O problemie nadmiernego stosowania tymczasowego aresztowania w Polsce prawnicy mówią od lat. Potwierdzają to statystyki. Wystarczy przywołać raport Fundacji Court Watch, z którego wynika, że prawie 90 proc. wniosków o tymczasowe aresztowanie było w ubiegłych latach akceptowanych, a blisko połowa sędziów za każdym razem godziła się na zastosowanie tego środka. Środowisko prawnicze jest też zgodne: systemowy problem trzeba jak najszybciej rozwiązać. Remedium na to miały być rozwiązania, zawarte w obszernej rządowej nowelizacji kodeksu postępowania karnego, którą zawetował jednak prezydent Karol Nawrocki.
Czytaj więcej
Areszt elektroniczny ma się plasować pomiędzy wolnościowym dozorem policyjnym a tymczasowym aresztowaniem. Wierzę, że ta nowa instytucja prawna prz...
Podejrzany w domu z elektroniczną bransoletą zamiast w areszcie śledczym
Nowela procedury karnej, która trafiła do kosza nie była jednak jedynym pomysłem, który miał zredukować liczbę tymczasowych aresztów w naszym kraju. Podobny cel miało także wprowadzenie nowego środka zapobiegawczego – aresztu elektronicznego. Nad tym rozwiązaniem pracowała Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego i na początku 2025 r. położyła na ministerialnym stole gotowy projekt. Kilka miesięcy później założenia tych przepisów zostały wpisane do wykazu prac legislacyjnych.
Zgodnie z nimi areszt elektroniczny ma wypełnić lukę pomiędzy dozorem policyjnym a tymczasowym aresztowaniem. Zamiast w areszcie śledczym oskarżony albo podejrzany miałby przebywać w miejscu wskazanym przez sąd i byłby objęty systemem dozoru elektronicznego. Innymi słowy zamiast w celi osoba objęta tym środkiem zapobiegawczym przebywałaby w domu na ściśle określonych zasadach i byłaby kontrolowana za pomocą elektronicznej bransolety.
Według wstępnych propozycji areszt elektroniczny byłby stosowany na dwóch etapach postępowania karnego: w początkowej fazie postępowania przygotowawczego, na wniosek prokuratora o tymczasowe aresztowanie lub jego zamianę na areszt elektroniczny oraz w fazie późniejszej, gdy dalsze stosowanie tymczasowego aresztowania nie jest konieczne. Co ważne, na ten swoisty „areszt domowy” zgodę musieliby wyrazić zarówno oskarżony, jak i jego pełnoletni domownicy. Nadzór nad wykonywaniem tego środka miałby sprawować sąd albo prokurator w zależności od etapu postępowania. W uzasadnionych przypadkach mogliby oni zmienić miejsce odbywania aresztu elektronicznego i przedziały czasu, w których oskarżony albo podejrzany mogą oddalać się z wyznaczonego miejsca.
Z zapowiedzi ministerstwa wynikało, że przepisy te zostaną przyjęte przez rząd na jesieni 2026 r. Jest niemal pewne, że tak się jednak nie stanie. Dotychczas nie opublikowano na stronach rządowych gotowego projektu w tej sprawie, nie przeprowadzono konsultacji i opiniowania. Ministerstwo Sprawiedliwości nie rezygnuje jednak z tego rozwiązania. Przeciwnie. Jak zapewnia w rozmowie z „Rzeczpospolitą” wiceministra sprawiedliwości Maria Ejchart, resort intensywnie pracuje nad tymi przepisami, a projekt ma być gotowy do końca roku.
Wraca propozycja aresztu elektronicznego. Ministerstwo Waldemara Żurka przygotuje projekt do końca roku
– Razem z Komisją Kodyfikacyjną Prawa Karnego rozważamy dwie koncepcje tego rozwiązania. Zastanawiamy się, na jakim etapie postępowania powinien być stosowany ten środek: w postępowaniu przygotowawczym czy sądowym. Pojawia się też pytanie, czy areszt elektroniczny można byłoby stosować jako pierwszy środek zapobiegawczy, czy dopiero wtórnie po zastosowaniu tymczasowego aresztowania w izolacji – zapowiada Ejchart.
