Najnowsze badania przeprowadzone przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (KRBRD) nie napawają optymizmem. Zdaniem 82 proc. respondentów w Polsce nie przestrzega się ograniczeń prędkości.
Aż 62 proc. badanych uważa, że zbyt szybka jazda to nic złego, jeżeli kierowca potrafi dostosować się do warunków panujących na drodze.
– Tak dalej być nie może – uważa Maciej Mosiej, sekretarz rady.
Kierujący mają jednak usprawiedliwienie.
– Winny jest nadmiar nieuzasadnionych ograniczeń. W efekcie kierowcy przestają szanować nawet te umieszczone w uzasadnionych miejscach – mówi Andrzej Łukasik, prezes Polskiego Towarzystwa Kierowców.
Świadomość jest, gorzej z realizacją
Badanie przeprowadzono w sierpniu. Dziś poznaliśmy jego wyniki. Co mówią? 73 proc. badanych ma świadomość, że wypadek przy prędkości 70 km/h będzie poważniejszy w skutkach niż przy 60 km/h, a 66 proc., że przekroczenie prędkości o 10 km/h zwiększa ryzyko wypadku nawet przy dobrej pogodzie.
Niby więc zdajemy sobie sprawę z ryzyka, ale i tak robimy swoje.
– To naturalne. Żaden z kierowców nie myśli o sobie jak o potencjalnym sprawcy wypadku. Przeceniamy swoje umiejętności – mówi Łukasz Zborowski, psycholog transportu.
Kierowcy uważają, że winni są zarządcy dróg, którzy na wyrost stawiają ograniczenia, by uniknąć odpowiedzialności za zły stan dróg i wypadki.
Bez strachu
Raport potwierdza też, że kierowcy nie boją się mocniej wciskać pedał gazu. Od 12 do 30 proc. respondentów twierdzi, że można czuć się w Polsce bezkarnym, kiedy przekracza się prędkość o 10 km/h.
Badani uważają, że należy się obawiać konsekwencji przede wszystkim podczas mijania patrolu policji lub przejeżdżania obok fotoradaru.
– Optymistyczne jest to, że pewne metody egzekwowania przepisów są akceptowane – mówi Borys Burzawa z KRBRD.
Aż 89 proc. badanych akceptuje patrol policji przy drodze, tyle samo fotoradar w oznakowanym miejscu, a 95 proc. urządzenie ustawione w okolicy szkoły. Gorzej jest z akceptacją dla nieoznakowanych fotoradarów.
Zabiorą prawko
Większość ankietowanych (73 proc.) jest zgodna, że niebezpieczne zachowania na drodze mają swoje konsekwencje. Są sytuacje, w których kierowcy powinni tracić prawo jazdy. Za co? Za jazdę pod wpływem alkoholu, za podwójne przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym, za spowodowanie wypadku, zawsze za podwójne przekroczenie prędkości oraz za przekroczenie o 50 do 99 proc. powyżej limitu.
Wyniki badania zmobilizowały radę do większej aktywności w zarządzaniu prędkością. Przez najbliższe dwa lata zamierza edukować i prowadzić kampanie społeczne podnoszące wiedzę i świadomość kierowców.
– Jesteśmy za wprowadzeniem sankcji w postaci odebrania prawa jazdy za ekstremalną jazdę i przekroczenia – zapowiada Borys Burzawa.
Policja przestrzega: wraz ze wzrostem prędkości zwiększa się droga hamowania, a wykonywanie manewrów staje się trudniejsze.
Z innych badań, jakie prowadzono w tym kierunku, wynika, że dozwolone prędkości przekraczało od 40 do 70 proc. kierowców na ulicach miejskich, od 50 do 70 proc. na odcinkach zamiejskich i od 50 do 95 proc. na drogach tranzytowych przechodzących przez miejscowości. Od 29 do 55 proc. (w zależności od lokalizacji odcinka) kierujących jadących szybciej, niż zezwalały znaki, przekraczało dopuszczalną prędkość o więcej niż 20 km/h.
Płacą za brawurę
Według danych policji prędkość jest podstawową przyczyną wypadków na polskich drogach. W 2012 r. niedostosowanie prędkości do warunków ruchu stwierdzono w 8,7 tys. wypadków (23 proc.), zginęło w nich 1105 osób (31 proc. ogółu), a blisko 12 tys. zostało rannych (26 proc.).
Mniej niż połowa wypadków (45 proc.), w których kierowcy nie dostosowali prędkości do warunków ruchu, wydarza się na terenie niezabudowanym. Ginie w nich natomiast więcej osób (61 proc.). Na 100 wypadków w terenie niezabudowanym ginie średnio 17 osób, a w obszarze zabudowanym – dziewięć. Najwięcej wypadków śmiertelnych wynikających z nadmiernej prędkości następuje na prostych odcinkach drogi – 53 proc., i zakrętach – 35 proc.
W 2012 r. wśród ogółu uczestników wypadków, którzy jechali za szybko, 72 proc. stanowili kierowcy aut osobowych. Największy odsetek wypadków, do których doszło w wyniku nadmiernej prędkości, powodują motocykliści (60 proc.). W co piątym ginie człowiek. Dla porównania wśród wypadków spowodowanych przez kierujących samochodami osobowymi niespełna 30 proc. wynika z nadmiernej prędkości.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.lukaszewicz@rp.pl