Dorota i Marcin byli małżeństwem nieco ponad rok. Kilka tygodni po ślubie zaczęło dochodzić między nimi do kłótni, w trakcie których on ją szarpał, bił po twarzy, popychał, wyzywał, wyganiał z domu. Uszkodził też ich wspólny samochód. Przed urodzeniem dziecka, kiedy była w zaawansowanej i zagrożonej ciąży, grożąc pobiciem, wielokrotnie zmuszał ją do współżycia, którego domagał się również tuż po połogu.

W lipcu 2009 r. w czasie kłótni uderzył ją dwa razy w twarz. Po kilku dniach kobieta zauważyła, że traci wzrok w prawym oku i wykrzywia się jej twarz. Lekarze stwierdzili, że w rezultacie pobicia doznała urazu czaszkowo-mózgowego z pourazowym obwodowym niedowładem nerwu twarzowego po prawej stronie. Jednocześnie zdiagnozowano u niej guza mózgu.

Prawomocnym wyrokiem karnym mężczyzna został uznany za winnego psychicznego i fizycznego znęcania się nad żoną i skazany na trzy lata więzienia. W maju 2010 r. sąd rozwiązał małżeństwo. Kobieta przed sądem cywilnym dochodziła 75 tys. zł zadośćuczynienia za to, że w czasie trwania małżeństwa mąż ją bił oraz zmuszał do współżycia fizycznego.

Sąd Okręgowy w Radomiu uznał roszczenie za słuszne. Zasądził od byłego męża 20 tys. zł zadośćuczynienia oraz 400 zł odszkodowania za wydatki związane z leczeniem. Jako podstawę prawną wskazał art. 445 § 1 w związku z art. 444 kodeksu cywilnego. Stwierdził, że wina mężczyzny została potwierdzona prawomocnym skazującym wyrokiem karnym, którym związany jest sąd cywilny.

Wysokość zadośćuczynienia sąd uzasadnił tym, że kobieta w małżeństwie doświadczyła bólu, odrzucenia, cierpiała na bezsenność i lęki. Wziął jednocześnie pod uwagę to, że nie została trwale ani na dłuższy czas wyłączona z życia społecznego, bo po wyprowadzeniu się od męża kontynuowała studia, pomagała rodzicom w barze, a teraz prowadzi własną firmę. Po pobiciu nie była poddana zabiegowi operacyjnemu, a skutki urazu ustąpiły. Guz mózgu nie był zaś skutkiem pobicia.

Sąd Apelacyjny w Lublinie (sygnatura akt: I ACa 496/12) podwyższył zadośćuczynienie do 50 tys. zł. Uzasadnił, że jako młoda mężatka i matka oczekująca dziecka nie miała wsparcia w mężu, który koncentrował się na zaspokajaniu własnych potrzeb, nie zwracając uwagi na doznania żony. Jej stanowczy opór przed seksem uzasadniony był zagrożoną ciążą, a co za tym idzie – zagrożeniem zdrowia, a nawet życia dziecka. Sąd wziął pod uwagę także surowość wyroku karnego.

Podkreślił również, że z opinii biegłej psycholog wynika, że traumatyczne przeżycia mogą mieć negatywne konsekwencje w przyszłości w kontaktach intymnych.

Wyrok jest już prawomocny.