Senat jest na finiszu prac nad głośną nowelizacją Kodeksu karnego, który zmienia definicję zgwałcenia. O tym czy doszło do gwałtu miałby decydować brak świadomej i dobrowolnej zgody osoby pokrzywdzonej, a nie widoczne stawianie oporu. Jak ocenia Pan nowe przepisy?
Nowelizacja jest potrzebna. Wpisanie do art. 197 k.k. wyraźnego zastrzeżenia, że dochodzi do stosunku seksualnego mimo braku zgody osoby pokrzywdzonej to ważny krok w dobrą stronę. Jest to rozszerzenie definicji zgwałcenia. Celem jest uporządkowanie praktyki wymiaru sprawiedliwości oraz dostosowanie przepisu do realiów współczesności. Jednym z wariantów zgwałcenia oprócz groźby, przemocy czy podstępu będzie właśnie sytuacja, w której ktoś w jeszcze inny sposób doprowadzi inną osobę do obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej.