Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego tzw. ukryty rynek pracy często już nie wystarcza specjalistom i menedżerom.
- Czym jest zjawisko „job huggingu” i jak wpływa na dynamikę rekrutacji w firmach.
- Z jakiego powodu pracodawcy narzekają na brak kandydatów, jednocześnie wskazując na ich wysokie oczekiwania.
- Kiedy aplikowanie na oferty niedopasowane w 100% do profilu jest skuteczną strategią poszukiwania pracy.
Zamiast masowego rozsyłania CV (określanego z angielska jako doomjobbing), przemyślane aplikowanie na wybrane ogłoszenia, które realnie odpowiadają ich kompetencjom i oczekiwaniom – takie podejście przyjęła większość spośród prawie 700 poszukujących pracy specjalistów i menedżerów, którzy na przełomie sierpnia i września wzięli udział w badaniu firmy rekrutacyjnej Hays Poland. 76 proc. z nich prowadzi te poszukiwania nie dłużej niż trzy miesiące, ale co ósmy szuka nowego zatrudnienia od ponad pół roku, z czego 5 proc. już ponad rok.
Większe chęci do zmiany pracy, ale i obaw
Zdaniem autorów badania, pracownicy mają świadomość trudniejszych warunków na rynku pracy, co powoduje, że później i bardziej ostrożnie decydują się na zmianę pracodawcy. Tę świadomość potwierdziło też badanie Hays Poland przeprowadzone w czerwcu i w lipcu w ramach półrocznego przeglądu trendów na rynku pracy.
Wprawdzie w porównaniu z początkiem roku znacząco wzrósł odsetek profesjonalistów rozważających w 2026 r. zmianę pracy (z 43 do 63 proc.), lecz jednocześnie do 35 proc. powiększył się udział tych, którzy negatywnie oceniają swoje perspektywy zawodowe. Mniej, bo 33 proc. specjalistów i menedżerów oceniło je pozytywnie.
Czytaj więcej
Podwyżki dla specjalistów coraz mocniej zależą od branży i kompetencji. Średnie oferowane wynagrodzenie wzrosło w ciągu roku o 4,5 proc., do ponad...
Jak twierdzi Iwona Sączawa, dyrektor w Hays Poland, na rynku pracy utrzymuje się zjawisko job huggingu, czyli trzymania się obecnego miejsca pracy, w oczekiwaniu na bardziej sprzyjające warunki lub prawdziwie atrakcyjną ofertę. W rezultacie osoby, które nie są pod presją szybkiego znalezienia nowego zatrudnienia, podchodzą do rekrutacji znacznie bardziej selektywnie.
To samo dotyczy pracodawców. Chociaż w lipcowym badaniu Hays Poland najwięcej (53 proc.) firm jako główną cechę rynku pracy wskazało niedobór kandydatów na stanowiska specjalistyczne i menedżerskie, to niewiele mniejsza grupa (42 proc.) zwracała uwagę na nierealistyczne oczekiwania finansowe kandydatów. Tymczasem w półrocznym przeglądzie trendów jako drugi co do ważności argument za zmianą pracy (po braku możliwości rozwoju) profesjonaliści wskazali poziom obecnej płacy.
Do 10 CV miesięcznie
Największym wyzwaniem pozostaje znalezienie porozumienia w kwestii wynagrodzenia – przyznaje Iwona Sączawa, dodając, że doświadczeni specjaliści coraz lepiej znają swoją wartość rynkową. Potrafią też skutecznie przeanalizować, czy ich CV i aspiracje są spójne z opisem danej roli zawartym w ofercie pracy. Co więcej, wielu z nich funkcjonuje na tzw. ukrytym rynku pracy – korzystają z networkingu, czyli swej sieci kontaktów i poszukują informacji o nowych możliwościach zawodowych u rekruterów.
Dlatego też większość uczestników badania Hays Poland nie stawia na dużą liczbę rozsyłanych CV. Prawie 60 proc. aplikuje na co najwyżej 10 ofert miesięcznie, z czego największa grupa (39 proc.) odpowiada średnio na nie więcej niż pięć ogłoszeń. Jedynie 12 proc. szukających pracy specjalistów i menedżerów przyznało, że miesięcznie wysyłają ponad 30 aplikacji, odpowiadając też na ogłoszenia z wymaganiami, które nie do końca spełniają.
Jak ocenia Iwona Sączawa, masowe aplikowanie na niedopasowane oferty pracy jest dziś przede wszystkim domeną pracowników z mniejszym doświadczeniem zawodowym lub osób będących pod presją szybkiego znalezienia nowej pracy. One też częściej odpowiadają na ogłoszenia z listą wymagań, których nie spełniają w 100 proc. Nierzadko okazuje się to całkiem skuteczną strategią.
Stosuje ją zresztą zdecydowana większość badanych specjalistów i menedżerów; 85 proc. z nich przyznało, że przynajmniej raz na jakiś czas zgłasza się na takie oferty. – Zwykle nie są to aplikacje zupełnie niedopasowane, lecz po prostu niewystarczająco dobre. Takim kandydatom najczęściej brakuje jedynie części wymaganych kompetencji, a nie większości kluczowych kwalifikacji – wyjaśnia Iwona Sączawa. Według niej, w wielu przypadkach zawarty w ogłoszeniu opis „idealnego kandydata” to tylko wskazówka, gdyż znalezienie osoby, która spełnia 100 proc. oczekiwań jest często bardzo trudne, a czasem wręcz niemożliwe – w przypadku niszowych specjalizacji czy ograniczonych możliwości budżetowych firmy.