Przypomnijmy, iż Kinga Gajewska podczas wiecu wyborczego premiera w Otwocku przez megafon poinformowała uczestników spotkania o aferze wizowej, mówiąc, że Prawo i Sprawiedliwość wpuściło do Polski 250 tysięcy migrantów. Nagrania krążące w mediach społecznościowych pokazują, jak policjanci prowadzą posłankę pod ręce i wciągają ją do radiowozu. Po chwili została wypuszczona.
Czytaj więcej
Podczas spotkania premiera Mateusza Morawieckiego z mieszkańcami Otwocka posłanka PO Kinga Gajewska została wciągnięta przez policje do radiowozu....
Posłanka złożyła w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Jej adwokat - mec. Jacek Dubois - twierdzi, że funkcjonariusze popełnili trzy przestępstwa. Po pierwsze, dopuścili się przekroczenia uprawnień przez zatrzymanie osoby chronionej immunitetem. Uważa, że miało też miejsce użycie przemocy wobec funkcjonariusza publicznego, a także bezprawne pozbawienie wolności - przetrzymywanie w radiowozie.
- Od razu zostali poinformowani, że mają do czynienia z posłanką. Wiedząc o tym, użyli wobec niej przemocy, trzymając ją za ręce, wlokąc, uniemożliwiając sięgnięcie po legitymację poselską - mówił w RMF FM mec. Dubois.
Czytaj więcej
Jeśli politykom na poważnie chodził po głowie pomysł likwidacji immunitetów parlamentarnych, właśnie policja wybiła im go z głowy, bezzasadnie zatr...
Policja od początku twierdzi, że nie doszło do złamania prawa. "Policjanci, podejmując interwencje w Otwocku, wobec jednej z osób nie mieli świadomości, że mają do czynienia z Panią Poseł. Niezwłocznie po okazaniu legitymacji poselskiej czynności legitymowania zaprzestano" - napisano na profilu Policji Warszawa na platformie X.
W innym wpisie, zawierającym nagranie ze zdarzenia w Otwocku podkreślono, że "policjanci nie mają obowiązku znać każdego z 460 posłów i 100 senatorów".