– Obecne władze Armenii uznały za właściwe zmianę kierunku swojego rozwoju. Jestem przekonany, że nie doprowadzi to do niczego dobrego. Najgorsze, co może spotkać Armenię, to przekształcenie jej w nową Ukrainę – powiedział Miedwiediew.

Rosyjski polityk zarzucił również nieokreślonym państwom próby ingerowania w relacje między krajami Kaukazu Południowego. Jako przykład wskazał Gruzję. Według Miedwiediewa wcześniej proponowano jej przystąpienie do NATO, co miało ostatecznie doprowadzić do konfliktu, choć kraj nie został członkiem Sojuszu.

Jego zdaniem Zachód w podobny sposób próbuje obecnie „testować” relacje Rosji i Armenii, które uległy pogorszeniu w związku z planami Erywania dotyczącymi integracji z Unią Europejską.

Czytaj więcej

Rosja traci sojusznika. Moskwa grozi, ale jest uzależniona od Armenii

Armenia coraz dalej od Rosji

W marcu 2025 roku armeński parlament przyjął ustawę rozpoczynającą proces przystąpienia kraju do UE. Decyzja spotkała się z krytyką Moskwy. Rosyjskie władze przekonują, że jednoczesne członkostwo w Unii Europejskiej i kierowanej przez Rosję Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej nie jest możliwe.

Prezydent Władimir Putin wielokrotnie wzywał Armenię do przeprowadzenia referendum w sprawie dalszego kierunku integracji. Ostrzegał także Erywan przed powtórzeniem scenariusza ukraińskiego, twierdząc, że wojna w Ukrainie rozpoczęła się w związku z dążeniem tego kraju do integracji europejskiej.

Premier Armenii Nikol Paszynian odpowiadał, że przeprowadzenie referendum przed uzyskaniem przez kraj statusu kandydata do UE nie miałoby sensu. Podkreślał jednocześnie, że Armenia nie uważa już Rosji za „strategicznego partnera” i nie potrzebuje rosyjskiej bazy wojskowej w Giumri.

Napięcia między Moskwą a Erywaniem przekładają się także na relacje gospodarcze. Po publicznych wypowiedziach Paszyniana dotyczących demokracji i braku blokad internetu w Armenii Rosja wprowadziła ograniczenia dotyczące importu części armeńskich produktów, w tym alkoholu, warzyw, owoców, ryb, mleka i kwiatów.