poręczyciel odpowiada wobec wierzyciela w taki sam sposób jak dłużnik główny.

Powoduje to, że w sytuacji, gdy dłużnik opóźni się ze spłatą długu, wierzyciel po zawiadomieniu o tym fakcie poręczyciela może, według swego uznania, żądać zapłaty całości lub części długu od dłużnika i poręczyciela łącznie, albo też od każdego z nich z osobna.

Jeżeli więc wierzyciel dojdzie do wniosku, że uzyskanie zapłaty od poręczyciela, posiadającego np. znaczne aktywna na rachunku bankowym, będzie łatwiejsze niż dochodzenie należności od niewypłacalnego dłużnika, może po uprzednim powiadomieniu poręczyciela o opóźnieniu się dłużnika ze spłatą długu wystąpić od razu przeciwko poręczycielowi, bez konieczności wszczynania wcześniej działań wobec dłużnika.

Poręczyciel bowiem odpowiada za spłatę długu w sposób równorzędny z dłużnikiem.

[srodtytul]Uchylanie się jest nieskuteczne[/srodtytul]

Zakres swojej odpowiedzialności poręczyciel może ograniczyć poprzez stosowny zapis w treści umowy poręczenia (np. ograniczyć wysokość kwoty za którą odpowiada; poręczyć za dług przyszły z możliwością odwołania poręczenia, czy zmodyfikować przesłanki własnej odpowiedzialności).

Poręczyciel nie może jednak skutecznie uchylić się od odpowiedzialności w razie niespłacenia zobowiązania przez kredytobiorcę z powołaniem się na istniejące w dacie poręczenia zaufanie do kredytobiorcy i późniejszą utratę tego zaufania po poznaniu prawdziwej sytuacji majątkowej kredytobiorcy.

Tak też wskazywał[b] Sąd Najwyższy, który w uchwale składu siedmiu sędziów z 30 września 1996 r. (III CZP 85/96)[/b] wyraził pogląd, że poręczyciel nie może uchylić się od skutków prawnych swego oświadczenia woli z powodu błędu wywołanego podstępnie przez dłużnika co do jego wypłacalności w dacie poręczenia.

Odpowiedzialność poręczyciela ma charakter zobiektywizowany i jest oparta na zasadzie ryzyka. Poręczyciel gwarantuje mianowicie kredytodawcy – własnym majątkiem – wypłacalność kredytobiorcy. Stanowisko to podzielił [b]Sąd Najwyższy także w wyroku z 18 lutego 2005 r. (V CK 474/04)[/b], co wskazuje, że pogląd SN jest już w tym zakresie ugruntowany.

[ramka][b]Przykład[/b]

Adam Z. poręczył z grzeczności za kredyt w wysokości 75 000 zł zaciągnięty przez spółkę X, której prezesem był jego dawny znajomy Józef J.

Po kilku miesiącach się okazało, że kwota ta na skutek opóźnienia kredytobiorcy w spłacie kredytu wzrosła aż o 15 proc., pociągając za sobą równocześnie taki sam wzrost odpowiedzialności Adama Z.

Gdy się okazało, że spółka X jest niewypłacalna, bank wystąpił z roszczeniem przeciwko Adamowi Z., domagając się spłaty całego zadłużenia. Adam Z. bronił się twierdzeniem, że Józef J. wprowadził go w błąd co do wypłacalności spółki X.

Sąd nie podzielił tych zarzutów i zasądził od Adama Z. całą kwotę.[/ramka]

[ramka][b]Błąd będzie słabym argumentem[/b]

Poręczyciel przyjmujący za prawdziwe twierdzenia dłużnika co do jego wypłacalności, choćby pozostawał w błędzie odnośnie do prawdziwego stanu majątkowego dłużnika, nie może z tego powodu uwolnić się od swego zobowiązania.

Tym bardziej że błędu istniejącego w dacie udzielenia poręczenia nie można rozciągać na datę wymagalności długu (np. kredytu).

Dla odpowiedzialności poręczyciela rozstrzygający jest zaś stan z daty wymagalności długu wynikającego z poręczenia. [/ramka]

[i]Autor jest sędzią w Sądzie Okręgowym w Kielcach[/i]