To sedno środowej uchwały siedmioosobowego składu Sądu Najwyższego.

Zgodnie z art. 31a ust. 4 prawa prasowego sprostowanie powinno zawierać podpis wnioskodawcy, jego imię i nazwisko lub nazwę oraz adres korespondencyjny. W orzecznictwie i w samym SN pojawiały się jednak rozbieżności, czy może być podpisane przez należycie umocowanego pełnomocnika osoby żądającej sprostowania, czy też nie.

Zgodnie z pierwszym stanowiskiem sprostowania nie można skutecznie zrealizować przez pełnomocnika (tak wskazał SN m.in. w wyroku I CSK 106/16), w którym, nawiązując do podziału na oświadczenia woli i oświadczenia wiedzy, rozróżnił wniosek o sprostowanie od sprostowania sensu stricto. Dopuszczalne byłoby złożenie wniosku przez pełnomocnika. Ale samo sprostowanie stanowi wypowiedź konkretnego podmiotu co do faktu opublikowanego na łamach prasy, która daje się scharakteryzować jako oświadczenie wiedzy. Nie można więc skutecznie złożyć go przez pełnomocnika.

Czytaj więcej

Sprostowanie nie musi wskazywać redaktora naczelnego - wyrok SN

Zgodnie z drugim stanowiskiem, najpełniej wyrażonym w wyroku SN z 14 lutego 2019 r. (IV CSK 8/ 18), podpisanie tekstu sprostowania przez umocowanego przedstawiciela, w tym pełnomocnika, nie stoi na przeszkodzie uwzględnieniu zasadnego żądania opublikowania sprostowania.

Podobne stanowisko wyraził SN w sprawie o sprostowanie (I CSK 497/17), jakie Kancelaria Sejmu skierowała do redaktora naczelnego jednego z tabloidów. Warszawskie sądy cywilne dwóch instancji odmówiły jego publikacji, mimo że terminy i wymogi formalne były zachowane. W ocenie sądów nie było wiadomo, kto prostuje informacje, gdyż pod żądanym sprostowaniem zabrakło podpisu autorki – wicedyrektor Biura Prasowego Sejmu.

Sąd Najwyższy był innego zdania:

– Procedura sprostowania jest sformalizowana, ale już z pisma wysłanego do dziennika było wiadomo, kto się go domaga. Trzeba zachować rozsądek – wskazał sędzia SN Krzysztof Szewczyk.

Sygnatura akt: III CZP 83/20