Czytaj więcej
Choć więźniów w Polsce jest mniej niż za Zbigniewa Ziobry i coraz więcej z nich wychodzi na wolność przed zakończeniem odbywania kary, to liczba os...
Zdaniem sędziego Sądu Najwyższego Michała Laskowskiego z Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego nowe przepisy byłyby szansą na zmniejszenie częstotliwości i długotrwałości stosowania tymczasowego aresztowania.
– Jeżeli bowiem postępowanie przygotowawcze trwa jakiś czas, są zgromadzone dowody, a z jakichś powodów organ prowadzący wolałby mieć podejrzanego czy oskarżonego pod kontrolą, to jest szansa, że nadzór pod postacią elektronicznego aresztu spełni swoje zadanie. Ten środek zapobiegawczy nie byłby przy tym tak bardzo uciążliwy jak areszt tymczasowy zarówno dla podejrzanego, który w obliczu prawa jest osobą niewinną, jak i dla jego rodziny oraz otoczenia – mówi sędzia Laskowski.
Prawnik odnosi się też do wątpliwości formułowanych przez resort, dotyczących tego na jakim etapie postępowania miałby być stosowany areszt elektroniczny.
– Wpływ na to może być limitowany technicznymi warunkami i ustrojowym zagadnieniem, czy o tej formie środka zapobiegawczego mógłby decydować prokurator. Według mnie decyzję powinien podejmować sąd. Nie wykluczałbym jednak możliwości stosowania aresztu na obu etapach postępowania karnego. Uważam, że są kategorie spraw, w których środek ten mógłby być stosowany w postępowaniu przygotowawczym. Przecież nie w każdej sprawie konieczna jest całkowita izolacja. Przykładem są sprawy osób prowadzących działalność gospodarczą w sytuacji, kiedy całość materiałów, dokumentów jest zabezpieczona – argumentuje sędzia Laskowski.
Jak podkreśla, nie odrzucałby też możliwości stosowania aresztu elektronicznego jako pierwszego środka zapobiegawczego bez wcześniejszego tymczasowego aresztowania.
– Decyzja o tym zależy od oceny organu prowadzącego. W każdym postępowaniu są różne okoliczności, które trzeba brać pod uwagę. Myślę, że byłyby takie sprawy, gdzie można byłoby spokojnie zastosować areszt elektroniczny bez wcześniejszej izolacji – konkluduje karnista.
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
Cieszy mnie informacja o tym, że ministerstwo kończy prace nad projektem wprowadzającym areszt elektroniczny. Szkoda jednak, że opracowywanie tych przepisów trwa tak długo. Czekamy na nie już bowiem od kilku lat, dlatego mam nadzieję, że projekt będzie gotowy zdecydowanie wcześniej niż przed końcem roku. Areszt elektroniczny to bardzo dobre rozwiązanie, bo w wielu sytuacjach tworzy możliwość stosowania proporcjonalnego środka zapobiegawczego. Jestem przekonany, że znajdzie zastosowanie i sprawdzi się chociażby w wielu sprawach karnych-gospodarczych. Zamiast trzymać przedsiębiorcę w izolacji przez miesiące albo lata, można nakazać mu przebywanie w oznaczonym miejscu, co uniemożliwi mu kontakt z określonymi osobami. Uważam, że areszt elektroniczny powinien być dostępny na każdym etapie postępowania karnego, a o jego zastosowaniu powinien decydować niezależny sąd, który weźmie pod uwagę aktualny stan sprawy, ryzyka dla podejrzanego i dla postępowania. Jestem też zdecydowanie za tym, żeby areszt elektroniczny mógł być stosowany także jako pierwszy środek zapobiegawczy, równorzędnie z innymi. Próba robienia gradacji w tej sprawie i schodzenie od najbardziej do najmniej dolegliwego środka byłaby nieporozumieniem.