Wśród nich są profesje związane m.in.: z ochroną przeciwpożarową (np. strażak, inżynier pożarnictwa); rynkiem kapitałowym i towarowym; rzeczoznawstwem w zakresie jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych; rzecznika patentowego; rusznikarza; zawodów związanych z konserwacją zabytków; muzealnika; tłumacza przysięgłego oraz geologicznych i górniczych.

Z założenia deregulacja przez ograniczenie lub likwidację obecnych wymogów (np. certyfikatów, licencji) ułatwia wejście do danego zawodu.

Przypomnijmy, iż we wrześniu 2012 r. przyjęto pierwszy pakiet deregulacyjny, który zakładał ułatwienia w wykonywaniu 50 zawodów, w tym głównie prawniczych, a także zawodów z zakresu pośrednictwa pracy, sportu i rekreacji, ochrony fizycznej, żeglugi oraz nauki jazdy i przewozu osób. Część przepisów weszła w życie 23 sierpnia 2013 r., kolejne zaczęły obowiązywać od 1 stycznia 2014 r. Drugi pakiet deregulacyjny zaakceptowano w czerwcu 2013 r. Otworzono w nim dostęp do 91 zawodów regulowanych: 82 technicznych i 9 finansowych. W drugiej grupie zawodów przewidzianych do otwarcia znaleźli się m.in.: urbaniści, architekci, inżynierowie z uprawnieniami budowlanymi, biegli rewidenci, agenci i brokerzy ubezpieczeniowi.

Jak czytamy w komunikacie po dzisiejszym posiedzeniu Rady Ministrów, w resorcie sprawiedliwości trwają prace nad tzw. czwartą transzą deregulacyjną.

Rząd uważa, że rozwiązania zwiększające dostęp do zawodów regulowanych, spowodują wzrost konkurencji, a w efekcie obniżkę cen, wyższą jakość i większą dostępność usług. Powinny też uwolnić nowe miejsca pracy. Deregulacja zmniejszy obciążenia związane z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że Polska znajduje się na pierwszym miejscu w Europie pod względem liczby zawodów regulowanych – mieliśmy ich 380, czyli 228 więcej, niż  np. Niemcy.