Historia zatrzymania w Petersburgu obywatela Kazachstanu Wiktora Filinkowa nadaje się na scenariusz filmu sensacyjnego. 23-letni programista i działacz rosyjskiego ruchu anarchistycznego został aresztowany pod koniec ubiegłego tygodnia w drodze na lotnisko. Miał lecieć do Kijowa, a wylądował w samochodzie z funkcjonariuszami Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Po drodze tyle razy został ugodzony paralizatorem, że wylądował w szpitalu. Długo tam jednak się nie zatrzymał. Gdy lekarze stwierdzili, że zdrowiu chłopaka nic nie grozi, został wywieziony do lasu. Tam, kilku zamaskowanych osiłków biło go przez pięć godzin.

O torturach stosowanych przez FSB (spadkobiercę dawnego KGB) opowiedział adwokat Filinkowa Wiktor Czerkasow, który oświadczył, że osobiście widział ślady pobicia na ciele swojego klienta. Potwierdzili to również obrońcy praw człowieka, którzy odwiedzili chłopaka w areszcie. Jak podaje niezależna telewizja Dożd, odnotowali oni na ciele 23-latka liczne oparzenia na klatce piersiowej, które po sobie pozostawił paralizator.

Wszystko po to, by przyznał się do czynów, których nie popełnił. Filinkow twierdzi, że zeznania wydrukowali mu funkcjonariusze FSB, kazali się nauczyć i zarecytować śledczemu. Grożono mu, że jeżeli tego nie zrobi trafi do celi chorych na gruźlicę .I to natychmiast. Z kolei za „przygotowanie zbrojnego zamachu stanu w celu obalenia władzy". grozi mu do 20 lat więzienia. Ale dopiero na podstawie wyroku sądowego.

Po Filinkowie aresztowano petersburskiego anarchistę Igora Sziszkina, przesłuchiwano go przez całą dobę. Według śledczych zatrzymani należeli do terrorystycznej wspólnoty Sieć. Problem polega na tym, że nie ma takiej na liście organizacji terrorystycznych, sporządzonej przez FSB i Narodowy Komitet Antyterrorystyczny. Nie precyzuje się, w jaki sposób anarchiści planowali obalać Putina, a cała sprawa ma toczy się za zamkniętymi drzwiami. Adwokatom zakazano ujawniania jakichkolwiek szczegółów śledztwa.

Znany rosyjski obrońca praw człowieka Lew Ponomariow twierdzi, że aresztowania działaczy organizacji anarchistycznych zaczęły się również w innych regionach Rosji. – Wiemy, że w Penzie zatrzymano sześć osób i oskarżono przygotowanie zbrojnego zamachu. Zapowiadają się kolejne aresztowania i zaczyna się fabrykacja spraw karnych – mówi „Rzeczpospolitej" Ponomariow. – Represyjna maszyna się rozkręca. Zbliżają się wybory i służby w ten sposób chcą zastraszyć społeczeństwo.

Znany petersburski portal Fontanka twierdzi, że represje wobec anarchistów są związane z nieudanymi protestami w Rosji, które miały się odbyć na początku listopada. Nawoływał do nich opozycjonista Wiaczesław Malcew, który latem ubiegłego roku uciekł do Francji.

Zapewne nie przez przypadek o „przygotowywanym zamachu stanu" rosyjskie media poinformowały tuż przez niedzielnym „strajkiem wyborców", w którym udział wzięło kilka tysięcy osób w 118 miastach Rosji. Aresztowano wówczas kilkaset osób, w tym również jego organizatora Aleksieja Nawalnego.

Opozycjonista został wypuszczony i już zapowiada kolejne protesty. Namawia do bojkotu wyborów prezydenckich, do udziału w których nie został dopuszczony.