Reklama

Uczelnie nie uruchamiają specjalności

Studenci są często pozbawieni możliwości uczenia się przedmiotów, dla których wybrali konkretne studia.

Aktualizacja: 26.10.2015 07:23 Publikacja: 25.10.2015 18:08

Uczelnie nie uruchamiają specjalności

Foto: 123RF

Studenci nierzadko decydują się na wybór kierunku, bo są zainteresowani konkretną specjalizacją. W trakcie studiów okazuje się jednak, że uczelnia jej nie otwiera, bo zgłosiło się na nią za mało chętnych.

Tak jest np. na Uniwersytecie Gdańskim. W zeszłym roku akademickim na administracji nie zostały uruchomione dwie z siedmiu specjalności. Zdarzało się to też na innych kierunkach.

Również każdego roku na Uniwersytecie w Białymstoku część specjalności nie jest uruchamiana.

– Na przykład na chemii pierwszego stopnia w ubiegłym roku z trzech proponowanych specjalności ruszyła tylko jedna – chemia medyczna, bo na drugą (chemię ogólną) było zaledwie dziesięciu chętnych, a na trzecią (chemia żywności) nie zgłosił się nikt – mówi Katarzyna Dziedzik, rzecznik prasowy Uniwersytetu w Białymstoku.

Z problemem niedoboru chętnych spotyka się także Akademia Wychowania Fizycznego i Sportu im. Jędrzeja Śniadeckiego w Gdańsku. W bieżącym roku akademickim nie zostały uruchomione m.in. takie specjalności, jak turystyka kulturowa czy rekreacja ruchowa – tenis na kierunku turystyka i rekreacja.

Reklama
Reklama

Jak podkreślają władze uczelni, kandydaci na studia są informowani, że specjalizacja może nie zostać otwarta.

– W materiałach reklamowych przy specjalnościach zamieszczony jest zapis, że ich uruchomienie uwarunkowane jest liczbą zadeklarowanych na te specjalność studentów. To zgodne z przepisami obowiązującymi na naszej uczelni. Studenci zapisują się na specjalności dopiero po przyjęciu na studia – wyjaśnia dr Beata Czechowska-Derkacz, rzecznik prasowy Uniwersytetu Gdańskiego.

– To bardzo sprytny zabieg. W ten sposób można przyciągnąć na uczelnię więcej chętnych – ocenia Mateusz Mrozek, przewodniczący Parlamentu Studentów RP. I dodaje, że student ma wówczas związane ręce. Program studiów, w tym oferowane przez uczelnie specjalizacje, nie stanowi bowiem części umowy podpisywanej przez studentów. Nie można więc rozliczyć szkoły z jego realizacji. Ustawa – Prawo o szkolnictwie wyższym stanowi jedynie o obligatoryjności umów student–uczelnia w zakresie warunków odpłatności za studia.

– Należałoby to zmienić, bo student powinien mieć pewność, że uczelnia nie zrezygnuje z deklarowanych na początku zajęć na studiach z powodu oszczędności spowodowanych np. niżem demograficznym lub kłopotami finansowymi – mówi Mateusz Mrozek. I dodaje, że studenci powinni mieć możliwość odzyskania pieniędzy za nierzetelnie realizowany program studiów.

Nieruchomości
To może być koniec odśnieżania chodników przez właścicieli posesji. Skarga do TK
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Prawo w Polsce
Karta wędkarska. Jak i gdzie ją wyrobić? Ile to kosztuje?
Samorząd
W kominkach można palić, ale nie wszędzie i nie we wszystkich
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama