Przypomnijmy, że  poselski projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach dotyczących ochrony życia i zdrowia obywateli w okresie epidemii COVID-19 wpłynął do Sejmu w środę, o czym poinformowała marszałek Sejmu Elżbieta Witek. Jednak do wczorajszego wieczora nie można było poznać jego treści, gdyż nigdzie nie został opublikowany. Dopiero w czwartek po 20. na stronie sejmowej pojawił się druk nr 1981 z projektem i uzasadnieniem podpisanymi przez posłów PiS, w tym Jarosława Kaczyńskiego i Czesława Hoca.

Projekt zawiera przede wszystkim rozwiązania - ostro już krytykowane - których celem jest zapewnienie pracownikom nieodpłatnego testowania w kierunku SARS-CoV-2, a także umożliwienie żądania odszkodowania za zakażenie koronawirusem od współpracowników lub pracodawcy.

Czytaj więcej

Kolega z pracy ma płacić za nasz COVID. Sejm ujawnił projekt PiS

W projekcie znalazły się jednak także przepisy dotyczące sankcji za łamanie obostrzeń antycovidowych. W art. 11 proponuje się wprowadzenie nowego czynu zabronionego będącego wykroczeniem. Nowy przepis byłby stosowany tylko w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii.

Czyn zabroniony miałby polegać na nieprzestrzeganiu zakazów, nakazów, ograniczeń lub obowiązków określonych w przepisach o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, wydanych w związku z epidemią COVID-19. Czyli np. na nienoszeniu maseczki lub nieprzestrzeganiu dystansu.

Za jego popełnienie funkcjonariusz w postępowaniu mandatowym będzie mógł nałożyć grzywnę w wysokości do 2000 złotych. W przypadku odmowy przyjęcia mandatu, funkcjonariusz skieruje wniosek do sądu o ukaranie sprawcy wskazując wysokość nałożonej na obwinionego grzywny. Sąd, orzekając co do kary, nie będzie mógł nałożyć grzywny niższej niż wskazana w tym wniosku. Maksymalna wysokość grzywny, o którą mógłby wnioskować funkcjonariusz, to aż 6000 zł.

Obecnie mandat za naruszenie obostrzeń epidemicznych wynosi 500 zł. Sąd może podwyższyć grzywnę, jeśli tak przewidują przepisy Kodeksu wykroczeń.

"Wprowadzenie tego typu czynu wiąże się z bezprecedensową skalą pandemii wirusa SARS-CoV-2 i związaną z tym zwiększoną nagannością nieprzestrzegania przepisów nakierowanych na walkę z epidemią. Zwiększona naganność tego postępowania poddana jest w ustawowym zagrożeniu sankcją w postaci grzywny do wysokości 6000 złotych, bez możliwości zastosowania pozapenalnego środka, jakim jest przewidziane w art. 41 Kodeksu wykroczeń pouczenie." - wskazują projektodawcy.